Reklama na e-Konkursy.info

Popraw sobie humor...

|< << < 269 270 271 272 273 274275 276 277 278 279 > >|

pioge7

Cytuj wiadomość#6542176 piątek, 26 października 2018, 14:34:23
nanajka81 napisał(a):

"To jest wójt" - kadr z filmiku Rancho. Żeby tak wszędzie było w urzędach....
https://www.youtu.../watch?v=SNCRfQrqtJw

U nas na wsi podobnie... z tą różnicą że jak wójt wchodzi do takiej co kawkę czy herbatkę robi to zostaje i piją razem jeszcze z pół godzinki emotka  

stamp2

Cytuj wiadomość#6542358 sobota, 27 października 2018, 09:18:29

trebor1

Cytuj wiadomość#6542382 sobota, 27 października 2018, 11:52:30
bruce napisał(a):

No to teraz rozumiem tę piosenkę z dzieciństwa : Kosi, kosi łapci, pojedziemy do babci emotka  

stamp2

Cytuj wiadomość#6542441 sobota, 27 października 2018, 19:15:51
4.11.Druga tura emotka

stamp2

Cytuj wiadomość#6542487 niedziela, 28 października 2018, 09:38:10
nkba, bruce 0

alita

Cytuj wiadomość#6543610 piątek, 2 listopada 2018, 07:52:53
Nie wiem czy się śmieć czy płakać, ale ostatnio ja forum było coś o polonistach  emotka

kameleon1982

Cytuj wiadomość#6543810 piątek, 2 listopada 2018, 19:24:17

kameleon1982

Cytuj wiadomość#6543814 piątek, 2 listopada 2018, 19:33:20

synk

Cytuj wiadomość#6543905 sobota, 3 listopada 2018, 13:27:05
zasłyszane:
podczas obchodu w szpitalu
pacjent: "panie doktorze, już 4 dni i nic mi się nie poprawia po tych lekach"
ordynator: "a kto panu powiedział że ma pomóc"
bruce 0

jokan

Cytuj wiadomość#6543921 sobota, 3 listopada 2018, 14:16:55

stamp2

Cytuj wiadomość#6543928 sobota, 3 listopada 2018, 14:49:09
bruce napisał(a):

emotka

agicho

Cytuj wiadomość#6543929 sobota, 3 listopada 2018, 14:57:48
Była wersja męska,czas na damską , zima drogie Panie nadciąga  emotka emotka

stamp2

Cytuj wiadomość#6544021 niedziela, 4 listopada 2018, 12:31:05
vazzz, myla 0

mia

Cytuj wiadomość#6544375 poniedziałek, 5 listopada 2018, 17:32:48

pioge7

Cytuj wiadomość#6545048 środa, 7 listopada 2018, 15:41:23
bruce napisał(a):

U nas to samo, pije sie Primę, a jak kupimy na konkurs inną to albo idzie dla gości albo idzie na prezenty emotka  
bruce 0

FBilona

Cytuj wiadomość#6545117 środa, 7 listopada 2018, 19:46:58
SZCZYT OSZCZEDNOSCI.Parę lat temu postanowiliśmy rodzinnie,globtrotersko podróżować po Tajlandii. Była to moja pierwsza taka wyprawa.Po wyjściu z klimatyzowanego lotniska uderzyłam w ścianę szklarniowego powietrza. W Bangkoku wilgotnie, uuuupalnie , masakra. Przysiadłam załamana w cieniu z resztą rodziny,a syn odesłał już drugiego tuk-tuka.Nie znając wartości ich waluty mąż się zapytał"dlaczego ich odsyłasz?" , odpowiedział " bo chcą 40 bahtów,a zawsze płaciłem 30". Zaciekawiony kontynuuje "jaki jest kurs ich waluty?". Jak się dowiedział to padł i mówi" kurde to ty nas dla 1 zł trzymasz  w takim słońcu?".

jokan

Cytuj wiadomość#6545361 czwartek, 8 listopada 2018, 15:31:01
z FB, warto do końca przeczytać, uśmiałam się jak norka emotka emotka emotka
===================================================
Oto moja dzisiejsza przygoda pt. Krzysiek VS Szpiegowska Musztardowa Babcia.
Rzecz dzieje się w Galerii Kazimierz a dokładniej w Carrefourze. Prócz kilku typowych pierdół które już mam w
koszyku, poszukuję rzeczy niecodziennej (a co za tym idzie, o nieznanej
mi lokalizacji pomimo znajomości topografii marketu). Octu
balsamicznego potrzebuję. Tak więc szukam. Błądzę. Szukam i błądzę a
moje poszukiwania zawiodły mnie w alejkę gdzie okazale prezentują się
rozmaite ketchupy, majonezy i musztardy. Te ostatnie okażą się kluczowe w
tej opowieści.
Rozglądam się dość długo bo nawet nie wiem jak wygląda ocet balsamiczny ani jak
jest pakowany i wtedy słyszę JĄ, a właściwie jej skrzypiący wózek. Wózek
był z tych dużych które dawały się wypożyczyć po nakarmieniu monetą w
nominale 1, 2 lub 5 PLN. Szczęśliwie dla mnie i dla finału tej historii
ów wózek należący do Szpiegowskiej Musztardowej Babci (dla uproszczenia
SMB) posiadał jedno skrzypiące kółko. Co za tym idzie, Babcia nie mogła
pozostać w trybie incognito choć za chwilę zrozumiecie drodzy Państwo
dlaczego by chciała.
Stoję może nie zaraz obok Babci ale dość blisko. Mam na sobie zieloną kurtkę i ewidentnie zlewam się ze ścianą
ogórków kiszonych vis-a-vis półki z musztardami bo Babcia mnie nie
zauważyła. Najwidoczniej, pewna tego, że pozostaje niezauważona oraz, że
trening w Shaolin na marne nie poszedł, przystępuje do degustacji.
Oczom nie wierzę ale patrzę jak Babcia kolejno odkręca słoiki z
musztardą, wkłada w nie paluch, paluch następnie wkłada do buzi,
oblizuje, po czym wykształca na gębie grymas jakby chciała powiedzieć
„to jednak nie ta”, zakręca wieczko, odstawia słoik na półkę i łapie
następny.
Robię krok do przodu akurat w momencie gdy SMB próbuje odłożyć trzeci słoik. Odgłos mojego kroku został zarejestrowany przez
Babcię, która trzymając jeszcze rękę na odłożonym słoiku odwraca głowę i
patrzy mi w oczy niczym jeleń, który dopiero w tej chwili dostrzegł
światła nadciągającej ciężarówki.
Nie mówię nic.
Babcia też nic nie mówi. Nie mówi ale wie. Ona wie, że ja wiem. Wie, że
widziałem. Ręka dalej jest na słoiku nr 3 (chyba sarepska).
Czekam pierwszy na jej reakcję. Czekam cierpliwie. Nie chcę spłoszyć. National
Geografic. Brakuje tylko narracji Krystyny Czubówny.
W końcu następuje reakcja. Babcia bierze trzymany słoik z powrotem do wózka.
Cały czas nasze spojrzenia pozostają nierozłączone jak w zabawie w „kto
mrugnie pierwszy przegrywa”. Odkłada do wózka na resztę zakupów.
Patrzę dalej. Babcia wraca ręką do przetestowanego słoika musztardy nr 2
i też wsadza go do koszyka. Czując, że nie ma już wyjścia od razu po
tym sięga po pierwszy słoik którego zawartość zaledwie chwilę wcześniej
rozdziewiczyła paluchem.
Wózek zaczyna się poruszać. Kółeczko skrzypi. Nie skrzypiało bez przerwy ale interwałami tak, jakby tylko
połowa łożyska była zardzewiała wydając z siebie dźwięk „kwi kwi
kwi...”.
Wyłączam tryb hipnozy, odwracam wzrok z powrotem w stronę półek sklepowych kontynuując poszukiwania octu balsamicznego będąc
jednocześnie zadowolonym z faktu, że moja obecność na miejscu zdarzenia
uczyniła świat lepszym.
Babcia odjeżdża „kwi kwi kwi...”. Im szybciej jedzie wózkiem tym pisko-kwiki kółeczka są częstsze i szybsze
„KwiKwiKwiKwiKwi...”. Jedzie wzdłuż alejki w której oboje staliśmy „kwi
kwi...” i skręca w prawo po czym od razu znów w prawo aby znaleźć się po
drugiej stronie półki z musztardami. Kwiczenie kółka ustało.
Jest po drugiej stronie.
Mam wrażenie, że jeśli znajdowalibyśmy się w bibliotece to wyciągnięcie
książek z regału na wprost mojej twarzy spowodowałoby, że nasz wzrok
znów by się spotkał (ewentualnie proszę wyobrazić sobie scenę „Here’s
Johnny” z Lśnienia).
Przeanalizowawszy wszystkie półki stwierdzam, że octu balsamicznego tutaj nie ma i robię trzy kroki w lewo chcąc
kontynuować poszukiwania w innym miejscu.
„Kwi...”
Przyczajony Tygrys, Ukryty Smok.
Robię jeszcze dwa kroki.
Jest odpowiedź
„kwi kwi...”
I już wiem. Wiem, że ona chce tu wrócić. Chce tu wrócić i odłożyć te
musztardy. Nie potrzebuje trzech słoików. Nikt nie potrzebuje. Ona chce
tej jedynej właściwej musztardy ale przecież jej nawet jeszcze nie
znalazła. Ona chce kontynuować testy paluchem. Nie spocznie, aż nie
odnajdzie tej upragnionej.
Wiem, że czeka aż sobie pójdę ale myślę sobie ni c**ja Babciu. Czekam. To walka cierpliwych.
„KwiKwiKwiKwi...” poirytowana brakiem rozwoju sytuacji Babcia objeżdża
regał dookoła i wystawia dziób wózka zza brzegu regału niczym lwica
głowę z trawy na sawannie. Stoję dziarsko. Nie ruszam się. Trwa to
dłuższą chwilę i czuję już smak nadciągającego zwycięstwa. Babcia
odjeżdża „kwi… kwi… kwi...”
Coś tu nie gra. Jest spokojnie. Zbyt spokojnie. I wtedy zrozumiałem…
Ona odłoży te musztardy w innym miejscu! Potem przyjdzie nieświadomy
pracownik Carrefoura, zobaczy że musztardy leżą w złym miejscu i
odniesie je tutaj.
Nie mogę do tego dopuścić. Idę za babcią. Nie pomyliłem się. Babcia jedzie „kwi… kwi… kwi...”. Jedzie i się rozgląda.
Szuka miejsca. Szuka wolnej półki.
Rozgląda się i znów widzi mnie. Znów nasze spojrzenia na siebie natrafiły.
W Carrefourze jest prócz nas jakaś setka ludzi. Robię to dla was myślę.
Dla Ciebie wysoki gościu przy mydłach i dla Ciebie matko z dzieckiem z
kolejki po szynkę. Wy nie wiecie. Tylu ludzi dookoła i nikt prócz mnie i
Babci nie wie jaka właśnie toczy się tu walka (proszę sobie przypomnieć
scenę z pierwszego Terminatora kiedy Arnold szuka Sary w barze Tech
Noir). Patrzę i stawiam kroki w jej kierunku.
Babcia ucieka… KwiKwiKwiKwi!!! Ucieka ale uciec nie może bo ma kwiczący koszyk pełen zakupów. Ucieka więc do kasy.
Skoro powiedziałem A powiem i B. Idę za nią. Babcia wjeżdża do kasy i
patrzy za siebie. Jestem tam, nie odpuszczam na krok. Babcia zaczyna
wypakowywać zakupy na taśmę. Poszedł chleb, ser, soki, mięso...
...Czekam...
Jogurt, rzecz, batonik, rzecz.
...Czekam...
Rzecz, coś tam, pomidory, rzecz.
Czekam i doczekałem się. Na taśmie stają w końcu trzy słoiki musztardy
których wieczka już nigdy nie będą nieklikające. Z dumą sięgam po
plastikową przedziałkę z napisem „następny klient” i wypakowuję swoje
typowe pierdoły.
Octu balsamicznego nie kupiłem ale zdobyłem coś o wiele bardziej wartościowego co mogę wyrazić tylko słowami James’a
Gordona z filmu Batman The Dark Knight:
"Because he's the hero Gotham deserves, but not the one it needs right now. So we'll hunt him.
Because he can take it. Because he's not our hero. He's a silent
guardian. A watchful protector. A Dark Knight."

pioge7

Cytuj wiadomość#6545703 piątek, 9 listopada 2018, 16:58:17
bruce napisał(a):

emotka

ameryka

Cytuj wiadomość#6545757 piątek, 9 listopada 2018, 20:05:16

stamp2

Cytuj wiadomość#6545761 piątek, 9 listopada 2018, 20:13:45
ameryka napisał(a):

emotka
|< << < 269 270 271 272 273 274275 276 277 278 279 > >|