Wkurza mnie...

atyde25

#6726281 Napisano: 02.09.2020 11:33:28
Strasznie mnie wkurza jak ktoś się nie odzywa miesiącami a potem ale ja o was myślę hmmmmmmm.Nie dzwonię bo mogę przeszkadzać w ............. tu bingo gotowaniu.Serio nie mogłam się powstrzymać i odpaliłam tak w gotowaniu wody na herbatę.Wszystko opada na takie wyświechtane teksty o pseudo trosce.
0 0

kalmia86

#6726339 Napisano: 02.09.2020 14:04:38
Wkurza mnie organizacja w szkole... Wczoraj mój pierwszoklasista poszedł do szkoły. Ze mną. Po apelu nauczyciele wyprosili rodziców a dzieci udały się na lekcje. Na apelu powiedzieli, że dzieci odbieramy o 12:40 tym wejściem, którym je przyprowadziliśmy. W e-dzienniku inna godzina... Ok, wyjaśniliśmy sprawę. Ustawiamy się przed wejściem aby odebrać dzieci, woźna mówi, że jednak dzieci wyjdą z drugiej strony. Rodzice idą, wychodzi klasa pierwsza B, wychodzą starsze dzieci. A naszych pierwszaczków jak nie było tak nie ma... Pada deszcz, stoimy 20 minut (przecież nie możemy wejść do szkoły, bo wszyscy na pewno mamy koronawirusa...). W końcu ktoś mówi, że jednak dzieci stoją pod wejściem, którym miały wyjść pierwotnie. Moje dziecko całe zapłakane. Ja od 20 minut wkurzona. On płacze, że mnie nie ma, a ja stałam z drugiej strony szkoły.
W grupie na messenger nauczyciel pisze by przynieść wyprawki, strój na wf itp. Odwożę dziś rano młodego do szkoły, odprowadzam pod drzwi i przekazuje mu wyprawkę większą od niego i worek ze strojem (bo przecież, nie mogę wejść, bo na pewno mam Covid i z resztą i tak wszyscy umrzemy). Syna odbiera ciocia, pytam czy ma bluzę, kurtkę. Ona, ze tak, ma jeszcze jakąś wielką torbę z blokami i worek ze strojem na wf...
Ręce mi opadły. Jutro znów będzie biedny to sam dźwigał ode wejścia do szkoły aż do sali, bo przecież ja matka nie mogę mu pomóc... w końcu na pewno wszyscy rodzice mają covid.... Szaleństwo jakieś

ashanti

#6726348 Napisano: 02.09.2020 14:19:03
kalmia86 napisał(a):

Wkurza mnie organizacja w szkole... Wczoraj mój pierwszoklasista poszedł do szkoły. Ze mną. Po apelu nauczyciele wyprosili rodziców a dzieci udały się na lekcje. Na apelu powiedzieli, że dzieci odbieramy o 12:40 tym wejściem, którym je przyprowadziliśmy. W e-dzienniku inna godzina... Ok, wyjaśniliśmy sprawę. Ustawiamy się przed wejściem aby odebrać dzieci, woźna mówi, że jednak dzieci wyjdą z drugiej strony. Rodzice idą, wychodzi klasa pierwsza B, wychodzą starsze dzieci. A naszych pierwszaczków jak nie było tak nie ma... Pada deszcz, stoimy 20 minut (przecież nie możemy wejść do szkoły, bo wszyscy na pewno mamy koronawirusa...). W końcu ktoś mówi, że jednak dzieci stoją pod wejściem, którym miały wyjść pierwotnie. Moje dziecko całe zapłakane. Ja od 20 minut wkurzona. On płacze, że mnie nie ma, a ja stałam z drugiej strony szkoły.
W grupie na messenger nauczyciel pisze by przynieść wyprawki, strój na wf itp. Odwożę dziś rano młodego do szkoły, odprowadzam pod drzwi i przekazuje mu wyprawkę większą od niego i worek ze strojem (bo przecież, nie mogę wejść, bo na pewno mam Covid i z resztą i tak wszyscy umrzemy). Syna odbiera ciocia, pytam czy ma bluzę, kurtkę. Ona, ze tak, ma jeszcze jakąś wielką torbę z blokami i worek ze strojem na wf...
Ręce mi opadły. Jutro znów będzie biedny to sam dźwigał ode wejścia do szkoły aż do sali, bo przecież ja matka nie mogę mu pomóc... w końcu na pewno wszyscy rodzice mają covid.... Szaleństwo jakieś

Zgadzam się w zupełności! U nas wczoraj rozpoczęcie roku odbywało się na boisku szkolnym, pierwszaki zmarznięte, nie zobaczyly nawet swojej sali... A to dlatego, że kilka informacji trzeba było przekazać rodzicom, a ci z kolei nie mogą przekraczać progu szkoły, bo przecież są potencjalnymi nosicielami... paranoja! A Jeszcze jedno: na wietrze, przy temp. 15 stopni mogą  sobie dzieci stac godzinę, ale przyjść do szkoły z katarem - to będzie już zbrodnia...
0 0

nanajka81

#6726350 Napisano: 02.09.2020 14:31:14
ashanti napisał(a):

kalmia86 napisał(a):

Wkurza mnie organizacja w szkole... Wczoraj mój pierwszoklasista poszedł do szkoły. Ze mną. Po apelu nauczyciele wyprosili rodziców a dzieci udały się na lekcje. Na apelu powiedzieli, że dzieci odbieramy o 12:40 tym wejściem, którym je przyprowadziliśmy. W e-dzienniku inna godzina... Ok, wyjaśniliśmy sprawę. Ustawiamy się przed wejściem aby odebrać dzieci, woźna mówi, że jednak dzieci wyjdą z drugiej strony. Rodzice idą, wychodzi klasa pierwsza B, wychodzą starsze dzieci. A naszych pierwszaczków jak nie było tak nie ma... Pada deszcz, stoimy 20 minut (przecież nie możemy wejść do szkoły, bo wszyscy na pewno mamy koronawirusa...). W końcu ktoś mówi, że jednak dzieci stoją pod wejściem, którym miały wyjść pierwotnie. Moje dziecko całe zapłakane. Ja od 20 minut wkurzona. On płacze, że mnie nie ma, a ja stałam z drugiej strony szkoły.
W grupie na messenger nauczyciel pisze by przynieść wyprawki, strój na wf itp. Odwożę dziś rano młodego do szkoły, odprowadzam pod drzwi i przekazuje mu wyprawkę większą od niego i worek ze strojem (bo przecież, nie mogę wejść, bo na pewno mam Covid i z resztą i tak wszyscy umrzemy). Syna odbiera ciocia, pytam czy ma bluzę, kurtkę. Ona, ze tak, ma jeszcze jakąś wielką torbę z blokami i worek ze strojem na wf...
Ręce mi opadły. Jutro znów będzie biedny to sam dźwigał ode wejścia do szkoły aż do sali, bo przecież ja matka nie mogę mu pomóc... w końcu na pewno wszyscy rodzice mają covid.... Szaleństwo jakieś

Zgadzam się w zupełności! U nas wczoraj rozpoczęcie roku odbywało się na boisku szkolnym, pierwszaki zmarznięte, nie zobaczyly nawet swojej sali... A to dlatego, że kilka informacji trzeba było przekazać rodzicom, a ci z kolei nie mogą przekraczać progu szkoły, bo przecież są potencjalnymi nosicielami... paranoja! A Jeszcze jedno: na wietrze, przy temp. 15 stopni mogą  sobie dzieci stac godzinę, ale przyjść do szkoły z katarem - to będzie już zbrodnia...

u nas też z wchodzeniem i wychodzeniem syf, jednym wejściem dzieci wchodzą, innym mają wychodzić ale na ten moment jeszcze nie wiadomo czy wyjdą innym czy tym którym wchodziły (córka kończy o 16:15) Nikt im nie mierzy temperatury, w holu do szatni stos rodziców czekających na dzieci, przed szatnią na podwórku - to samo. W klasie ucza się bez maseczek ale już wo WC jak chcą iść to mają zakładać maseczki. Chaos i nędza emotka
0 0

slonecznik1309

#6726398 Napisano: 02.09.2020 17:37:28
nanajka81 napisał(a):

ashanti napisał(a):

kalmia86 napisał(a):

Wkurza mnie organizacja w szkole... Wczoraj mój pierwszoklasista poszedł do szkoły. Ze mną. Po apelu nauczyciele wyprosili rodziców a dzieci udały się na lekcje. Na apelu powiedzieli, że dzieci odbieramy o 12:40 tym wejściem, którym je przyprowadziliśmy. W e-dzienniku inna godzina... Ok, wyjaśniliśmy sprawę. Ustawiamy się przed wejściem aby odebrać dzieci, woźna mówi, że jednak dzieci wyjdą z drugiej strony. Rodzice idą, wychodzi klasa pierwsza B, wychodzą starsze dzieci. A naszych pierwszaczków jak nie było tak nie ma... Pada deszcz, stoimy 20 minut (przecież nie możemy wejść do szkoły, bo wszyscy na pewno mamy koronawirusa...). W końcu ktoś mówi, że jednak dzieci stoją pod wejściem, którym miały wyjść pierwotnie. Moje dziecko całe zapłakane. Ja od 20 minut wkurzona. On płacze, że mnie nie ma, a ja stałam z drugiej strony szkoły.
W grupie na messenger nauczyciel pisze by przynieść wyprawki, strój na wf itp. Odwożę dziś rano młodego do szkoły, odprowadzam pod drzwi i przekazuje mu wyprawkę większą od niego i worek ze strojem (bo przecież, nie mogę wejść, bo na pewno mam Covid i z resztą i tak wszyscy umrzemy). Syna odbiera ciocia, pytam czy ma bluzę, kurtkę. Ona, ze tak, ma jeszcze jakąś wielką torbę z blokami i worek ze strojem na wf...
Ręce mi opadły. Jutro znów będzie biedny to sam dźwigał ode wejścia do szkoły aż do sali, bo przecież ja matka nie mogę mu pomóc... w końcu na pewno wszyscy rodzice mają covid.... Szaleństwo jakieś

Zgadzam się w zupełności! U nas wczoraj rozpoczęcie roku odbywało się na boisku szkolnym, pierwszaki zmarznięte, nie zobaczyly nawet swojej sali... A to dlatego, że kilka informacji trzeba było przekazać rodzicom, a ci z kolei nie mogą przekraczać progu szkoły, bo przecież są potencjalnymi nosicielami... paranoja! A Jeszcze jedno: na wietrze, przy temp. 15 stopni mogą  sobie dzieci stac godzinę, ale przyjść do szkoły z katarem - to będzie już zbrodnia...

u nas też z wchodzeniem i wychodzeniem syf, jednym wejściem dzieci wchodzą, innym mają wychodzić ale na ten moment jeszcze nie wiadomo czy wyjdą innym czy tym którym wchodziły (córka kończy o 16:15) Nikt im nie mierzy temperatury, w holu do szatni stos rodziców czekających na dzieci, przed szatnią na podwórku - to samo. W klasie ucza się bez maseczek ale już wo WC jak chcą iść to mają zakładać maseczki. Chaos i nędza emotka

Rozumiem wszystkie żale. Jestem matką i jednocześnie nauczycielem ;( I wierzcie mi, że to nie nauczyciele wymyślają te dziwne rzeczy ;( My jesteśmy między "młotem, a kowadłem", a góra rządzi - dyrekcja, organ prowadzący szkołę, kuratorium itp. Cieszę się, że wróciłam do pracy z uczniami, ale ryczec mi się chce jak muszę wykonywać te wszystkie absurdy ;( I wcale nie boję się tego wirusa ... Chcę pracować i nawet nie chcę myśleć o ewentualnym zdalnym nauczaniu - bo to będzie horror, który zgotuje wszystkim MEN (uczniom, rodzicom, nauczycielom) ... Pozdrawiam matka/nauczyciel  z 17 letnim stażem pracy w szkole emotka

anaesth

#6726615 Napisano: 03.09.2020 16:25:27
Znowu strona urodaizdrowie.pl nie raczyła dodać mojego komentarza z odpowiedzią konkursową. To tyle w kwestii szansy na nowy blender. emotka
0 0

anialistopad

#6726630 Napisano: 03.09.2020 17:05:31
Wkur....mnie wątek informują. Nigdy nie mogę tam podać informacji,że z jakiegoś konkursu informują. Dodaje normalnie link od nas ze strony i pisze w jakiej formie informują . 
0 0

reniii

#6727799 Napisano: 08.09.2020 22:25:07
superloser napisał(a):

reniii napisał(a):

superloser napisał(a):

  emotka  Ecco sie zmylo, a bylo i sie nie docenilo  emotka
I Żywiec Zdroj chce tylko numer paragonu emotka  to zakupy w Biedrze odpadaja i trzeba do Auchan ruszyc po wode Nestle... 

Mogę prosić o przetłumaczenie, bo nie kumam?

Ecco stacjonarne bylo i nie ma  emotka
Wode czas kupic, najlepiej w Biedrze bo znajoma ma dziecko chetne na Fajniaki, ale
-Nałęczowianka nic nie robi
-Żywiec Zdroj ma loterie, ale tylko z numerem paragonu... nie gram w takich
-a loteryjna Nestle woda tylko w Auchan i C4, a w Biedrze nie ma  emotka

I wszystko jasne. emotka
A mnie wkurza brak weny, nagród i wypalenie konkursowe.

jola29k

#6727901 Napisano: 09.09.2020 11:28:08
Zgubiłam Mi Band 4 tak go lubiłam  niech to wszystko .....  Nie dość że nic nie umiem wygrać to jeszcze gubię ulubione rzeczy emotka
0 0

antylopia

#6727961 Napisano: 09.09.2020 14:13:01
jola29k napisał(a):

Zgubiłam Mi Band 4 tak go lubiłam  niech to wszystko .....  Nie dość że nic nie umiem wygrać to jeszcze gubię ulubione rzeczy emotka


on nie ma Lokalizacji? Ja coprawda mam zegarek ale w aplikacji w telefonie mam opcje "znajdz zegarek"

w temacie totalnie wypaliłam się konkursowo i mega mnie to wkurza
0 0

kolorowekredki

#6728387 Napisano: 11.09.2020 10:06:40
Że wczoraj na grzybach złapałam 4 kleszcze, zostały wyciągnięte po kilku, max 6 godzinach przez pielęgniarkę, nie były mocno wczepione i bez krwi, ale grzyby już mi się źle kojarzą. Za 6 tyg badanie na boleriozę.
Dodatkowo wkurza mnie, że dziś nie wpuścili mi dziecka do szkoły z katarem i dyskusja z dyrektorką na ten temat, procedury itp. Już 8 dzieci na 25 nie ma w szkole a jest 11 wrzesień.
W zeszłym roku byłby problem ze strony szkoły, jakbym nie puściła z katarem, bo obowiązek szkolny a dziś świat stanął na głowie.
1 pikawka 0

fantagiro

#6728388 Napisano: 11.09.2020 10:16:35
kolorowekredki napisał(a):

Że wczoraj na grzybach złapałam 4 kleszcze, zostały wyciągnięte po kilku, max 6 godzinach przez pielęgniarkę, nie były mocno wczepione i bez krwi, ale grzyby już mi się źle kojarzą. Za 6 tyg badanie na boleriozę.
Dodatkowo wkurza mnie, że dziś nie wpuścili mi dziecka do szkoły z katarem i dyskusja z dyrektorką na ten temat, procedury itp. Już 8 dzieci na 25 nie ma w szkole a jest 11 wrzesień.
W zeszłym roku byłby problem ze strony szkoły, jakbym nie puściła z katarem, bo obowiązek szkolny a dziś świat stanął na głowie.

koleżano, nie czekaj na żadne badania dobrze Ci radzę tylko atakuj lekarza po antybiotyk na 21 dni.
statystycznie co 2 gi jest zarażony nie tylko borelką ale i bartonelką i innymi dziadostwami.
Polecam dopisać się do grupy na fb "borelioza ABC" i trochę poczytać a najlepiej zamieścić swój post z opisem co i jak. Resztę Cię pokierują..
Nie radzę Ci bagatelizować bo problemów możesz mieć po dziurki w uszach. Nie straszę ale warto zainteresować się tematem..
zdróweczka  emotka
0 0

kolorowekredki

#6728390 Napisano: 11.09.2020 10:20:24
fantagiro napisał(a):

kolorowekredki napisał(a):

Że wczoraj na grzybach złapałam 4 kleszcze, zostały wyciągnięte po kilku, max 6 godzinach przez pielęgniarkę, nie były mocno wczepione i bez krwi, ale grzyby już mi się źle kojarzą. Za 6 tyg badanie na boleriozę.
Dodatkowo wkurza mnie, że dziś nie wpuścili mi dziecka do szkoły z katarem i dyskusja z dyrektorką na ten temat, procedury itp. Już 8 dzieci na 25 nie ma w szkole a jest 11 wrzesień.
W zeszłym roku byłby problem ze strony szkoły, jakbym nie puściła z katarem, bo obowiązek szkolny a dziś świat stanął na głowie.

koleżano, nie czekaj na żadne badania dobrze Ci radzę tylko atakuj lekarza po antybiotyk na 21 dni.
statystycznie co 2 gi jest zarażony nie tylko borelką ale i bartonelką i innymi dziadostwami.
Polecam dopisać się do grupy na fb "borelioza ABC" i trochę poczytać a najlepiej zamieścić swój post z opisem co i jak. Resztę Cię pokierują..
Nie radzę Ci bagatelizować bo problemów możesz mieć po dziurki w uszach. Nie straszę ale warto zainteresować się tematem..
zdróweczka  emotka

Pielęgniarka, która wyciągała kleszcze pytała lekarkę o antybiotyk, ale ona powiedziała, że nie ma potrzeby zapobiegawczo podawać, dopiero jakby coś w badaniach wyszło, sama nie wiem co robić.
0 0

fantagiro

#6728394 Napisano: 11.09.2020 10:33:05
kolorowekredki napisał(a):

fantagiro napisał(a):

kolorowekredki napisał(a):

Że wczoraj na grzybach złapałam 4 kleszcze, zostały wyciągnięte po kilku, max 6 godzinach przez pielęgniarkę, nie były mocno wczepione i bez krwi, ale grzyby już mi się źle kojarzą. Za 6 tyg badanie na boleriozę.
Dodatkowo wkurza mnie, że dziś nie wpuścili mi dziecka do szkoły z katarem i dyskusja z dyrektorką na ten temat, procedury itp. Już 8 dzieci na 25 nie ma w szkole a jest 11 wrzesień.
W zeszłym roku byłby problem ze strony szkoły, jakbym nie puściła z katarem, bo obowiązek szkolny a dziś świat stanął na głowie.

koleżano, nie czekaj na żadne badania dobrze Ci radzę tylko atakuj lekarza po antybiotyk na 21 dni.
statystycznie co 2 gi jest zarażony nie tylko borelką ale i bartonelką i innymi dziadostwami.
Polecam dopisać się do grupy na fb "borelioza ABC" i trochę poczytać a najlepiej zamieścić swój post z opisem co i jak. Resztę Cię pokierują..
Nie radzę Ci bagatelizować bo problemów możesz mieć po dziurki w uszach. Nie straszę ale warto zainteresować się tematem..
zdróweczka  emotka

Pielęgniarka, która wyciągała kleszcze pytała lekarkę o antybiotyk, ale ona powiedziała, że nie ma potrzeby zapobiegawczo podawać, dopiero jakby coś w badaniach wyszło, sama nie wiem co robić.

wiem o tym. Lekarz też nie będzie chętny wypisać ale konsekwencje odpowiednio wcześnie nie podanej serii antyboli będzie skutkować, że krętki pokonają barierę krew-mózg i bedziesz ewentualnie w późniejszym czasie jedynie zaaleczać objawy a nie skutecznie się wyleczyć jak w tej chwili. Jeszcze raz polecam gupę na fb
0 0

nanajka81

#6728397 Napisano: 11.09.2020 10:53:43
fantagiro napisał(a):

kolorowekredki napisał(a):

fantagiro napisał(a):

kolorowekredki napisał(a):

Że wczoraj na grzybach złapałam 4 kleszcze, zostały wyciągnięte po kilku, max 6 godzinach przez pielęgniarkę, nie były mocno wczepione i bez krwi, ale grzyby już mi się źle kojarzą. Za 6 tyg badanie na boleriozę.
Dodatkowo wkurza mnie, że dziś nie wpuścili mi dziecka do szkoły z katarem i dyskusja z dyrektorką na ten temat, procedury itp. Już 8 dzieci na 25 nie ma w szkole a jest 11 wrzesień.
W zeszłym roku byłby problem ze strony szkoły, jakbym nie puściła z katarem, bo obowiązek szkolny a dziś świat stanął na głowie.

koleżano, nie czekaj na żadne badania dobrze Ci radzę tylko atakuj lekarza po antybiotyk na 21 dni.
statystycznie co 2 gi jest zarażony nie tylko borelką ale i bartonelką i innymi dziadostwami.
Polecam dopisać się do grupy na fb "borelioza ABC" i trochę poczytać a najlepiej zamieścić swój post z opisem co i jak. Resztę Cię pokierują..
Nie radzę Ci bagatelizować bo problemów możesz mieć po dziurki w uszach. Nie straszę ale warto zainteresować się tematem..
zdróweczka  emotka

Pielęgniarka, która wyciągała kleszcze pytała lekarkę o antybiotyk, ale ona powiedziała, że nie ma potrzeby zapobiegawczo podawać, dopiero jakby coś w badaniach wyszło, sama nie wiem co robić.

wiem o tym. Lekarz też nie będzie chętny wypisać ale konsekwencje odpowiednio wcześnie nie podanej serii antyboli będzie skutkować, że krętki pokonają barierę krew-mózg i bedziesz ewentualnie w późniejszym czasie jedynie zaaleczać objawy a nie skutecznie się wyleczyć jak w tej chwili. Jeszcze raz polecam gupę na fb

czekaj te 4-6 tygodni. Rok temu córkę użarł kleszcz o czym dowiedzieliśmy się po 4 tygodniach leczenia kropeczki pod okiem jakąś maścią od lekarza bo wyszedł okropny rumień. Młoda wylądowała w szpitalu bo zaczęła skarżyć się na zawroty głowy, punkcja, badania i wyszła borelioza, z którą do tej pory się bujamy (pomimo że młoda dostała 2 tygodnie antybiotyków)- co 4 miesiące pobieranie krwi i wciąż wychodzi że coś tam jest. Powodzenia życzę i oby trafiły ci się "szczęśliwe" kleszcze czyli takie bez choroby, wtedy skończy się tylko na strachu i wkurzeniu.
0 0

kolorowekredki

#6728398 Napisano: 11.09.2020 11:02:02
nanajka81 napisał(a):

fantagiro napisał(a):

kolorowekredki napisał(a):

fantagiro napisał(a):

kolorowekredki napisał(a):

Że wczoraj na grzybach złapałam 4 kleszcze, zostały wyciągnięte po kilku, max 6 godzinach przez pielęgniarkę, nie były mocno wczepione i bez krwi, ale grzyby już mi się źle kojarzą. Za 6 tyg badanie na boleriozę.
Dodatkowo wkurza mnie, że dziś nie wpuścili mi dziecka do szkoły z katarem i dyskusja z dyrektorką na ten temat, procedury itp. Już 8 dzieci na 25 nie ma w szkole a jest 11 wrzesień.
W zeszłym roku byłby problem ze strony szkoły, jakbym nie puściła z katarem, bo obowiązek szkolny a dziś świat stanął na głowie.

koleżano, nie czekaj na żadne badania dobrze Ci radzę tylko atakuj lekarza po antybiotyk na 21 dni.
statystycznie co 2 gi jest zarażony nie tylko borelką ale i bartonelką i innymi dziadostwami.
Polecam dopisać się do grupy na fb "borelioza ABC" i trochę poczytać a najlepiej zamieścić swój post z opisem co i jak. Resztę Cię pokierują..
Nie radzę Ci bagatelizować bo problemów możesz mieć po dziurki w uszach. Nie straszę ale warto zainteresować się tematem..
zdróweczka  emotka

Pielęgniarka, która wyciągała kleszcze pytała lekarkę o antybiotyk, ale ona powiedziała, że nie ma potrzeby zapobiegawczo podawać, dopiero jakby coś w badaniach wyszło, sama nie wiem co robić.

wiem o tym. Lekarz też nie będzie chętny wypisać ale konsekwencje odpowiednio wcześnie nie podanej serii antyboli będzie skutkować, że krętki pokonają barierę krew-mózg i bedziesz ewentualnie w późniejszym czasie jedynie zaaleczać objawy a nie skutecznie się wyleczyć jak w tej chwili. Jeszcze raz polecam gupę na fb

czekaj te 4-6 tygodni. Rok temu córkę użarł kleszcz o czym dowiedzieliśmy się po 4 tygodniach leczenia kropeczki pod okiem jakąś maścią od lekarza bo wyszedł okropny rumień. Młoda wylądowała w szpitalu bo zaczęła skarżyć się na zawroty głowy, punkcja, badania i wyszła borelioza, z którą do tej pory się bujamy (pomimo że młoda dostała 2 tygodnie antybiotyków)- co 4 miesiące pobieranie krwi i wciąż wychodzi że coś tam jest. Powodzenia życzę i oby trafiły ci się "szczęśliwe" kleszcze czyli takie bez choroby, wtedy skończy się tylko na strachu i wkurzeniu.

Bardzo dziękuję za odzew i rady i historię z życia wziętą. Jeszcze myślę, ale razie zdecydowałam poczekać jednak na wynik badania. Trudno moje ryzyko.Mam nadzieję, że faktycznie to były "szczęśliwe" kleszcze. Nanajka życzę zdrowia Twojej córce!
0 0

tormenta77

#6728406 Napisano: 11.09.2020 11:35:06
kolorowekredki napisał(a):

nanajka81 napisał(a):

fantagiro napisał(a):

kolorowekredki napisał(a):

fantagiro napisał(a):

kolorowekredki napisał(a):

Że wczoraj na grzybach złapałam 4 kleszcze, zostały wyciągnięte po kilku, max 6 godzinach przez pielęgniarkę, nie były mocno wczepione i bez krwi, ale grzyby już mi się źle kojarzą. Za 6 tyg badanie na boleriozę.
Dodatkowo wkurza mnie, że dziś nie wpuścili mi dziecka do szkoły z katarem i dyskusja z dyrektorką na ten temat, procedury itp. Już 8 dzieci na 25 nie ma w szkole a jest 11 wrzesień.
W zeszłym roku byłby problem ze strony szkoły, jakbym nie puściła z katarem, bo obowiązek szkolny a dziś świat stanął na głowie.

koleżano, nie czekaj na żadne badania dobrze Ci radzę tylko atakuj lekarza po antybiotyk na 21 dni.
statystycznie co 2 gi jest zarażony nie tylko borelką ale i bartonelką i innymi dziadostwami.
Polecam dopisać się do grupy na fb "borelioza ABC" i trochę poczytać a najlepiej zamieścić swój post z opisem co i jak. Resztę Cię pokierują..
Nie radzę Ci bagatelizować bo problemów możesz mieć po dziurki w uszach. Nie straszę ale warto zainteresować się tematem..
zdróweczka  emotka

Pielęgniarka, która wyciągała kleszcze pytała lekarkę o antybiotyk, ale ona powiedziała, że nie ma potrzeby zapobiegawczo podawać, dopiero jakby coś w badaniach wyszło, sama nie wiem co robić.

wiem o tym. Lekarz też nie będzie chętny wypisać ale konsekwencje odpowiednio wcześnie nie podanej serii antyboli będzie skutkować, że krętki pokonają barierę krew-mózg i bedziesz ewentualnie w późniejszym czasie jedynie zaaleczać objawy a nie skutecznie się wyleczyć jak w tej chwili. Jeszcze raz polecam gupę na fb

czekaj te 4-6 tygodni. Rok temu córkę użarł kleszcz o czym dowiedzieliśmy się po 4 tygodniach leczenia kropeczki pod okiem jakąś maścią od lekarza bo wyszedł okropny rumień. Młoda wylądowała w szpitalu bo zaczęła skarżyć się na zawroty głowy, punkcja, badania i wyszła borelioza, z którą do tej pory się bujamy (pomimo że młoda dostała 2 tygodnie antybiotyków)- co 4 miesiące pobieranie krwi i wciąż wychodzi że coś tam jest. Powodzenia życzę i oby trafiły ci się "szczęśliwe" kleszcze czyli takie bez choroby, wtedy skończy się tylko na strachu i wkurzeniu.

Bardzo dziękuję za odzew i rady i historię z życia wziętą. Jeszcze myślę, ale razie zdecydowałam poczekać jednak na wynik badania. Trudno moje ryzyko.Mam nadzieję, że faktycznie to były "szczęśliwe" kleszcze. Nanajka życzę zdrowia Twojej córce!

Na pewno oglądaj się. Jak tylko zobaczysz rumień to od razu do lekarza po antybiotyk.
0 0

fantagiro

#6728426 Napisano: 11.09.2020 12:03:45
Kochane, nie chce się wymądrzać ale rumień wychodzi w 30% przy borelce. Nie ma rumienie nie znaczy brak choroby..
Odpowiednio wcześnie podany i przez 21-28 dni stosowany antybiotyk pozwoli uchronić się od tego dziadostwa. Koszta antybiotyku i wizyty prywatnej u lekarza co wypisze + - 300zł . Leczenie ...walczenie z borelką u specjalistów ILADIAS zaczyna się od 300zł za wizytę + antybiotyki ( srednio 3-4 różne) + protokoły = 1500 miesięcznie przez min. rok

tormenta77

#6728431 Napisano: 11.09.2020 12:06:22
fantagiro napisał(a):

Kochane, nie chce się wymądrzać ale rumień wychodzi w 30% przy borelce. Nie ma rumienie nie znaczy brak choroby..
Odpowiednio wcześnie podany i przez 21-28 dni stosowany antybiotyk pozwoli uchronić się od tego dziadostwa. Koszta antybiotyku i wizyty prywatnej u lekarza co wypisze + - 300zł . Leczenie ...walczenie z borelką u specjalistów ILADIAS zaczyna się od 300zł za wizytę + antybiotyki ( srednio 3-4 różne) + protokoły = 1500 miesięcznie przez min. rok

Zgadza się ale koleżanka postanowiła poczekać na test. Na pewno przy rumieniu nie ma już na co czekać tylko od razu lekarz.
0 0

nanajka81

#6728432 Napisano: 11.09.2020 12:06:49
tormenta77 napisał(a):

kolorowekredki napisał(a):

nanajka81 napisał(a):

fantagiro napisał(a):

kolorowekredki napisał(a):

fantagiro napisał(a):

kolorowekredki napisał(a):

Że wczoraj na grzybach złapałam 4 kleszcze, zostały wyciągnięte po kilku, max 6 godzinach przez pielęgniarkę, nie były mocno wczepione i bez krwi, ale grzyby już mi się źle kojarzą. Za 6 tyg badanie na boleriozę.
Dodatkowo wkurza mnie, że dziś nie wpuścili mi dziecka do szkoły z katarem i dyskusja z dyrektorką na ten temat, procedury itp. Już 8 dzieci na 25 nie ma w szkole a jest 11 wrzesień.
W zeszłym roku byłby problem ze strony szkoły, jakbym nie puściła z katarem, bo obowiązek szkolny a dziś świat stanął na głowie.

koleżano, nie czekaj na żadne badania dobrze Ci radzę tylko atakuj lekarza po antybiotyk na 21 dni.
statystycznie co 2 gi jest zarażony nie tylko borelką ale i bartonelką i innymi dziadostwami.
Polecam dopisać się do grupy na fb "borelioza ABC" i trochę poczytać a najlepiej zamieścić swój post z opisem co i jak. Resztę Cię pokierują..
Nie radzę Ci bagatelizować bo problemów możesz mieć po dziurki w uszach. Nie straszę ale warto zainteresować się tematem..
zdróweczka  emotka

Pielęgniarka, która wyciągała kleszcze pytała lekarkę o antybiotyk, ale ona powiedziała, że nie ma potrzeby zapobiegawczo podawać, dopiero jakby coś w badaniach wyszło, sama nie wiem co robić.

wiem o tym. Lekarz też nie będzie chętny wypisać ale konsekwencje odpowiednio wcześnie nie podanej serii antyboli będzie skutkować, że krętki pokonają barierę krew-mózg i bedziesz ewentualnie w późniejszym czasie jedynie zaaleczać objawy a nie skutecznie się wyleczyć jak w tej chwili. Jeszcze raz polecam gupę na fb

czekaj te 4-6 tygodni. Rok temu córkę użarł kleszcz o czym dowiedzieliśmy się po 4 tygodniach leczenia kropeczki pod okiem jakąś maścią od lekarza bo wyszedł okropny rumień. Młoda wylądowała w szpitalu bo zaczęła skarżyć się na zawroty głowy, punkcja, badania i wyszła borelioza, z którą do tej pory się bujamy (pomimo że młoda dostała 2 tygodnie antybiotyków)- co 4 miesiące pobieranie krwi i wciąż wychodzi że coś tam jest. Powodzenia życzę i oby trafiły ci się "szczęśliwe" kleszcze czyli takie bez choroby, wtedy skończy się tylko na strachu i wkurzeniu.

Bardzo dziękuję za odzew i rady i historię z życia wziętą. Jeszcze myślę, ale razie zdecydowałam poczekać jednak na wynik badania. Trudno moje ryzyko.Mam nadzieję, że faktycznie to były "szczęśliwe" kleszcze. Nanajka życzę zdrowia Twojej córce!

Na pewno oglądaj się. Jak tylko zobaczysz rumień to od razu do lekarza po antybiotyk.

Ech niedziękuje może wtedy się skończy to jeżdżenie na badania. Tak, oglądaj się i jak zobaczysz coś co się choć trochę powiększa/zmienia - idź po antybiotyk. U nas była dosłownie maleńka kropeczka pod okiem, jak ugryzienie meszki, potem zrobiło się to czerwone, potem nie było, potem znowu było lekko blade a potem wylazł rumień który też za bardzo nie wyglądał jak rumień. Pech totalny że taki niewidzialny i zakażony kleszcz się nam dostał.  Trzymaj się i jakby co pisz, mogę bardziej szczegółowo poinformować jak to u nas wyglądało.