Reklama na e-Konkursy.info



Wygraj książkę "Wędrówki i myśli porucznika Stukułki (powieść dokończona)" do godz. 20:00


Wygraj książkę Wędrówki i myśli porucznika Stukułki (powieść dokończona) do godz. 20:00

Opis konkursu

Aby wygrać jedną z nich, należy prawidłowo odpowiedzieć na pytanie:
Jakie imiona nosił porucznik Stukułka?
A) Jan Franciszek
B) Jan Eugeniusz

Aby wziąć udział w konkursie należy wysłać SMS pod numer 71160 w treści wpisując DL.MG i prawidłową odpowiedź (np. DL.MG D / koszt SMS 1,23 zł z VAT)

Nagrody

książki "Wędrówki i myśli porucznika Stukułki (powieść dokończona)" Leopolda Tyrmanda, Moniki Dyrlicy i Dagmary Klein.

Nadesłane przez: klaudaa Opublikowane przez: pionas

Podobne konkursy

Lista komentarzy

Gość Krzysztof Rejmer

28.06.16 14:52:09

Dalszy ciąg opowieści o poruczniku Stukułce, napisany przez panie Dyrlicę i Klein jest nieporozumieniem i należy go czytelnikom odradzać. Tyrmand chciał wyprawić swojego bohatera do Niemiec z pytaniem, co też takiego stało się z tym narodem. Autorki ten podstawowy fakt przeoczyły. W ich narracji Niemców w ogóle nie ma, poza dwoma dezerterami i w zakończeniu komendantem obozu. Gdzieś tak są, okupują, ale to tak, jakby mówiono o kosmitach. Zupełny brak nie tylko konstrukcji, ale sensu. Bohater wyjeżdża na roboty do Rzeszy, w chwili, gdy wojska niemieckie ciągną na wschód. Trafia jednak na Białoruś, a wkrótce potem wraca do Wilna wciąż okupowanego przez Rosjan. Czyżby podróż w czasie? Na dodatek Litwinka Aldona odzywa się doń śląską gadką. Ukrywający się w piwnicy Żydzi z zapasów szynek i innych rarytasów gotują tak wspaniale obiady, że czeka ich posada u proboszcza. W obozie koncentracyjnym jego pensjonariusze piją kawki i koniaczki, a przed sutym obiadem jeżdżą do muzeum oglądać wystawę Muncha. Taki fajny dowcip.
Cala opowieść to zbiór w większości ciężkawych wiców. W blogu, na którym autorki opowiadają o swoim pomyśle napisania tej książki jedna z nich mówi do drugiej: Puknij się w czoło i spójrz na chusteczkę, czy nie wysmarkałaś mózgu. To jest najtrafniejsza autorecenzja, jaką w życiu czytałem. Przygnębiające jest niechlujstwo wydawcy. Radziecki chłopiec denuncjator Morozow nie miał na imię Pietia, tylko Pawka. O ile autor może się pomylić, to redaktor ma obowiązek takie pomyłki wychwycić.

0 0
Dodaj komentarz