Nasz serwis prowadzony przez Adriana Pionkę wraz naszymi partnerami wymienionymi w Polityce
Prywatności wykorzystuje pliki cookies zapisywane na Twoim urządzeniu i inne technologie do
zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania
ruchu na stronie i w Internecie.
Przetwarzanie danych jest uzasadnione z uwagi na nasze usprawiedliwione potrzeby, co obejmuje między
innymi konieczność zapewnienia bezpieczeństwa usługi (np. sprawdzenie, czy do Twojego konta nie
loguje się nieuprawniona osoba), dokonanie pomiarów statystycznych, ulepszania naszych usług i
dopasowania ich do potrzeb i wygody użytkowników (np. personalizowanie treści w usługach) jak
również prowadzenie marketingu i promocji własnych usług Administratora. Dane te są przetwarzane do
czasu istnienia uzasadnionego interesu lub do czasu złożenia przez Ciebie sprzeciwu wobec
przetwarzania.
Dane osobowe będą przekazywane wyłącznie naszym podwykonawcom, tj. dostawcom usług informatycznych
i/lub partnerom wymienionym w
Polityce
Prywatności.
Przysługuje Ci prawo żądania dostępu do treści danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia oraz
prawo do ograniczenia ich przetwarzania. Ponadto także prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie
bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, prawo do przenoszenia danych oraz prawo do wniesienia
sprzeciwu wobec przetwarzania danych osobowych. Posiadasz prawo wniesienia skargi do Prezesa Urzędu
Ochrony Danych Osobowych.
ace
Postów 1990
Data rejestracji 05.06.2006
Punkty karne 0
Konkursy dodane
Mnie przez ostatnie 4-5 lat sąsiad zalewał średnio 4-5 razy w roku (a u mnie taki problem że pod sąsiada łazienką ja mam pokój, więc zalewa mi panele, meble, telewizor, komputer ... brawo panie architekcie...) i przez to woda ma już wydrążone ujście i wystarczy parę minut by szklanka wody znalazłą się u mnie w pokoju. Pierwszy raz jak mnie zalał lało się do mnie przez 4 dni (bo woda stała tam dniami i gdzieś wylać się musiała). Wtedy przez pierwsze godziny upierał się, że to nie od niego (bo widocznie w naszym bloku prawa fizyki nie działają...), bo u niego podobno sucho (studenci wynajmowali). W końcu jak zadzwoniłam do konserwatora naszego budynku to mi powiedział, że u sąsiada na pewno wanna zabudowana płytkami i pod nią pewnie woda stoi. Więc zaczęłam męczyć właściciela telefonami aż w końcu wsiadł na motor i przyjechał z innego miasta, zbił jedną płytkę (i to do wszystkich którzy obudowują wannę radzę mieć jedną - dwie płytki ściągane) i co się okazało? Jezioro! Przez to, że wanna obudowana to nie ma jak się tam dostać nawet by powycierać - ale przecież nie problem spłynie do sąsiadki... Hydraulik który przyjechał wyciągał całe złogi włosów i brudu z ujścia (no tak po co sitko dawać do odpływu wanny, w końcu kosztuje majątek tj. jakieś 50gr...). Właściciel kazał im założyć sitko i czyścić kretem co jakiś czas. Mimo to sytuacje się powtarzały, aczkolwiek w mniejszej skali. Dopiero dwa lata temu jak mnie zalali w sylwestra (i po tym jak zgłosiłąm studenciakom że się do mnie leje, oni nie bardzo się przejęli bo co do nich zaglądałam to ktoś prysznic brał... co z tego że się do sąsiadki leje, oni na sylwestra muszą się przygotować...) wkurzyłąm się i zrobiłam burzę w administracji. Sąsiad wywalił wtedy studentów, zamieszkał tam jego bratanek (który miał być spokojny i uważny) który miał mieszkać tam chwilę, bo włąściciel chciał sprzedać mieszkanie. No i tak spokojnie sobie mieszkał przez 4 miesiące że zalał mnie 2 razy... Za drugim razem jak mnie zalał to znów zrobiłam burzę w administracji, a sąsiadowi powiedziałam, że jak mnie następnym razem zaleje to informację tę otrzyma w formie pozwu. I ma to przekazać ewentualnie nowym właścicielom bo oni też tą drogą zostaną poinformowani w razie czego. Od razu zmienił swoje podejście. Przepraszał, dał mi kasę na remont (aczkolwiek nie wysilił się bo remont z kuciem tynku kosztuje więcej), u siebie pod wanną podłogę pomalował jakimś lateksem czy czymś żeby nie spływała woda... Na szczęście mieszkanie sprzedał i mam nowych sąsiadów (choć nie wiem co gorsza pod względem hałąsów studenci czy małżeństwo z dwójka małych dzieci XD). Od roku mam względny spokój. Tzn w październiku wyszły mi mokre plamy na ścianie (pewnie woda u nich stała i zeszła nie po stropie a po ścianie) i odpadł kawałęk gładzi.... Remont robię na przełomie wiosny i lata, jak coś mi wyjdzie na ścianie po tym czasie to zabiję!
Joan nic Ci na głowę nie spadnie
Wypowiedź była edytowana 1 raz.
ace
Postów 1990
Data rejestracji 05.06.2006
Punkty karne 0
Konkursy dodane
ace
Postów 1990
Data rejestracji 05.06.2006
Punkty karne 0
Konkursy dodane
ace
Postów 1990
Data rejestracji 05.06.2006
Punkty karne 0
Konkursy dodane
ace
Postów 1990
Data rejestracji 05.06.2006
Punkty karne 0
Konkursy dodane
ace
Postów 1990
Data rejestracji 05.06.2006
Punkty karne 0
Konkursy dodane
ace
Postów 1990
Data rejestracji 05.06.2006
Punkty karne 0
Konkursy dodane
ace
Postów 1990
Data rejestracji 05.06.2006
Punkty karne 0
Konkursy dodane
Wypowiedź była edytowana 1 raz.
ace
Postów 1990
Data rejestracji 05.06.2006
Punkty karne 0
Konkursy dodane
ace
Postów 1990
Data rejestracji 05.06.2006
Punkty karne 0
Konkursy dodane
Wypowiedź była edytowana 1 raz.
ace
Postów 1990
Data rejestracji 05.06.2006
Punkty karne 0
Konkursy dodane
czy te bony można też wykorzystać w tej części przed kasami? Tzn biżu i zegarki? Wyświetl w wątku >>
ace
Postów 1990
Data rejestracji 05.06.2006
Punkty karne 0
Konkursy dodane
ace
Postów 1990
Data rejestracji 05.06.2006
Punkty karne 0
Konkursy dodane
ace
Postów 1990
Data rejestracji 05.06.2006
Punkty karne 0
Konkursy dodane
ace
Postów 1990
Data rejestracji 05.06.2006
Punkty karne 0
Konkursy dodane
ace
Postów 1990
Data rejestracji 05.06.2006
Punkty karne 0
Konkursy dodane
Brak koncentracji (miałam z tym duże problemy) i ból głowy (czułam się jak na kacu po słodyczach) to były główne przyczyny mojego odstawienia cukru białego/trzcinowego, syropów g-f i glukozowych itd. Teraz jest o niebo lepiej.
Moimi ulubionymi "słodyczami" są teraz batoniki dobra kaloria (te orzechowe wymiatają) - słodzone daktylami PYCHOTA
no widzicie wyrzuty sumienia po zjedzeniu kostki (czekolady) mogą trwać nawet 3 tygodnie
Wypowiedź była edytowana 1 raz.
ace
Postów 1990
Data rejestracji 05.06.2006
Punkty karne 0
Konkursy dodane
Z cukrem mi przeszło chyba na dobre, bo czasami zjem kawałek ciacha czy kostkę czekolady i zaspokaja to mój głód na słodkie na kilka tygodni
ace
Postów 1990
Data rejestracji 05.06.2006
Punkty karne 0
Konkursy dodane
A słodycze konkursowe zanoszę mojej Babci (zje każdą ilość - nie wiem jak ta kobieta to robi, ale jest przed 90 a cukier zawsze miała w normie) a czasami kolegom do pracy. Wyświetl w wątku >>
Wypowiedź była edytowana 1 raz.
ace
Postów 1990
Data rejestracji 05.06.2006
Punkty karne 0
Konkursy dodane
http://www.jadlon...sy/lazanki-jablkowe/ Wyświetl w wątku >>
ace
Postów 1990
Data rejestracji 05.06.2006
Punkty karne 0
Konkursy dodane