Wkurza mnie...

misiamarysia

#6720530 Napisano: 06.08.2020 22:22:56
la-princessa napisał(a):

Wkurza mnie, że po sześciu latach, w mgnieniu oka, zakończył się mój związek. Pewnie dla wielu sześć lat to mało, ale dla mnie to prawie całe dorosłe życie. Jest mi przykro, bo jeszcze niedawno byliśmy sobie najbliżsi na świecie, a teraz to gorzej jak obcy. Na początku, jeszcze pod wpływem adrenaliny, cieszyłam się z takiego obrotu sprawy. A teraz do mnie dotarło, że sześć lat życia poszło do kosza. Wszystkie wspomnienia, pamiątki, miejsca z tamtych czasów - muszę to wykasować ze swojej pamięci. Bo już nawet nie potrafię rozmawiać z osobą, z którą to wszystko dzieliłam. W dodatku czuję, że nie tylko zakończyłam związek. Ale że straciłam przyjaciela, który był moją bratnią duszą. I z którym przeszliśmy wiele trudnych chwil, wspierając się zawsze, będąc przy sobie, kiedy tej drugiej osobie działo się coś złego. Zostało po tym tylko kilka gorzkich słów na odchodne i dwa miesiące ciszy. Chociaż jestem twarda, nie załamuje się, mam nowe plany na życie... to jednak pozostała rana na sercu. I często o sobie przypomina. Jakoś uznaję to za swoją porażkę, że musiałam te sześć lat do kosza wyrzucić. I to dosłownie, bo dziś spakowałam do worka resztę pamiątek i wyniosłam na śmietnik. Mimo wszystko było trudno się z tym rozstać i zatrzasnąć ostatnie drzwi. O ile jestem w stanie zrozumieć to, że miłość romantyczna potrafi się wypalić. To bardzo boli mnie fakt, że nie dotrzymaliśmy sobie obietnicy, że zawsze będziemy mogli na siebie liczyć i zawsze pozostaniemy w przyjaźni. A teraz tak dziwnie przejść obojętnie, bez słowa, bez spojrzenia, obok osoby, która kiedyś była tą najważniejszą w życiu. a teraz żadna ze stron nawet nie powie głupiego "cześć" i tylko układa sobie życie jak najdalej od drugiej, odsyłając się wzajemnie w niepamięć. 
Trochę zaleciało "prywatą", ale jakoś tak chciałam to z siebie wyrzucić, żeby z czystymi myślami zasiąść do pisania zgłoszeń  emotka

Trzymaj się, to na pewno boli, ale wszystko jest w życiu po coś. Widocznie pisane Ci coś lepszego, duuużo lepszego, zobaczysz, los Ci to wynagrodzi emotka
0 0

pink086

#6720535 Napisano: 06.08.2020 22:33:53
Jala-princessa napisał(a):

Wkurza mnie, że po sześciu latach, w mgnieniu oka, zakończył się mój związek. Pewnie dla wielu sześć lat to mało, ale dla mnie to prawie całe dorosłe życie. Jest mi przykro, bo jeszcze niedawno byliśmy sobie najbliżsi na świecie, a teraz to gorzej jak obcy. Na początku, jeszcze pod wpływem adrenaliny, cieszyłam się z takiego obrotu sprawy. A teraz do mnie dotarło, że sześć lat życia poszło do kosza. Wszystkie wspomnienia, pamiątki, miejsca z tamtych czasów - muszę to wykasować ze swojej pamięci. Bo już nawet nie potrafię rozmawiać z osobą, z którą to wszystko dzieliłam. W dodatku czuję, że nie tylko zakończyłam związek. Ale że straciłam przyjaciela, który był moją bratnią duszą. I z którym przeszliśmy wiele trudnych chwil, wspierając się zawsze, będąc przy sobie, kiedy tej drugiej osobie działo się coś złego. Zostało po tym tylko kilka gorzkich słów na odchodne i dwa miesiące ciszy. Chociaż jestem twarda, nie załamuje się, mam nowe plany na życie... to jednak pozostała rana na sercu. I często o sobie przypomina. Jakoś uznaję to za swoją porażkę, że musiałam te sześć lat do kosza wyrzucić. I to dosłownie, bo dziś spakowałam do worka resztę pamiątek i wyniosłam na śmietnik. Mimo wszystko było trudno się z tym rozstać i zatrzasnąć ostatnie drzwi. O ile jestem w stanie zrozumieć to, że miłość romantyczna potrafi się wypalić. To bardzo boli mnie fakt, że nie dotrzymaliśmy sobie obietnicy, że zawsze będziemy mogli na siebie liczyć i zawsze pozostaniemy w przyjaźni. A teraz tak dziwnie przejść obojętnie, bez słowa, bez spojrzenia, obok osoby, która kiedyś była tą najważniejszą w życiu. a teraz żadna ze stron nawet nie powie głupiego "cześć" i tylko układa sobie życie jak najdalej od drugiej, odsyłając się wzajemnie w niepamięć. 
Trochę zaleciało "prywatą", ale jakoś tak chciałam to z siebie wyrzucić, żeby z czystymi myślami zasiąść do pisania zgłoszeń  emotka

Czasami warto się wygadać, trzymaj się:) 
0 0

Gość: kermit

#6720537 Napisano: 06.08.2020 22:42:47
la-princessa napisał(a):

Wkurza mnie, że po sześciu latach, w mgnieniu oka, zakończył się mój związek. Pewnie dla wielu sześć lat to mało, ale dla mnie to prawie całe dorosłe życie. Jest mi przykro, bo jeszcze niedawno byliśmy sobie najbliżsi na świecie, a teraz to gorzej jak obcy. Na początku, jeszcze pod wpływem adrenaliny, cieszyłam się z takiego obrotu sprawy. A teraz do mnie dotarło, że sześć lat życia poszło do kosza. Wszystkie wspomnienia, pamiątki, miejsca z tamtych czasów - muszę to wykasować ze swojej pamięci. Bo już nawet nie potrafię rozmawiać z osobą, z którą to wszystko dzieliłam. W dodatku czuję, że nie tylko zakończyłam związek. Ale że straciłam przyjaciela, który był moją bratnią duszą. I z którym przeszliśmy wiele trudnych chwil, wspierając się zawsze, będąc przy sobie, kiedy tej drugiej osobie działo się coś złego. Zostało po tym tylko kilka gorzkich słów na odchodne i dwa miesiące ciszy. Chociaż jestem twarda, nie załamuje się, mam nowe plany na życie... to jednak pozostała rana na sercu. I często o sobie przypomina. Jakoś uznaję to za swoją porażkę, że musiałam te sześć lat do kosza wyrzucić. I to dosłownie, bo dziś spakowałam do worka resztę pamiątek i wyniosłam na śmietnik. Mimo wszystko było trudno się z tym rozstać i zatrzasnąć ostatnie drzwi. O ile jestem w stanie zrozumieć to, że miłość romantyczna potrafi się wypalić. To bardzo boli mnie fakt, że nie dotrzymaliśmy sobie obietnicy, że zawsze będziemy mogli na siebie liczyć i zawsze pozostaniemy w przyjaźni. A teraz tak dziwnie przejść obojętnie, bez słowa, bez spojrzenia, obok osoby, która kiedyś była tą najważniejszą w życiu. a teraz żadna ze stron nawet nie powie głupiego "cześć" i tylko układa sobie życie jak najdalej od drugiej, odsyłając się wzajemnie w niepamięć. 
Trochę zaleciało "prywatą", ale jakoś tak chciałam to z siebie wyrzucić, żeby z czystymi myślami zasiąść do pisania zgłoszeń emotka


6 lat to kawał czasu i to nie tylko dla młodej osoby. I to na pewno bardzo boli i dlatego warto sobie pozwolić na przerobienie tej straty, na płacz, na rozpamiętywanie, na smutek. To tak nie działa, że teraz zamkniesz drzwi i zaczniesz nowe życie. I na całe szczęście wspomnień nie da się wyrzucić do kosza tak jak pamiątek. To co przeżyliście razem było zapewne piękne i choć teraz wydaje się to niemożliwe to po latach będziesz wspominać ten czas z uśmiechem, będąc już w nowym związku, ale doceniając ten zakończony. Teraz kotłują się w was emocje, ale wcale nie jest powiedziane, że po jakimś czasie nie odnowicie kontaktu już na całkiem innej stopie. Trzymaj się, ale wcale nie radzę Ci byś szybko zapomniała i zaczęła nowy rozdział. Czas owszem leczy rany, ale teraz jest czas na łzy, na złość, na rozmowy z przyjaciółką. To nie porażka, a doświadczenie.

kolorowekredki

#6720538 Napisano: 06.08.2020 22:44:08
Jakkolwiek banalnie to brzmi czas leczy rany, czasem trochę tylko zabliźnia, ale często spotyka nas coś lepszego. A mamy za to doświadczenie życiowe na przyszłość.
Napisałaś:
"boli mnie fakt, że nie dotrzymaliśmy sobie obietnicy, że zawsze będziemy mogli na siebie liczyć i zawsze pozostaniemy w przyjaźni"

Trudno o taką przyjaźń, bo spotkania mogą wam komplikować poukładanie sobie życia po swojemu. Do tego jeśli któreś z was wejdzie w nowy związek, to nowy partner/partnerka nie będzie akceptowała takich przyjaźni i utrzymywania kontaktów z ex.
0 0

mama-l-k-m

#6720553 Napisano: 07.08.2020 06:15:17
kermit napisał(a):

la-princessa napisał(a):

Wkurza mnie, że po sześciu latach, w mgnieniu oka, zakończył się mój związek. Pewnie dla wielu sześć lat to mało, ale dla mnie to prawie całe dorosłe życie. Jest mi przykro, bo jeszcze niedawno byliśmy sobie najbliżsi na świecie, a teraz to gorzej jak obcy. Na początku, jeszcze pod wpływem adrenaliny, cieszyłam się z takiego obrotu sprawy. A teraz do mnie dotarło, że sześć lat życia poszło do kosza. Wszystkie wspomnienia, pamiątki, miejsca z tamtych czasów - muszę to wykasować ze swojej pamięci. Bo już nawet nie potrafię rozmawiać z osobą, z którą to wszystko dzieliłam. W dodatku czuję, że nie tylko zakończyłam związek. Ale że straciłam przyjaciela, który był moją bratnią duszą. I z którym przeszliśmy wiele trudnych chwil, wspierając się zawsze, będąc przy sobie, kiedy tej drugiej osobie działo się coś złego. Zostało po tym tylko kilka gorzkich słów na odchodne i dwa miesiące ciszy. Chociaż jestem twarda, nie załamuje się, mam nowe plany na życie... to jednak pozostała rana na sercu. I często o sobie przypomina. Jakoś uznaję to za swoją porażkę, że musiałam te sześć lat do kosza wyrzucić. I to dosłownie, bo dziś spakowałam do worka resztę pamiątek i wyniosłam na śmietnik. Mimo wszystko było trudno się z tym rozstać i zatrzasnąć ostatnie drzwi. O ile jestem w stanie zrozumieć to, że miłość romantyczna potrafi się wypalić. To bardzo boli mnie fakt, że nie dotrzymaliśmy sobie obietnicy, że zawsze będziemy mogli na siebie liczyć i zawsze pozostaniemy w przyjaźni. A teraz tak dziwnie przejść obojętnie, bez słowa, bez spojrzenia, obok osoby, która kiedyś była tą najważniejszą w życiu. a teraz żadna ze stron nawet nie powie głupiego "cześć" i tylko układa sobie życie jak najdalej od drugiej, odsyłając się wzajemnie w niepamięć. 
Trochę zaleciało "prywatą", ale jakoś tak chciałam to z siebie wyrzucić, żeby z czystymi myślami zasiąść do pisania zgłoszeń  emotka


6 lat to kawał czasu i to nie tylko dla młodej osoby. I to na pewno bardzo boli i dlatego warto sobie pozwolić na przerobienie tej straty, na płacz, na rozpamiętywanie, na smutek. To tak nie działa, że teraz zamkniesz drzwi i zaczniesz nowe życie. I na całe szczęście wspomnień nie da się wyrzucić do kosza tak jak pamiątek. To co przeżyliście razem było zapewne piękne i choć teraz wydaje się to niemożliwe to po latach będziesz wspominać ten czas z uśmiechem, będąc już w nowym związku, ale doceniając ten zakończony. Teraz kotłują się w was emocje, ale wcale nie jest powiedziane, że po jakimś czasie nie odnowicie kontaktu już na całkiem innej stopie. Trzymaj się, ale wcale nie radzę Ci byś szybko zapomniała i zaczęła nowy rozdział. Czas owszem leczy rany, ale teraz jest czas na łzy, na złość, na rozmowy z przyjaciółką. To nie porażka, a doświadczenie.

Tak, to doświadczenie. Mój 1 poważny związek zakończył się tak samo ale po 4 latach. A po nim poznałam jego - chłopaka, z którym jestem 15 lat. Nie miał łatwo, ale mając już za sobą doświadczenie całkiem inaczej budowałam fundamenty związku. Jeszcze  wyjdzie dla Ciebie słońce, a teraz krople łez niech dają ukojenie... Całe życie przed Tobą, a to co było będzie miłym wspomnieniem. 
0 0

takaja86

#6720556 Napisano: 07.08.2020 07:32:06
la-princessa napisał(a):

Wkurza mnie, że po sześciu latach, w mgnieniu oka, zakończył się mój związek. Pewnie dla wielu sześć lat to mało, ale dla mnie to prawie całe dorosłe życie. Jest mi przykro, bo jeszcze niedawno byliśmy sobie najbliżsi na świecie, a teraz to gorzej jak obcy. Na początku, jeszcze pod wpływem adrenaliny, cieszyłam się z takiego obrotu sprawy. A teraz do mnie dotarło, że sześć lat życia poszło do kosza. Wszystkie wspomnienia, pamiątki, miejsca z tamtych czasów - muszę to wykasować ze swojej pamięci. Bo już nawet nie potrafię rozmawiać z osobą, z którą to wszystko dzieliłam. W dodatku czuję, że nie tylko zakończyłam związek. Ale że straciłam przyjaciela, który był moją bratnią duszą. I z którym przeszliśmy wiele trudnych chwil, wspierając się zawsze, będąc przy sobie, kiedy tej drugiej osobie działo się coś złego. Zostało po tym tylko kilka gorzkich słów na odchodne i dwa miesiące ciszy. Chociaż jestem twarda, nie załamuje się, mam nowe plany na życie... to jednak pozostała rana na sercu. I często o sobie przypomina. Jakoś uznaję to za swoją porażkę, że musiałam te sześć lat do kosza wyrzucić. I to dosłownie, bo dziś spakowałam do worka resztę pamiątek i wyniosłam na śmietnik. Mimo wszystko było trudno się z tym rozstać i zatrzasnąć ostatnie drzwi. O ile jestem w stanie zrozumieć to, że miłość romantyczna potrafi się wypalić. To bardzo boli mnie fakt, że nie dotrzymaliśmy sobie obietnicy, że zawsze będziemy mogli na siebie liczyć i zawsze pozostaniemy w przyjaźni. A teraz tak dziwnie przejść obojętnie, bez słowa, bez spojrzenia, obok osoby, która kiedyś była tą najważniejszą w życiu. a teraz żadna ze stron nawet nie powie głupiego "cześć" i tylko układa sobie życie jak najdalej od drugiej, odsyłając się wzajemnie w niepamięć. 
Trochę zaleciało "prywatą", ale jakoś tak chciałam to z siebie wyrzucić, żeby z czystymi myślami zasiąść do pisania zgłoszeń  emotka

Proponuje wyjąć z kosza te pamiątki i odłożyć je gdzies do piwnicy czy szopy, teraz jesteś pod wplywem emocji wzburxona, ale za jakiś czas moze będziesz chciała do nich sięgnąć i z uśmiechem przypomnieć sobie tamten czas. Sama pod wplywem emocji wyrzucałam wszystko, a zdjecia kasowałam z komputera a teraz po latach gdy mam juz rodzine, czasem zaluje ze nie mam żadnej pamiątki z tamtych czasów. 6 lat to bardzo długo i to nie tylko dla młodej osoby, ale myślę że dla kazdego człowieka, a nawet im się jest starszym tym trudniej pogodzić się z faktem ze az 6 lat przeżyliśmy z kimś, a nie miało to szansy przetrwać, jednak jest to na pewno jakies nowe doświadczenie, z którego po czasie wyciągniesz odpowiednie wnioski. Daj sobie czas, masz prawo sie zloscic, płakać i godzinami rozmawiać z przyjaciółmi lub nie rozmawiać z nikim. Jestem z Tobą, pamiętaj ze po każdej burzy wychodzi słońce. Będzie dobrze.

Gość: chochliczka

#6720593 Napisano: 07.08.2020 10:45:00
6 lat to kawał czasu. Ale skoro sie rozstaliscie znaczy, ze czeka na Ciebie gdzies tam ktoś inny, ktos kto bedzie Twoja miloscia. Wiesz ja kilka lat temu tez się z kims rozstalam, myslalam, ze  nie czeka mnie nic dobrego w zyciu, ba nawet myslalam, by do niego wrocic, byle byc z kims. Ale ostatecznie zaczelam sie modlic, bardzo mi to pomoglo. Poznalam mojego ukochanego, z ktorym jestem do dzis i to On jest miloscia mojego zycia. I chociaz czasem się spieramy, czy kłocimy, to wiem, ze to Ten jedyny. Czasem warto poczekac, bo mozna przegapić kogos kto jest nam pisany. TRzymaj sie dzielnie.

dwaburekoty

#6720605 Napisano: 07.08.2020 11:39:36
Według mnie, pozytywem jest to, że już zdalas sobie sprawę z tego, że już żałujesz straconych lat. przynajmniej masz pewność, że do niego nie wrócisz... ja rozstałam się ze swoją "wielką miłością" po 5 latach, potem 2 lata przeryczałam i miałam nadzieję, że do siebie wrócimy. Stosunkowo późno zdałam sobie sprawę z tego, że ten związek był kiepski (prawie syndrom sztokholmski), ja się totalnie w nim nie czułam i że wiszę dziewczynie, która wtargnęła w bardzo odpowiednim momencie do naszego życia mega dobre wino (ona została jego żoną, czasem ja widuje, raczej szczęściem nie promienieje, a wygląda na zmęczona życiem 40stke).a trzeba było korzystać z życia, chodzić na randki i uśmiechać się do nieznajomych. Pamiętaj, że jesteś wyjątkowa super taka jaka jesteś. więc głowa do góry, biust do przodu, idź zdobywać świat i cieszyć się latem... jeszcze mnóstwo cudownych lat przed Tobą.

dwaburekoty

#6720606 Napisano: 07.08.2020 11:43:32
A i Magdę Gessler można lubić, albo też i nie, ale kiedyś powiedziala, że to co jest za Tobą to już nie zmienisz. akceptujesz, wyciągasz wnioski, idziesz do przodu.
1 ziolko 0

donia7

#6720607 Napisano: 07.08.2020 11:47:24
takaja86 napisał(a):

la-princessa napisał(a):

Wkurza mnie, że po sześciu latach, w mgnieniu oka, zakończył się mój związek. Pewnie dla wielu sześć lat to mało, ale dla mnie to prawie całe dorosłe życie. Jest mi przykro, bo jeszcze niedawno byliśmy sobie najbliżsi na świecie, a teraz to gorzej jak obcy. Na początku, jeszcze pod wpływem adrenaliny, cieszyłam się z takiego obrotu sprawy. A teraz do mnie dotarło, że sześć lat życia poszło do kosza. Wszystkie wspomnienia, pamiątki, miejsca z tamtych czasów - muszę to wykasować ze swojej pamięci. Bo już nawet nie potrafię rozmawiać z osobą, z którą to wszystko dzieliłam. W dodatku czuję, że nie tylko zakończyłam związek. Ale że straciłam przyjaciela, który był moją bratnią duszą. I z którym przeszliśmy wiele trudnych chwil, wspierając się zawsze, będąc przy sobie, kiedy tej drugiej osobie działo się coś złego. Zostało po tym tylko kilka gorzkich słów na odchodne i dwa miesiące ciszy. Chociaż jestem twarda, nie załamuje się, mam nowe plany na życie... to jednak pozostała rana na sercu. I często o sobie przypomina. Jakoś uznaję to za swoją porażkę, że musiałam te sześć lat do kosza wyrzucić. I to dosłownie, bo dziś spakowałam do worka resztę pamiątek i wyniosłam na śmietnik. Mimo wszystko było trudno się z tym rozstać i zatrzasnąć ostatnie drzwi. O ile jestem w stanie zrozumieć to, że miłość romantyczna potrafi się wypalić. To bardzo boli mnie fakt, że nie dotrzymaliśmy sobie obietnicy, że zawsze będziemy mogli na siebie liczyć i zawsze pozostaniemy w przyjaźni. A teraz tak dziwnie przejść obojętnie, bez słowa, bez spojrzenia, obok osoby, która kiedyś była tą najważniejszą w życiu. a teraz żadna ze stron nawet nie powie głupiego "cześć" i tylko układa sobie życie jak najdalej od drugiej, odsyłając się wzajemnie w niepamięć. 
Trochę zaleciało "prywatą", ale jakoś tak chciałam to z siebie wyrzucić, żeby z czystymi myślami zasiąść do pisania zgłoszeń  emotka

Proponuje wyjąć z kosza te pamiątki i odłożyć je gdzies do piwnicy czy szopy, teraz jesteś pod wplywem emocji wzburxona, ale za jakiś czas moze będziesz chciała do nich sięgnąć i z uśmiechem przypomnieć sobie tamten czas. Sama pod wplywem emocji wyrzucałam wszystko, a zdjecia kasowałam z komputera a teraz po latach gdy mam juz rodzine, czasem zaluje ze nie mam żadnej pamiątki z tamtych czasów. 6 lat to bardzo długo i to nie tylko dla młodej osoby, ale myślę że dla kazdego człowieka, a nawet im się jest starszym tym trudniej pogodzić się z faktem ze az 6 lat przeżyliśmy z kimś, a nie miało to szansy przetrwać, jednak jest to na pewno jakies nowe doświadczenie, z którego po czasie wyciągniesz odpowiednie wnioski. Daj sobie czas, masz prawo sie zloscic, płakać i godzinami rozmawiać z przyjaciółmi lub nie rozmawiać z nikim. Jestem z Tobą, pamiętaj ze po każdej burzy wychodzi słońce. Będzie dobrze.

Dokładnie, kiedyś pokażesz córce emotka
Ja trzymam takie gadżety pochowane. Moja córka ma 11 lat więc niedługo zacznie się interesować. Wyjmę wtedy te pierścionki i cenzurarele (oraz pamiętniki, które pisałam!) i jej dam emotka
2 ReneK, joan 0

ikropka

#6720701 Napisano: 07.08.2020 18:15:02
Cheetos. Kupiłam 2 paczki i oba kody błędne. Inaczej odczytać ich się nie da emotka
0 0

ikropka

#6720736 Napisano: 07.08.2020 20:42:47
superloser napisał(a):

ikropka napisał(a):

Cheetos. Kupiłam 2 paczki i oba kody błędne. Inaczej odczytać ich się nie da emotka

A jak wpisujesz?

duże litery
0 0

rufus

#6720970 Napisano: 09.08.2020 20:52:36
ikropka napisał(a):

Cheetos. Kupiłam 2 paczki i oba kody błędne. Inaczej odczytać ich się nie da emotka

a czasem nie zapisalas tych kodow i pozniej nie kopiowalas?
mialem zapisany i po skopiowaniu tez byl bledny, dopiero wskoczyl jak wpisalem litera po literze.
0 0

ikropka

#6720979 Napisano: 09.08.2020 21:32:42
rufus napisał(a):

ikropka napisał(a):

Cheetos. Kupiłam 2 paczki i oba kody błędne. Inaczej odczytać ich się nie da emotka

a czasem nie zapisalas tych kodow i pozniej nie kopiowalas?
mialem zapisany i po skopiowaniu tez byl bledny, dopiero wskoczyl jak wpisalem litera po literze.

nie emotka
0 0

pawelkoo

#6720983 Napisano: 09.08.2020 21:44:05
ikropka napisał(a):

Cheetos. Kupiłam 2 paczki i oba kody błędne. Inaczej odczytać ich się nie da emotka

Mialem identyczna sytuacje z jednym kodem. Tez okazywal sie bledny mimo poprawnego wpisania. Napisalem w tej sprawie do Avanti wraz z zalaczonym zdjeciem kodu. Odpisali, ze kod jest poprawny oraz przepisali mi go ze zdjecia. Oczywiscie dalej na stronie wyskakiwal blad emotka Po ponownym kontakcie poinformowali mnie, ze dziekuja za informacje i przekaza to dalej do weryfikacji. I jednoczesnie wyslali mi nowy kod.
1 ikropka 0

cudaczek121

#6720993 Napisano: 09.08.2020 23:28:50
la-princessa napisał(a):

Wkurza mnie, że po sześciu latach, w mgnieniu oka, zakończył się mój związek. Pewnie dla wielu sześć lat to mało, ale dla mnie to prawie całe dorosłe życie. Jest mi przykro, bo jeszcze niedawno byliśmy sobie najbliżsi na świecie, a teraz to gorzej jak obcy. Na początku, jeszcze pod wpływem adrenaliny, cieszyłam się z takiego obrotu sprawy. A teraz do mnie dotarło, że sześć lat życia poszło do kosza. Wszystkie wspomnienia, pamiątki, miejsca z tamtych czasów - muszę to wykasować ze swojej pamięci. Bo już nawet nie potrafię rozmawiać z osobą, z którą to wszystko dzieliłam. W dodatku czuję, że nie tylko zakończyłam związek. Ale że straciłam przyjaciela, który był moją bratnią duszą. I z którym przeszliśmy wiele trudnych chwil, wspierając się zawsze, będąc przy sobie, kiedy tej drugiej osobie działo się coś złego. Zostało po tym tylko kilka gorzkich słów na odchodne i dwa miesiące ciszy. Chociaż jestem twarda, nie załamuje się, mam nowe plany na życie... to jednak pozostała rana na sercu. I często o sobie przypomina. Jakoś uznaję to za swoją porażkę, że musiałam te sześć lat do kosza wyrzucić. I to dosłownie, bo dziś spakowałam do worka resztę pamiątek i wyniosłam na śmietnik. Mimo wszystko było trudno się z tym rozstać i zatrzasnąć ostatnie drzwi. O ile jestem w stanie zrozumieć to, że miłość romantyczna potrafi się wypalić. To bardzo boli mnie fakt, że nie dotrzymaliśmy sobie obietnicy, że zawsze będziemy mogli na siebie liczyć i zawsze pozostaniemy w przyjaźni. A teraz tak dziwnie przejść obojętnie, bez słowa, bez spojrzenia, obok osoby, która kiedyś była tą najważniejszą w życiu. a teraz żadna ze stron nawet nie powie głupiego "cześć" i tylko układa sobie życie jak najdalej od drugiej, odsyłając się wzajemnie w niepamięć. 
Trochę zaleciało "prywatą", ale jakoś tak chciałam to z siebie wyrzucić, żeby z czystymi myślami zasiąść do pisania zgłoszeń   

Rozumiem, ze jest Ci przykro i masz prawo czuc sie rozzzalona.Pociesz sie mysla, ze to tylko szesc lat, choc dla osoby mlodej to cala wiecznosc.Moj ojciec zostawil mame po 33 latach malzenstwa.W wieku 57 lat trudniej ulozyc sobie zycie na nowo.Ty zapewne jestes przed 30-tka, więc wszystko przed Tobą! Mocno trzymam kciuki!

ziolko

#6721153 Napisano: 10.08.2020 17:39:42
@la-princessa - fakt, 6 lat, to sporo czasu. 
Sama rozstałam się z chłopakiem po 4 latach, chociaż w moim przypadku ostatni rok to był mocno "lajtowy" i to ja doszłam do wniosku, że nie ma sensu ciągnąć tego wszystkiego dalej. I cieszę się, że to zrobiłam, bo obecnie nie miałabym lekko... 
Pamiętam, że po rozstaniu słuchałam piosenki "Znowu w życiu mi nie wyszło"  : uroniłam parę łez, powkurzałam się, rzuciłam trochę "mięsem", ale o dziwo - pomogło emotka
Też żałowałam zmarnowanych lat, ale z perspektywy czasu widzę, że coś nie dzieje się bez przyczyny. Obojętnie, czy dobre, czy złe. Zdobywa się doświadczenia, dobre i złe. I wtedy do nowego związku można wejść bogatszym o te doświadczenia - czyli co robić, albo czego nie robić, żeby było dobrze. 
Po rozstaniu byłam sama 2 lata. I później poznałam mojego męża emotka  z którym w tym roku będziemy obchodzić 11 rocznicę ślubu emotka   Gdybym nie była z eksem, to prawdopodobnie nie poznałabym mojego męża emotka  bo jak później rozmawialiśmy na temat czasów, kiedy byliśmy solo, to okazało się, że się mijaliśmy w związkach. Jak on był wolny, to ja nie i odwrotnie.  Musiał wyjechać do Warszawy (250 km ode mnie), żebyśmy się poznali emotka

Fakt... bywa, że coś mi się przypomni w związku z "eksem", czasami coś śmiesznego, czasami wręcz przeciwnie. 
Pamiątki wszystkie mu oddałam, łącznie z pierścionkiem "rodowym", czyli po jego mamie emotka  Miałam czyste sumienie, że nie miał podstaw do tego, żeby oskarżać mnie, że byłam z nim dla pieniędzy emotka (dodam, że wtedy to był student na utrzymaniu rodziców). 
Było.. minęło... 
Szkoda lat, ale ważne to, co będzie. 

FBbeata7

#6721165 Napisano: 10.08.2020 18:53:57
Na pewno gdzieś jest ktoś bardziej pasujący do nas, a na siłę nie można nikogo trzymać.Ja cieszę się,że rozstałam się z pierwszym facetem, bo potem spotkałam mojego męża , właśnie mija 21 lat małżeństwa, a z tym pierwszym to by było takie szarpanie się,bo sam nie wiedział, czego chce.
1 ziolko 0

sasaaabp

#6721223 Napisano: 11.08.2020 00:18:37
właśnie przepadły mi 3 paragony Altax... super, byłem pewny, że to jakoś trwa dłużej... ech i od razu ta myśl, że na pewno wygrałoby się nagrodę główną... zawsze tak mam, że jak nie weźmie się udziału, to potem się tylko zadręczam.. 
0 0

bianka33

#6721336 Napisano: 11.08.2020 12:34:57
Wkurza mnie, że napisałam mężowi na liście zakupów "2 gruszki" a on mi kupił 2 groszki w puszce emotka  nie wiem jakim cudem, bo wyraźnie napisałam "u" a nie "o".