Wkurza mnie...

Gość: polarniczka

#5593254 Napisano: 23.02.2013 11:50:47
wkurza mnie, że człowiek wymyśla hasła na konkursy a wygrywają jakieś badziewia lub oklepane w stylu Lubię To..ehhhh emotka emotka emotka
0 0

Gość: merkana

#5593289 Napisano: 23.02.2013 12:41:07
Ja nawet wkurzona nie jestem. Byłam wściekła, a teraz to mi się ryczeć chce zwyczajnie.
W piątek lecę z narzeczonym do Londynu, mamy się tam zatrzymać u mojego kuzyna. Pech w tym, że jego mama jest moją chrzestną, a do tego siostrą mamy, która ma na nią wpływ porównywalny z guru jakiejś sekty.
Najpierw mieliśmy lecieć bez bagażu- do podręcznego mieliśmy spakować ubrania i jakieś niegroźne pierdółki. Ale po jakimś czasie doszliśmy do wniosku, że dokupimy sobie walizkę 15kg na spółkę, żeby bezpiecznie przywieźć jakieś pamiątki z Anglii. Kosz tej walizki to 140zł plus 40zł- odprawa online. No i zaczęły się schody.
Najpierw moja wspaniałą cioteczka zaczęła dopytywać się, czy weźmiemy dla jej wnuków jakieś książeczki, puzzle i malowanki. Zgodziłąm się, bo przecież nie waży to zbyt wiele, a można wrzucić do podręcznego.
Kilka dni temu jedna z synowych ciotki, a moja dobra kumpela, dzwoni do mnie i mówi, że ciotka ciągle wypytuje kuzyna co mu zapakować z Polski do jedzenia. Więc od razu zaczęłam suszyć głowę mamie, że żadnego jedzenia nie biorę, bo nie mamy miejsca. Sama plastikowa walizka waży ok 5kg, więc na spakowanie zostaje nam ok 10 na pół. Oczywiście mama zapewniła, że ciotka tak tylko "bierze go pod włos" i jedzenia nie daje.
A dziś ta sama kumpela, dzwoni do mnie i mówi, że ciotka kupiła dla kuzyna:
całą zapakowaną hermetycznie szynkę, kabanosy, kiełbasę i ogórki kiszone. A do tego powiedziała, że:
"Olka dostanie 100zł i ma mi to zabrać, nic mnie to nie obchodzi. Swoje ubrania niech sobie spakuje do podręcznego, a moje szynki na pewno się zmieszczą." I to przelało we mnie czarę goryczy. W ogóle nie zadzwoniła do mnie, przecież mogła kupić walizkę 20kg, gdyby odpowiednio wcześnie powiedziała i dorzuciła się z kasą. A teraz ona ma zrobione zakupy na ok 8kg, książki, cenzurarelki i myśli, że jak mi da tą stówę, to ja się zamknę i jej to zabiorę. Płakać mi się chce, bo tylko tato stoi po mojej stronie. Mama uważa, że powinnam się poświęcić dla ciotki i wziąć te wszystkie pakunki. Oczywiście nie zamierzam targać ze sobą tego jedzenia i rezygnować z dodatkowej pary butów, czy kurtki, bo w końcu jadę tam, żeby coś pozwiedzać, a nie jako kurier. Tylko, że jeśli zrobię aferę i akcję V, to ciotka zacznie ryczeć, odegra swoją słynną scenkę, jaka to ja niedobra jestem, a mama oczywiście się za nią wstawi. Ręce opadają, z tej wściekłości to mi się lecieć odechciało.. emotka emotka
0 0

Gość: mikki85

#5593292 Napisano: 23.02.2013 12:48:36
merkana, dlatego lepiej z rodzinką na dystans i za dużo się nie chwalić

zawsze znajdą się tacy, co poczują pismo nosem i będą mieli biznes do Ciebie

jeżeli jesteś osobą asertywną, zadzwonisz lub jeszcze lepiej wyślesz eska i grzecznie przeprosisz za kłopot, ale masz już dawno walizkę spakowaną i bagaż opłacony - żadne zmiany nie wchodzą w grę !!!

ale jest wyjście z impasu
jeśli rodzinka chce, niech zapakuje to wszystko do oddzielnej walizy / torby i ją opłaci
0 0

ktosiu

#5593297 Napisano: 23.02.2013 12:52:49
merkana napisał(a):

Ja nawet wkurzona nie jestem. Byłam wściekła, a teraz to mi się ryczeć chce zwyczajnie.
W piątek lecę z narzeczonym do Londynu, mamy się tam zatrzymać u mojego kuzyna. Pech w tym, że jego mama jest moją chrzestną, a do tego siostrą mamy, która ma na nią wpływ porównywalny z guru jakiejś sekty.
Najpierw mieliśmy lecieć bez bagażu- do podręcznego mieliśmy spakować ubrania i jakieś niegroźne pierdółki. Ale po jakimś czasie doszliśmy do wniosku, że dokupimy sobie walizkę 15kg na spółkę, żeby bezpiecznie przywieźć jakieś pamiątki z Anglii. Kosz tej walizki to 140zł plus 40zł- odprawa online. No i zaczęły się schody.
Najpierw moja wspaniałą cioteczka zaczęła dopytywać się, czy weźmiemy dla jej wnuków jakieś książeczki, puzzle i malowanki. Zgodziłąm się, bo przecież nie waży to zbyt wiele, a można wrzucić do podręcznego.
Kilka dni temu jedna z synowych ciotki, a moja dobra kumpela, dzwoni do mnie i mówi, że ciotka ciągle wypytuje kuzyna co mu zapakować z Polski do jedzenia. Więc od razu zaczęłam suszyć głowę mamie, że żadnego jedzenia nie biorę, bo nie mamy miejsca. Sama plastikowa walizka waży ok 5kg, więc na spakowanie zostaje nam ok 10 na pół. Oczywiście mama zapewniła, że ciotka tak tylko "bierze go pod włos" i jedzenia nie daje.
A dziś ta sama kumpela, dzwoni do mnie i mówi, że ciotka kupiła dla kuzyna:
całą zapakowaną hermetycznie szynkę, kabanosy, kiełbasę i ogórki kiszone. A do tego powiedziała, że:
"Olka dostanie 100zł i ma mi to zabrać, nic mnie to nie obchodzi. Swoje ubrania niech sobie spakuje do podręcznego, a moje szynki na pewno się zmieszczą." I to przelało we mnie czarę goryczy. W ogóle nie zadzwoniła do mnie, przecież mogła kupić walizkę 20kg, gdyby odpowiednio wcześnie powiedziała i dorzuciła się z kasą. A teraz ona ma zrobione zakupy na ok 8kg, książki, cenzurarelki i myśli, że jak mi da tą stówę, to ja się zamknę i jej to zabiorę. Płakać mi się chce, bo tylko tato stoi po mojej stronie. Mama uważa, że powinnam się poświęcić dla ciotki i wziąć te wszystkie pakunki. Oczywiście nie zamierzam targać ze sobą tego jedzenia i rezygnować z dodatkowej pary butów, czy kurtki, bo w końcu jadę tam, żeby coś pozwiedzać, a nie jako kurier. Tylko, że jeśli zrobię aferę i akcję V, to ciotka zacznie ryczeć, odegra swoją słynną scenkę, jaka to ja niedobra jestem, a mama oczywiście się za nią wstawi. Ręce opadają, z tej wściekłości to mi się lecieć odechciało.. emotka emotka


Powiem krótko: byłabym dla takiej cioci "kulturalnie bezlitosna". Nie. I koniec. Merkana, pora się wyplątać z niezdrowych układów rodzinnych, nawet jeśli to oznaczałoby dla Ciebie etykietkę "tej złej". A płacz cioci? No cóż, to tylko histeria granicząca z manipulacją, a nie prawdziwy ból i cierpienie. Powodzenia i więcej asertywności Ci życzę emotka Z czasem zobaczysz, o ile lżej Ci będzie emotka Bo czym innym jest pomaganie bliskim, a czym innym pozwalanie na to, by bliscy wykorzystywali Twoją dobroć.
0 0

Gość: gracet

#5593298 Napisano: 23.02.2013 12:53:26
mikki85 napisał(a):


jeśli rodzinka chce, niech zapakuje to wszystko do oddzielnej walizy / torby i ją opłaci


to samo pomyślałam:)
0 0

ktosiu

#5593299 Napisano: 23.02.2013 12:53:56
Sorki, niepotrzebnie cytowałam powyżej, zrobiła się straszna wieża. Jakoś automatycznie złapałam za klawiaturę emotka
0 0

Gość: merkana

#5593302 Napisano: 23.02.2013 12:56:55
gracet napisał(a):

mikki85 napisał(a):


jeśli rodzinka chce, niech zapakuje to wszystko do oddzielnej walizy / torby i ją opłaci


to samo pomyślałam:)



Ja też brałam pod uwagę taką opcję. Do tej stówy dołożyłaby 80zł i zabrałabym jej nawet słonia w karafce, gdyby go tam upchnęła. Ale najgorsze jest to, że jej się wydaje, że mi tą stówą "zamknie pysk", poza tym po co ma płacić 180, skoro ona już postanowiła, że ja jej to zabiorę i koniec.
0 0

Gość: goralecka

#5593307 Napisano: 23.02.2013 12:59:19
Hmm to moze jakas akcja ze zgubionym/okradzionym bagazem emotka i zniknieciem jedzenia emotka czego oczywiscie nie zycze..tzn zgubienia i kradziezy ... :
0 0

Gość: mikki85

#5593312 Napisano: 23.02.2013 13:03:28
merkana napisał(a):

gracet napisał(a):

mikki85 napisał(a):


jeśli rodzinka chce, niech zapakuje to wszystko do oddzielnej walizy / torby i ją opłaci


to samo pomyślałam:)



Ja też brałam pod uwagę taką opcję. Do tej stówy dołożyłaby 80zł i zabrałabym jej nawet słonia w karafce, gdyby go tam upchnęła. Ale najgorsze jest to, że jej się wydaje, że mi tą stówą "zamknie pysk", poza tym po co ma płacić 180, skoro ona już postanowiła, że ja jej to zabiorę i koniec.



ale przecież piszesz, że odprawa online za Twoją walizkę to... 40 zł

ciotka lub ktoś z rodzinki może ma odpowiednią walizkę, którą nie musicie zabierać z powrotem i w grę będą wchodziły tylko opłaty

w razie czego można też kupić tańszą torbę spełniającą parametry bagażu lotniczego - to już nie powinno być Twoje zmartwienie, tylko rodziny
0 0

izak1000

#5593313 Napisano: 23.02.2013 13:04:40
ivanotta napisał(a):

a ja się wkurzyłam na intermarche i na swoją głupotę.. poszłam do sklepu zrobić zakupy konkursowe.. oczywiście nowej gazetki nie sprawdziłam. Wg ceny na sklepie ptasie mleczko kosztowało 13,99 i do tego wzięłam jakąś czekoladę za 3zł i jak nic było 15zł. Kupiłam jeszcze kilka innych rzeczy też przy kasie nic niepokojącego się nie stało, Dopiero w domu zobaczyłam że mleczko jest chyba po 10zł czekolada też jakoś taniej i zamiast 15zł mam chyba tylko 13zł emotka . Wkurzył mnie ten konkurs i nawet wracać mi się tam nie chciało już, a specjalnie pojechałam po tego wedla.


u mnie też wpadka z wedlem - chyba ślepa byłam w tym sklepie bo kupiłam Delicje szampańskie a przecież to już nie wedel tylko "Moja bajka",na drugi dzień poszłam wymienić ale babka nie chciała mi przyjąć paragonu na wymianę.. emotka
0 0

Gość: gracet

#5593314 Napisano: 23.02.2013 13:06:49
merkana napisał(a):

gracet napisał(a):

mikki85 napisał(a):


jeśli rodzinka chce, niech zapakuje to wszystko do oddzielnej walizy / torby i ją opłaci


to samo pomyślałam:)



Ja też brałam pod uwagę taką opcję. Do tej stówy dołożyłaby 80zł i zabrałabym jej nawet słonia w karafce, gdyby go tam upchnęła. Ale najgorsze jest to, że jej się wydaje, że mi tą stówą "zamknie pysk", poza tym po co ma płacić 180, skoro ona już postanowiła, że ja jej to zabiorę i koniec.


nie bardzo doczytałam, czy Ty już oficjalnie wiesz o swojej misji?
jeśli tylko od kumpelki, to masz czas na przygotowanie się do rozmowy i przerobienie wszystkich ewentualnych możliwości podejścia Cię przez ciotkę... i tu masz przewagę! Zdecydowanie acz grzecznie obstawaj przy tym, że w Twojej walizce nie ma już miejsca, ale ... i tu możesz proponować rozwiązanie sprawy takie jakie Tobie pasuje:)
0 0

asantesana

#5593348 Napisano: 23.02.2013 13:57:15
Nie przestaje mnie życie zadziwiać, ciotka ogórki kiszone musi przesłać do Anglii i jeszcze załatwia to przez innych...
Ja miałam w czwartek też ciekawą przygodę z rodziną, do tej pory nie mogę ochłonąć. Zadzwoniła moja siostra, że ciotka z rodziną będzie u mnie za godzinę (jedzie przez pół Polski), bo jechała do swojego syna, który mieszka dwa piętra nade mną, ale on nie ma czasu się z nią spotkać, bo się uczy. Tak tak, dowiedziałam się od niej, bo po co do mnie zadzwonić. W efekcie miałam w moim 30-metrowym mieszkaniu, chora, 10 niezapowiedzianych osób z rodziny. Żeby ich czymś poczęstować, musiałam z gorączką biec do sklepu, a na podłodze stała pełna torba gołąbków, krokietów itd. przygotowanych dla synka, który nie ma dla nich czasu. Oburzenie wywołał u mnie brak cukru (no nie miałam bo nie używam a akurat się skończył). Na szczęście kupiłam. Zrobiłam obiad, na który... przyszedł mój niezapowiedziany kuzyn z góry i siedział u mnie 3 godziny. Nie zaprosił ich do siebie nadal, bo przecież nie ma czasu. Zaniósł tylko torbę do góry i wypakował jedzenie do lodówki. Po ich wizycie jestem dużo bardziej chora fizycznie, do tego doszedł szok psychiczny...
0 0

Gość: mikki85

#5593355 Napisano: 23.02.2013 14:06:24
asante napisał(a):

Nie przestaje mnie życie zadziwiać, ciotka ogórki kiszone musi przesłać do Anglii i jeszcze załatwia to przez innych...
Ja miałam w czwartek też ciekawą przygodę z rodziną, do tej pory nie mogę ochłonąć. Zadzwoniła moja siostra, że ciotka z rodziną będzie u mnie za godzinę (jedzie przez pół Polski), bo jechała do swojego syna, który mieszka dwa piętra nade mną, ale on nie ma czasu się z nią spotkać, bo się uczy. Tak tak, dowiedziałam się od niej, bo po co do mnie zadzwonić. W efekcie miałam w moim 30-metrowym mieszkaniu, chora, 10 niezapowiedzianych osób z rodziny. Żeby ich czymś poczęstować, musiałam z gorączką biec do sklepu, a na podłodze stała pełna torba gołąbków, krokietów itd. przygotowanych dla synka, który nie ma dla nich czasu. Oburzenie wywołał u mnie brak cukru (no nie miałam bo nie używam a akurat się skończył). Na szczęście kupiłam. Zrobiłam obiad, na który... przyszedł mój niezapowiedziany kuzyn z góry i siedział u mnie 3 godziny. Nie zaprosił ich do siebie nadal, bo przecież nie ma czasu. Zaniósł tylko torbę do góry i wypakował jedzenie do lodówki. Po ich wizycie jestem dużo bardziej chora fizycznie, do tego doszedł szok psychiczny...



skoro byłaś chora, miałaś pretekst, żeby odmówić i kuzyn rad nie rad musiałby przyjąć rodzinę

trzeba było jeszcze więcej poudawać, jak się źle czujesz, a nie biec do sklepu...

mówi się "przepraszam, ale nie chcę Was pozarażać !!!"
0 0

Gość: mikki85

#5593360 Napisano: 23.02.2013 14:13:05
a mnie wkurzył brat...

kupiłam na forum 2 numery na Scrable - jedne przyszły do mnie i poszły od razu na nieprzewidziany prezent, drugie do mamy i miały być dla mojej córy

no i wczoraj okazuje się, że gry nie ma, bo braciszek bez pytania zabrał do swojej dziewczyny

wkurzyłam się na maksa, bo nawet nie raczył zapytać, czy może sobie wziąć

i zapowiedziałam, że na następną przesyłkę długo poczeka a te swoje paragony z biedronki też może pannie zanieść emotka

dopóki nie uszanuje mojej pracy, pikusia dostanie
0 0

asantesana

#5593373 Napisano: 23.02.2013 14:34:11
mikki85 napisał(a):


skoro byłaś chora, miałaś pretekst, żeby odmówić i kuzyn rad nie rad musiałby przyjąć rodzinę

trzeba było jeszcze więcej poudawać, jak się źle czujesz, a nie biec do sklepu...

mówi się "przepraszam, ale nie chcę Was pozarażać !!!"


Uwierz mi, nie musiałby ich przyjąć, bo przezornie o godzinie, o której mieli przyjechać pojechał na uczelnię zawieźć jakiś dokument emotka Mogłabym ich jedynie nie wpuścić, a tego już nie potrafię. Mówiłam, że jestem chora, ale to zupełnie nie podziałało.
0 0

agamaty

#5593377 Napisano: 23.02.2013 14:38:20
co za rodzinka, zamiast ciebie ugościć tym co przywieźli to jeszcze ty do sklepu musiałaś lecieć? Wykracza to poza moje pojęcie kultury, naprawdę...
0 0

Gość: mikki85

#5593383 Napisano: 23.02.2013 14:45:40
ja już wolę być wredną jędzą, niż dawać się wykorzystywać...

doszło nawet do tego, że oświadczyłam jednej osobie z rodzinki: "my do Ciebie nie jeździmy, Ty się o nas nie starasz, więc ja też nie mam takiego obowiązku wobec Ciebie i Twojej rodzinki !!!"
0 0

asantesana

#5593384 Napisano: 23.02.2013 14:45:54
agamaty napisał(a):

co za rodzinka, zamiast ciebie ugościć tym co przywieźli to jeszcze ty do sklepu musiałaś lecieć? Wykracza to poza moje pojęcie kultury, naprawdę...


Wiesz, ja nie ma problemu z przyjmowaniem gości, lubię to, mogę ugotować obiad i zrobić ciasto, nie ma problemu - pod warunkiem, że goście są umówieni, a ja jestem zdrowa. To co się wydarzyło jest nie tylko poza pojęciem kultury w dobie telefonii komórkowej, ale też sięga poza moją wyobraźnię. A na kuzyna byłam zła wcześniej o kilka spraw, a nie zapraszając rodziców i przychodząc do mnie na obiad i spotkać się z nimi u mnie przerosło jego poprzednie wyczyny.
0 0

agamaty

#5593416 Napisano: 23.02.2013 15:26:20
asante napisał(a):

agamaty napisał(a):

co za rodzinka, zamiast ciebie ugościć tym co przywieźli to jeszcze ty do sklepu musiałaś lecieć? Wykracza to poza moje pojęcie kultury, naprawdę...


Wiesz, ja nie ma problemu z przyjmowaniem gości, lubię to, mogę ugotować obiad i zrobić ciasto, nie ma problemu - pod warunkiem, że goście są umówieni, a ja jestem zdrowa. To co się wydarzyło jest nie tylko poza pojęciem kultury w dobie telefonii komórkowej, ale też sięga poza moją wyobraźnię. A na kuzyna byłam zła wcześniej o kilka spraw, a nie zapraszając rodziców i przychodząc do mnie na obiad i spotkać się z nimi u mnie przerosło jego poprzednie wyczyny.



ech... ludzie to są naprawdę dziwni czasem. Ja też lubię zaprosić gości i coś upichcić, ale mogę sobie wyobrazić jak się musiałaś czuć biegając do sklepu z gorączką. A kuzyn jakoś to w ogóle skomentował?

mnie za to wkurza, że specjalnie podjechałam dziś do dayli i kupiłam pastę na konkurs. Wróciłam do domu oczywiście bez paragonu. Grrr...
0 0

calliope

#5593419 Napisano: 23.02.2013 15:29:37
mikki85 napisał(a):

asante napisał(a):

Nie przestaje mnie życie zadziwiać, ciotka ogórki kiszone musi przesłać do Anglii i jeszcze załatwia to przez innych...
Ja miałam w czwartek też ciekawą przygodę z rodziną, do tej pory nie mogę ochłonąć. Zadzwoniła moja siostra, że ciotka z rodziną będzie u mnie za godzinę (jedzie przez pół Polski), bo jechała do swojego syna, który mieszka dwa piętra nade mną, ale on nie ma czasu się z nią spotkać, bo się uczy. Tak tak, dowiedziałam się od niej, bo po co do mnie zadzwonić. W efekcie miałam w moim 30-metrowym mieszkaniu, chora, 10 niezapowiedzianych osób z rodziny. Żeby ich czymś poczęstować, musiałam z gorączką biec do sklepu, a na podłodze stała pełna torba gołąbków, krokietów itd. przygotowanych dla synka, który nie ma dla nich czasu. Oburzenie wywołał u mnie brak cukru (no nie miałam bo nie używam a akurat się skończył). Na szczęście kupiłam. Zrobiłam obiad, na który... przyszedł mój niezapowiedziany kuzyn z góry i siedział u mnie 3 godziny. Nie zaprosił ich do siebie nadal, bo przecież nie ma czasu. Zaniósł tylko torbę do góry i wypakował jedzenie do lodówki. Po ich wizycie jestem dużo bardziej chora fizycznie, do tego doszedł szok psychiczny...



skoro byłaś chora, miałaś pretekst, żeby odmówić i kuzyn rad nie rad musiałby przyjąć rodzinę

trzeba było jeszcze więcej poudawać, jak się źle czujesz, a nie biec do sklepu...

mówi się "przepraszam, ale nie chcę Was pozarażać !!!"


Ja bym absolutnie nic im nie ugotowała, jedynie może herbatę podała. Nie znoszę niezapowiedzianych gości emotka i nawet już nie udaję miłej, zwłaszcza po ostatniej takiej wizycie. Szkoda, że noclegu sobie nie zażyczyli emotka
0 0