Wkurza mnie...

mampytanie

#7389680 Napisano: 01.09.2026 17:32:35
pikawka napisał(a):

Dziś odebrałam auto od mechanika… 4900 emotka  jestem załamana… ten dzień mnie normalnie dobił… 
jak nie wygram czegoś porządnego to się pożegnam z przyszłorocznymi wakacjami emotka

Dlatego lepiej kupić nowe z salonu, niż inwestować w stary. Też w nasze stare auta wykładaliśmy kupę kasy, co było bez sensu. Teraz co drugi salon oferuje auta w super promocjach, na raty 0% bezpośrednio od salonu, gwarancja na wszystko nawet od 7 do 12 lat (w zależności od marki). I nic nas nie obchodzi. Także warto rozważyć. Ba, czasem lepiej nawet odpuścić jedne wakacje, by sobie kupić auto (bo wiadomo, że trzeba wpłacić wkład własny, np. 10-15 tys.). Ale serio, przy ratach 0% (i to pozabankowych, a takich salonowych), z tak długą gwarancją na wszystko (poza wiadomo np. tarczami hamulcowymi, które się zużywają), waaaaaaarto. I jeszcze można wynegocjować darmowe wymiany oleju, przeglądy etc. 
Naprawdę, salony obecnie "za*jają się" o klienta, bo chińczyki robią im mega konkurencję (i w sumie te niektóre chińskie też są naprawdę fajne).
Aha i dodam, że obecnie ludzie nie są zainteresowani zakupem używanych aut... może być wystawione długo i się niestety nie sprzedać.
0 0

pikawka

#7389685 Napisano: 01.09.2026 17:39:04
LadyInWhite napisał(a):

Nie masz najgorzej,ja zapłacę koło dychy emotka  Takze czekam ma przypływ gotówki z otwartymi ramionami....i portfelem

Tylko u mnie żaden przypływ się nie zapowiada ;(
0 0

pikawka

#7389686 Napisano: 01.09.2026 17:39:44
fryz napisał(a):

przypomnialyscie mi czemu zrezygnowalam z samochodu emotka

U mnie nie ma opcji… trzech krętaczy na stanie do szkoły i pkola…
0 0

pikawka

#7389687 Napisano: 01.09.2026 17:41:21
mampytanie napisał(a):

Dlatego lepiej kupić nowe z salonu, niż inwestować w stary. Też w nasze stare auta wykładaliśmy kupę kasy, co było bez sensu. Teraz co drugi salon oferuje auta w super promocjach, na raty 0% bezpośrednio od salonu, gwarancja na wszystko nawet od 7 do 12 lat (w zależności od marki). I nic nas nie obchodzi. Także warto rozważyć. Ba, czasem lepiej nawet odpuścić jedne wakacje, by sobie kupić auto (bo wiadomo, że trzeba wpłacić wkład własny, np. 10-15 tys.). Ale serio, przy ratach 0% (i to pozabankowych, a takich salonowych), z tak długą gwarancją na wszystko (poza wiadomo np. tarczami hamulcowymi, które się zużywają), waaaaaaarto. I jeszcze można wynegocjować darmowe wymiany oleju, przeglądy etc. 
Naprawdę, salony obecnie "za*jają się" o klienta, bo chińczyki robią im mega konkurencję (i w sumie te niektóre chińskie też są naprawdę fajne).
Aha i dodam, że obecnie ludzie nie są zainteresowani zakupem używanych aut... może być wystawione długo i się niestety nie sprzedać.


czyja wiem… mój m ma nowego z salonu mercedesa… kupił rok temu…. A to mu szyba pękła od kamyczka ( na szczęście ubezpieczona) teraz był na jakichś wymianach oleju strutu tutu i zapłacił 3 tys….
0 0

pikawka

#7389690 Napisano: 01.09.2026 17:44:54
mampytanie napisał(a):

Dlatego lepiej kupić nowe z salonu, niż inwestować w stary. Też w nasze stare auta wykładaliśmy kupę kasy, co było bez sensu. Teraz co drugi salon oferuje auta w super promocjach, na raty 0% bezpośrednio od salonu, gwarancja na wszystko nawet od 7 do 12 lat (w zależności od marki). I nic nas nie obchodzi. Także warto rozważyć. Ba, czasem lepiej nawet odpuścić jedne wakacje, by sobie kupić auto (bo wiadomo, że trzeba wpłacić wkład własny, np. 10-15 tys.). Ale serio, przy ratach 0% (i to pozabankowych, a takich salonowych), z tak długą gwarancją na wszystko (poza wiadomo np. tarczami hamulcowymi, które się zużywają), waaaaaaarto. I jeszcze można wynegocjować darmowe wymiany oleju, przeglądy etc. 
Naprawdę, salony obecnie "za*jają się" o klienta, bo chińczyki robią im mega konkurencję (i w sumie te niektóre chińskie też są naprawdę fajne).
Aha i dodam, że obecnie ludzie nie są zainteresowani zakupem używanych aut... może być wystawione długo i się niestety nie sprzedać.


Trochę błędne myślenie wg mnie bo mierzysz wszystkich swoją miarą… ludzie mają kredyty na domy mieszkania po kilkaset tys i serio mogą nie mieć na auto z salonu nawet na raty… ja akurat nie mam starego auta i to pierwsza grubsza naprawa od 5 lat odkąd go mam… no ale 5 tys więc sporo i boli… 

Odpuścić jedne wakacje i kupić autu? Nasze wakacje wyszły teraz 20 tys to auta za to nie  kupie… no napewno nie lepszego niż tego którego mam obecnie

mampytanie

#7389710 Napisano: 01.09.2026 18:22:55
pikawka napisał(a):

Trochę błędne myślenie wg mnie bo mierzysz wszystkich swoją miarą… ludzie mają kredyty na domy mieszkania po kilkaset tys i serio mogą nie mieć na auto z salonu nawet na raty… ja akurat nie mam starego auta i to pierwsza grubsza naprawa od 5 lat odkąd go mam… no ale 5 tys więc sporo i boli… 

Odpuścić jedne wakacje i kupić autu? Nasze wakacje wyszły teraz 20 tys to auta za to nie  kupie… no napewno nie lepszego niż tego którego mam obecnie

A kto nie ma kredytów w dzisiejszych czasach? My tyle co skończyliśmy dom budować, także coooś o tym wiem emotka  I wiesz, akurat przy aucie i ratach z salonu, to to nie ma znaczenia, ile masz kredytów, bo oni na to nie patrzą, ba, nawet o to nie pytają, nie pytają o żadne zobowiązania. A raty miesięczne możesz mieć po 500 zł na miesiąc.  Oczywiście nie wiem, jak różne salony podchodzą, ale naprawdę sporo ma swoje finansowania.
A 20 tyś na wakacje? Tyle to ja nie wydałam na wakacje w życiu, a po świecie jeździłam i jeżdżę sporo, zdarzały się kilkukrotnie  wakacje nawet na ponad miesiąc na drugiej półkuli na końcu świata i jakoś nigdy tyle nie wydałam i nie wydałabym, bo po prostu szkoda by mi było tyle kasy. I mówię o normalnych wakacjach, również z hotelami all in, (choć ich nie lubię).
Ps. nie chciałam nikogo urazić ani nic, po prostu chciałam Cię uświadomić, że teraz naprawdę "można". My w auto przez ostatnie 2 lata wkładaliśmy rocznie po 8-10 tys na naprawy, wymiany oleju, opon itp. co w ogóle było bezsensowne.  A teraz zamiast tego mamy auto z ratą miesięczną na poziomie około 900 zł (bo możesz wybrać, na ile lat chcesz taki "kredyt" no i wiadomo, zależy jakie auto), nic mnie nie interesuje, ba, jak coś jest do wymiany, to dzwonię, przyjeżdżają autem zastępczym a to zabierają. I nic nie dopłacam. No i nie muszę się martwić jak coś się zepsuje, bo jest gwarancja. 
I przepraszam, jeśli zabrzmiałam niemiło czy coś, nie taki był cel. Sama przy kredycie na dom bałam się jeszcze nowego auta, ale naprawdę, teraz nie odczuwamy tej raty, nie mamy stresu i nerwów co do starego auta (no po za tym, że serio ciężko sprzedać obecnie używany pojazd), także jest komfort psychiczny. I przynajmniej przy aucie nie zaskoczy mnie nagły wydatek na 5000 zł, jak jeszcze w zeszłym roku w grudniu.

zezowaty_kot

#7389712 Napisano: 01.09.2026 18:28:49
mampytanie napisał(a):

Dlatego lepiej kupić nowe z salonu, niż inwestować w stary. Też w nasze stare auta wykładaliśmy kupę kasy, co było bez sensu. Teraz co drugi salon oferuje auta w super promocjach, na raty 0% bezpośrednio od salonu, gwarancja na wszystko nawet od 7 do 12 lat (w zależności od marki). I nic nas nie obchodzi. Także warto rozważyć. Ba, czasem lepiej nawet odpuścić jedne wakacje, by sobie kupić auto (bo wiadomo, że trzeba wpłacić wkład własny, np. 10-15 tys.). Ale serio, przy ratach 0% (i to pozabankowych, a takich salonowych), z tak długą gwarancją na wszystko (poza wiadomo np. tarczami hamulcowymi, które się zużywają), waaaaaaarto. I jeszcze można wynegocjować darmowe wymiany oleju, przeglądy etc. 
Naprawdę, salony obecnie "za*jają się" o klienta, bo chińczyki robią im mega konkurencję (i w sumie te niektóre chińskie też są naprawdę fajne).
Aha i dodam, że obecnie ludzie nie są zainteresowani zakupem używanych aut... może być wystawione długo i się niestety nie sprzedać.

Jakoś tak mi się gryzie Twoja porada z tym co pisała Pikawka. Pikawka się smuci, że musi zapłacić 5 tys (co jest dla niej teraz obciążeniem), a Ty sugerujesz jej zakup NOWEGO auta z salonu, gdzie wpłata własna byłaby wyższa, plus kredyt by ją obciążał na lata, nie jednorazowo. 

Ludzie nie kupują używanych aut? Wciąż zapominam, że mamy w Polsce taki dobrobyt, że mieszkania tylko nowe i w Warszawie, a samochód jedynie z salonu. Może to kwestia tego, że mieszkam na wsi, może realia u nas inne, ale samochód z salonu nadal w wielu domach pozostaje w kategorii luksusu i marzeń "a jak wygram w lotto"

Samochody są różne, jedne bardziej wadliwe, inne mniej. Ani samochód z salonu nie gwarantuje braku usterek i problemów, ani auto używane nie musi wymagać wielu napraw. 
Co do tych cudownych ofert z wymianą oleju i naprawami gwarancyjnymi - mam taki komentarz: HAHAHAHAHAHAHA
Inna kwestia, że po wypadku, stłuczce i nowy i używany wymaga naprawy. Za którą trzeba zapłacić, albo przy AC się sporo naszarpać.

mampytanie

#7389713 Napisano: 01.09.2026 18:34:32
zezowaty_kot napisał(a):

Jakoś tak mi się gryzie Twoja porada z tym co pisała Pikawka. Pikawka się smuci, że musi zapłacić 5 tys (co jest dla niej teraz obciążeniem), a Ty sugerujesz jej zakup NOWEGO auta z salonu, gdzie wpłata własna byłaby wyższa, plus kredyt by ją obciążał na lata, nie jednorazowo. 

Ludzie nie kupują używanych aut? Wciąż zapominam, że mamy w Polsce taki dobrobyt, że mieszkania tylko nowe i w Warszawie, a samochód jedynie z salonu. Może to kwestia tego, że mieszkam na wsi, może realia u nas inne, ale samochód z salonu nadal w wielu domach pozostaje w kategorii luksusu i marzeń "a jak wygram w lotto"

Samochody są różne, jedne bardziej wadliwe, inne mniej. Ani samochód z salonu nie gwarantuje braku usterek i problemów, ani auto używane nie musi wymagać wielu napraw. 
Co do tych cudownych ofert z wymianą oleju i naprawami gwarancyjnymi - mam taki komentarz: HAHAHAHAHAHAHA
Inna kwestia, że po wypadku, stłuczce i nowy i używany wymaga naprawy. Za którą trzeba zapłacić, albo przy AC się sporo naszarpać.



1. kredyt 0%? Kupując auto teraz czy za 65 czy 100 czy 165, tyś., za te 5 lat wyjdzie to auto taniej, niż teraz. Oszczędzasz, bo inflacja. 

2. mieszkam na wsi, gdzie nie ma nawet sklepu. Jakieś 450 km od Wawy. Nie wiem, jak wyglada życie w stolicy, bo mam to głęboko w poważaniu:) 

3. Rata 500 zł przy braku jakichkolwiek odsetek, to naprawdę opcja wygodniejsza, niż 5000 jednorazowo. 

4. wkład na auto? Wystarczy odpuścić jedne wakacje za 20 tysięcy. Tyle naprawdę wystarczy.

5. wymiany oleju itp jako hahahah? Mi dali gratisowo 2 kolejne przeglądy oraz oleje i filtry za darmo. Do tego na aucie zeszłam ponad 2.5 tysiąca z ceny. 

6. Auto i naprawy, ubezpieczenia -  wystarczy poczytać o ubezpieczeniu GAP. 

Ja naprawdę nie piszę po złości, bo sama byłam po tej drugiej, przeciwnej stronie. Ale teraz widzę, jak dużą mam oszczędność, mimo tego, że mam ratę za auto.
0 0

zezowaty_kot

#7389728 Napisano: 01.09.2026 18:59:12
mampytanie napisał(a):

1. kredyt 0%? Kupując auto teraz czy za 65 czy 100 czy 165, tyś., za te 5 lat wyjdzie to auto taniej, niż teraz. Oszczędzasz, bo inflacja. 

2. mieszkam na wsi, gdzie nie ma nawet sklepu. Jakieś 450 km od Wawy. Nie wiem, jak wyglada życie w stolicy, bo mam to głęboko w poważaniu:) 

3. Rata 500 zł przy braku jakichkolwiek odsetek, to naprawdę opcja wygodniejsza, niż 5000 jednorazowo. 

4. wkład na auto? Wystarczy odpuścić jedne wakacje za 20 tysięcy. Tyle naprawdę wystarczy.

5. wymiany oleju itp jako hahahah? Mi dali gratisowo 2 kolejne przeglądy oraz oleje i filtry za darmo. Do tego na aucie zeszłam ponad 2.5 tysiąca z ceny. 

6. Auto i naprawy, ubezpieczenia -  wystarczy poczytać o ubezpieczeniu GAP. 

Ja naprawdę nie piszę po złości, bo sama byłam po tej drugiej, przeciwnej stronie. Ale teraz widzę, jak dużą mam oszczędność, mimo tego, że mam ratę za auto.


Rozumiem Twoje intencje, miałaś możliwości  - super. Dostałaś kredyt, jesteś w stanie utrzymać go, może wcześniej w połączeniu z kredytem na dom. Ale nie każdy jest. Naprawa gwarancyjna obowiązuje również na samochody używane - jeśli naprawa jest u "prywaciarza" ma on obowiązek dać papiery i respektować zobowiązania.

Naprawa powypadkowa - tu nie wszystko podczepisz pod ubezpieczenie. Kolejna kwestia - składka skacze do góry, to nie jest tak, że za darmo naprawiają Ci auto, bo swoje wyrównają składkami w przyszłym roku.

Zaśmiałam się z tych "wymian oleju" bo to jest akurat groszowy temat, więc mogą i co miesiąc to robić a kosztować ich to będzie nic. Znacznie trudniej się robi, kiedy faktycznie dojdzie do usterki. Nie raz i nie dwa bardziej opłaca się samemu szukać mechanika, dogadać się z nimi, oni się zgodzą i dajesz im fakturę. Czyli wszystko jest na Twojej głowie. Oczywiście można po prostu auto zostawić na kilka miesięcy w ich salonie, poczekać aż zarośnie trawą, pojeździć w tym czasie plastikowym parchem, który wcisną jako auto zastępcze (i na którym są różne ograniczenia), albo wynająć coś samodzielnie i prosić się żeby zgodzili się na takie rozwiązanie. 

Nie twierdzę, że auto z salonu jest złą decyzją. Przede wszystkim- jeśli masz na to zaplecze finansowe. Ale nie jest tak kolorowo jak obiecują. Papier przyjmie wszystko. Realia są trochę inne, kiedy takie naprawy zgłaszasz i robisz przez salon.
0 0

pikawka

#7389730 Napisano: 01.09.2026 19:00:14
mampytanie napisał(a):

A kto nie ma kredytów w dzisiejszych czasach? My tyle co skończyliśmy dom budować, także coooś o tym wiem emotka  I wiesz, akurat przy aucie i ratach z salonu, to to nie ma znaczenia, ile masz kredytów, bo oni na to nie patrzą, ba, nawet o to nie pytają, nie pytają o żadne zobowiązania. A raty miesięczne możesz mieć po 500 zł na miesiąc.  Oczywiście nie wiem, jak różne salony podchodzą, ale naprawdę sporo ma swoje finansowania.
A 20 tyś na wakacje? Tyle to ja nie wydałam na wakacje w życiu, a po świecie jeździłam i jeżdżę sporo, zdarzały się kilkukrotnie  wakacje nawet na ponad miesiąc na drugiej półkuli na końcu świata i jakoś nigdy tyle nie wydałam i nie wydałabym, bo po prostu szkoda by mi było tyle kasy. I mówię o normalnych wakacjach, również z hotelami all in, (choć ich nie lubię).
Ps. nie chciałam nikogo urazić ani nic, po prostu chciałam Cię uświadomić, że teraz naprawdę "można". My w auto przez ostatnie 2 lata wkładaliśmy rocznie po 8-10 tys na naprawy, wymiany oleju, opon itp. co w ogóle było bezsensowne.  A teraz zamiast tego mamy auto z ratą miesięczną na poziomie około 900 zł (bo możesz wybrać, na ile lat chcesz taki "kredyt" no i wiadomo, zależy jakie auto), nic mnie nie interesuje, ba, jak coś jest do wymiany, to dzwonię, przyjeżdżają autem zastępczym a to zabierają. I nic nie dopłacam. No i nie muszę się martwić jak coś się zepsuje, bo jest gwarancja. 
I przepraszam, jeśli zabrzmiałam niemiło czy coś, nie taki był cel. Sama przy kredycie na dom bałam się jeszcze nowego auta, ale naprawdę, teraz nie odczuwamy tej raty, nie mamy stresu i nerwów co do starego auta (no po za tym, że serio ciężko sprzedać obecnie używany pojazd), także jest komfort psychiczny. I przynajmniej przy aucie nie zaskoczy mnie nagły wydatek na 5000 zł, jak jeszcze w zeszłym roku w grudniu.



ja nie mam kredytu hahaha emotka


Wiesz co 3 dzieci w dumie 5 osób na all inclusive niestety co roku wychodzi w granicach 20 tys
1 kumulacja 0

mampytanie

#7389737 Napisano: 01.09.2026 19:07:45
zezowaty_kot napisał(a):

Rozumiem Twoje intencje, miałaś możliwości  - super. Dostałaś kredyt, jesteś w stanie utrzymać go, może wcześniej w połączeniu z kredytem na dom. Ale nie każdy jest. Naprawa gwarancyjna obowiązuje również na samochody używane - jeśli naprawa jest u "prywaciarza" ma on obowiązek dać papiery i respektować zobowiązania.

Naprawa powypadkowa - tu nie wszystko podczepisz pod ubezpieczenie. Kolejna kwestia - składka skacze do góry, to nie jest tak, że za darmo naprawiają Ci auto, bo swoje wyrównają składkami w przyszłym roku.

Zaśmiałam się z tych "wymian oleju" bo to jest akurat groszowy temat, więc mogą i co miesiąc to robić a kosztować ich to będzie nic. Znacznie trudniej się robi, kiedy faktycznie dojdzie do usterki. Nie raz i nie dwa bardziej opłaca się samemu szukać mechanika, dogadać się z nimi, oni się zgodzą i dajesz im fakturę. Czyli wszystko jest na Twojej głowie. Oczywiście można po prostu auto zostawić na kilka miesięcy w ich salonie, poczekać aż zarośnie trawą, pojeździć w tym czasie plastikowym parchem, który wcisną jako auto zastępcze (i na którym są różne ograniczenia), albo wynająć coś samodzielnie i prosić się żeby zgodzili się na takie rozwiązanie. 

Nie twierdzę, że auto z salonu jest złą decyzją. Przede wszystkim- jeśli masz na to zaplecze finansowe. Ale nie jest tak kolorowo jak obiecują. Papier przyjmie wszystko. Realia są trochę inne, kiedy takie naprawy zgłaszasz i robisz przez salon.



Tylko właśnie o tym mówię, że jeśli ktoś jest w stanie wydać 500 zł dodatkowo, to nawet jeśli ma kredyty, nie ma to znaczenia. Bo oni tego nie sprawdzają, oni po prostu sprzedają auto i chcą comiesięcznej, stałej opłaty.

Co do ubezpieczenia - miałam na myśli gap, bo ono gwarantuje, że salon auto odkupi po tej samej wartości, po jakiej się ten samochód kupiło. To jest fajna opcja. 

Wiem, że wymiany oleju itp są groszowe. W naszym aucie to koszt 1600 zł plus filtry i oleje. Ale za to mam 3200 w kieszeni, bo dali za darmo i tym samym mam cały czas gwarancję na auto.

Wydaje mi się, że 500 zł dorzucone do budżetu w miarę możliwości, bądź po prostu zrezygnowanie z "głupot" jak np. jedzenie na "mieście"  na rzecz tych 500 zł, to nie jest to żadne zaplecze finansowe, a rozsądna decyzja. Ale wiadomo, niech każdy sam sobie decyduje. 

Ja się cieszę, że już nie wykładam kupy kasy w auto. Dzwonię, przyjeżdżają, podmieniają samochód na zastępczy, a za 1-2 dni mam auto z powrotem. 

Tak gwoli ścisłości dodam, że nie każdy może chcieć "tańsze" auto i przez to też może być temu przeciwny. Wiesz - lepiej kupić starszego merca czy audi, niż nowszego hyundaia czy chińczyka. Tak tylko mówię.
0 0

zezowaty_kot

#7389744 Napisano: 01.09.2026 19:16:14
mampytanie napisał(a):

Tylko właśnie o tym mówię, że jeśli ktoś jest w stanie wydać 500 zł dodatkowo, to nawet jeśli ma kredyty, nie ma to znaczenia. Bo oni tego nie sprawdzają, oni po prostu sprzedają auto i chcą comiesięcznej, stałej opłaty.

Co do ubezpieczenia - miałam na myśli gap, bo ono gwarantuje, że salon auto odkupi po tej samej wartości, po jakiej się ten samochód kupiło. To jest fajna opcja. 

Wiem, że wymiany oleju itp są groszowe. W naszym aucie to koszt 1600 zł plus filtry i oleje. Ale za to mam 3200 w kieszeni, bo dali za darmo i tym samym mam cały czas gwarancję na auto.

Wydaje mi się, że 500 zł dorzucone do budżetu w miarę możliwości, bądź po prostu zrezygnowanie z "głupot" jak np. jedzenie na "mieście"  na rzecz tych 500 zł, to nie jest to żadne zaplecze finansowe, a rozsądna decyzja. Ale wiadomo, niech każdy sam sobie decyduje. 

Ja się cieszę, że już nie wykładam kupy kasy w auto. Dzwonię, przyjeżdżają, podmieniają samochód na zastępczy, a za 1-2 dni mam auto z powrotem. 

Tak gwoli ścisłości dodam, że nie każdy może chcieć "tańsze" auto i przez to też może być temu przeciwny. Wiesz - lepiej kupić starszego merca czy audi, niż nowszego hyundaia czy chińczyka. Tak tylko mówię.

Wymiana oleju z kompletem filtrów za 1600 zł? Pozłacane Ci te filtry dali?  emotka

GAP Ci niczego nie gwarantuje. To tak nie działa. To cała procedura, doszukiwanie się na siłę Twojej winy - i nawet jeśli absolutnie niczemu nie jesteś winna, to przeciąganie wypłaty w nieskończoność, oględziny, opinie biegłych. Wiem jak działa gap na papierze i wiem jak wygląda w praktyce. 
Muszę zapytać- w jakiej sytuacji oddają Ci auto po 2 dniach? Naprawa usterki, przycierka?
0 0

mampytanie

#7389749 Napisano: 01.09.2026 19:23:48
pikawka napisał(a):

ja nie mam kredytu hahaha emotka


Wiesz co 3 dzieci w dumie 5 osób na all inclusive niestety co roku wychodzi w granicach 20 tys

Jak nie masz, to dobrze, gratuluję emotka  Mi przy wielkim domu ciężko by było, by choć małego kawałka kredytu nie wziąć, bo nie sztuką jest budowa przez 10 lat.

Szczerze, czy to mercedes, czy chińskie, czy japońskie, amerykańskie auto, to trochę taki jeden pies obecnie, każde będzie miało części z podobnych lub nawet tych samych fabryk. I w każdym będzie mankament. Przykład z mojej rodziny - najnowszy mercedes wersja suv, też z salonu. tapicerka poprzecierana od normalnego użytkowania. Ale jest gwarancja - zostało w jej ramach to wymienione, bo jakaś wada. I tu już jest plus aut nowych, na gwarancji. I nie zapominajmy, że gwarancja zaczyna lecieć na nowo na ten dany element:)

I to trochę jest tak jak z ciuchami  z "markowym" znaczkiem i bez. Ja na szczęście wyrosłam z "brandowanych" rzeczy, stawiając na jakość naturalnych materiałów i produkcji europejskiej, a nie naszyty przez dzieci znaczek na plastikowej szmatce ze zrecyklowanych butelek.

A all in na 5 osób, pewnie, że kosztuje. Ale czasem warto samemu zorganizować wyjazd, bo da się. Bądź wybrać przez 1-2 lata coś tańszego niż "allinkluzowe" hotele. Swoją drogą, przy 3ce dzieciaków kamping na pewno też byłby super przygodą dla nich! emotka  (piszę jako osoba, która uwielbia tego typu przeżycia w nieznanym:))

A tak bez śmiechów i przechwalania się, sorry pikawka jeśli moja wypowiedź Cię uraziła i rozpętała dziwną burzę. emotka  No i współczuję wydatku na naprawę auta, bo wiem z doświadczenia, że fajne to to nie jest.
1 natinka 0

mampytanie

#7389750 Napisano: 01.09.2026 19:24:26
zezowaty_kot napisał(a):

Wymiana oleju z kompletem filtrów za 1600 zł? Pozłacane Ci te filtry dali?  emotka

GAP Ci niczego nie gwarantuje. To tak nie działa. To cała procedura, doszukiwanie się na siłę Twojej winy - i nawet jeśli absolutnie niczemu nie jesteś winna, to przeciąganie wypłaty w nieskończoność, oględziny, opinie biegłych. Wiem jak działa gap na papierze i wiem jak wygląda w praktyce. 
Muszę zapytać- w jakiej sytuacji oddają Ci auto po 2 dniach? Naprawa usterki, przycierka?

Usterka elektroniczna emotka
0 0

mampytanie

#7389751 Napisano: 01.09.2026 19:26:28
zezowaty_kot napisał(a):

Wymiana oleju z kompletem filtrów za 1600 zł? Pozłacane Ci te filtry dali?  emotka

GAP Ci niczego nie gwarantuje. To tak nie działa. To cała procedura, doszukiwanie się na siłę Twojej winy - i nawet jeśli absolutnie niczemu nie jesteś winna, to przeciąganie wypłaty w nieskończoność, oględziny, opinie biegłych. Wiem jak działa gap na papierze i wiem jak wygląda w praktyce. 
Muszę zapytać- w jakiej sytuacji oddają Ci auto po 2 dniach? Naprawa usterki, przycierka?

niestety takie ceny mają salony.. może przez to wciskają za free;)

co do GAP, nie mam doświadczeń, ale czytałam wsio plus wyłączenia itp. i według mnie opcja dobra, no ale niech każdy sam sobie decyduje, bo jednak trzeba dopłacić do tego.
0 0

zezowaty_kot

#7389753 Napisano: 01.09.2026 19:29:59
mampytanie napisał(a):

niestety takie ceny mają salony.. może przez to wciskają za free;)

co do GAP, nie mam doświadczeń, ale czytałam wsio plus wyłączenia itp. i według mnie opcja dobra, no ale niech każdy sam sobie decyduje, bo jednak trzeba dopłacić do tego.

A ta usterka była faktycznie naprawiana, czy tylko skasowali błąd? emotka
0 0

pikawka

#7389756 Napisano: 01.09.2026 19:44:48
mampytanie napisał(a):

Jak nie masz, to dobrze, gratuluję emotka  Mi przy wielkim domu ciężko by było, by choć małego kawałka kredytu nie wziąć, bo nie sztuką jest budowa przez 10 lat.

Szczerze, czy to mercedes, czy chińskie, czy japońskie, amerykańskie auto, to trochę taki jeden pies obecnie, każde będzie miało części z podobnych lub nawet tych samych fabryk. I w każdym będzie mankament. Przykład z mojej rodziny - najnowszy mercedes wersja suv, też z salonu. tapicerka poprzecierana od normalnego użytkowania. Ale jest gwarancja - zostało w jej ramach to wymienione, bo jakaś wada. I tu już jest plus aut nowych, na gwarancji. I nie zapominajmy, że gwarancja zaczyna lecieć na nowo na ten dany element:)

I to trochę jest tak jak z ciuchami  z "markowym" znaczkiem i bez. Ja na szczęście wyrosłam z "brandowanych" rzeczy, stawiając na jakość naturalnych materiałów i produkcji europejskiej, a nie naszyty przez dzieci znaczek na plastikowej szmatce ze zrecyklowanych butelek.

A all in na 5 osób, pewnie, że kosztuje. Ale czasem warto samemu zorganizować wyjazd, bo da się. Bądź wybrać przez 1-2 lata coś tańszego niż "allinkluzowe" hotele. Swoją drogą, przy 3ce dzieciaków kamping na pewno też byłby super przygodą dla nich! emotka  (piszę jako osoba, która uwielbia tego typu przeżycia w nieznanym:))

A tak bez śmiechów i przechwalania się, sorry pikawka jeśli moja wypowiedź Cię uraziła i rozpętała dziwną burzę. emotka  No i współczuję wydatku na naprawę auta, bo wiem z doświadczenia, że fajne to to nie jest.


Wiesz co mamy duży dom prawie 200 metrów, dwa garaże, budowaliśmy się kilka lat temu z kredytem. Ale robiliśmy wszystko i udało nam się już jakiś czas temu spłacić wszystko i jesteśmy na czysto…. Dziecko mamy najmłodsze 5 letnie (jeździmy na wycieczki odkąd skoczyło rok co roku, i serio z trójką dzieci 2x10 i 5 lat nie chce sama organizować… chce jechać leżeć plackiem i mieć podstawione pod buzię…. Wiem masakra, ale po całym roku człowiek chce odpocząć. Wykupujemy wycieczki objazdówki albo wynajmujemy auto i objeżdżamy wyspy. Dzieciaki chcą tylko zjeżdżalnie i basen i na ten moment nam wszystkim to pasuje. No ale ma to swoją cenę…
1 ewikewikk 0

mampytanie

#7389760 Napisano: 01.09.2026 19:48:48
zezowaty_kot napisał(a):

A ta usterka była faktycznie naprawiana, czy tylko skasowali błąd? emotka

Naprawiana emotka  nie tylko błąd, bo mój luby trochę się na tym zna i najpierw próbował przez tel z nimi:)
0 0

mampytanie

#7389763 Napisano: 01.09.2026 19:55:56
pikawka napisał(a):

Wiesz co mamy duży dom prawie 200 metrów, dwa garaże, budowaliśmy się kilka lat temu z kredytem. Ale robiliśmy wszystko i udało nam się już jakiś czas temu spłacić wszystko i jesteśmy na czysto…. Dziecko mamy najmłodsze 5 letnie (jeździmy na wycieczki odkąd skoczyło rok co roku, i serio z trójką dzieci 2x10 i 5 lat nie chce sama organizować… chce jechać leżeć plackiem i mieć podstawione pod buzię…. Wiem masakra, ale po całym roku człowiek chce odpocząć. Wykupujemy wycieczki objazdówki albo wynajmujemy auto i objeżdżamy wyspy. Dzieciaki chcą tylko zjeżdżalnie i basen i na ten moment nam wszystkim to pasuje. No ale ma to swoją cenę…

Jak najbardziej rozumiem. To i Ty pewnie zrozumiesz, ze w moim przypadku kredyt tez był potrzebny przy domu trooochę większym od Twojego  emotka  I trzeba go spłacać, ale wiadomo, ze po to się bierze kredyt, by móc realizować to, na co nie ma się odrazu całości. Z resztą teraz, to mało kto spłaca kredyt przez bite 30 lat. Choć drugi raz może bym budowała dom nieco mniejszy emotka   i to nie dlatego, że koszta, a dlatego, że tak ciężko mi dobrać dodatki, bo wszystko musi współgrać :< 
Co do leżenia plackiem na wakacjach rozumiem, szczególnie przy trójce dzieci. Ja natomiast to bym chyba z nudów umarła, gdybym tak miała leżeć xD Ale naprawdę rozumiem, "trójpak" to sporo:) 

Życzę (naprawdę szczerze) jak najmniej kłopotów z autem! emotka
0 0

cudaczek121

#7389768 Napisano: 01.09.2026 20:17:02
Byłam dzisiaj w Dino i chciałam zapłacić wygranym bonem na 100 zlotych, Co prawda był on nieco pognieciony, ale kod kreskowy był całkowicie wyraźny i hologram na bonie oraz data ważności i pieczątka wystawcy też. Pomimo to pani kasjerka po konsultacji ze swoim kolegą, odmówiła przyjęcia bonu. Grzecznie poprosiłam, aby w takim razie może spróbowała wbić cyferki kodu kreskowego ręcznie, ale odmówiła twierdząc przy tym, że gdy przyjmie ode mnie zapłatę tym bonem, to na pewno będzie musiała zapłacić za moje zakupy z własnej kieszeni. Ostatecznie nie chciałam sobie robić siary i zaplacil własną kartą za te zakupy, ale chciałam się spytać Was jakie macie doświadczenia w podobnej sytuacji i czy ten mój bon nadaje się faktycznie już tylko do kosza?
0 0

niunio

#7389770 Napisano: 01.09.2026 20:32:30
cudaczek121 napisał(a):

Byłam dzisiaj w Dino i chciałam zapłacić wygranym bonem na 100 zlotych, Co prawda był on nieco pognieciony, ale kod kreskowy był całkowicie wyraźny i hologram na bonie oraz data ważności i pieczątka wystawcy też. Pomimo to pani kasjerka po konsultacji ze swoim kolegą, odmówiła przyjęcia bonu. Grzecznie poprosiłam, aby w takim razie może spróbowała wbić cyferki kodu kreskowego ręcznie, ale odmówiła twierdząc przy tym, że gdy przyjmie ode mnie zapłatę tym bonem, to na pewno będzie musiała zapłacić za moje zakupy z własnej kieszeni. Ostatecznie nie chciałam sobie robić siary i zaplacil własną kartą za te zakupy, ale chciałam się spytać Was jakie macie doświadczenia w podobnej sytuacji i czy ten mój bon nadaje się faktycznie już tylko do kosza?

Bon jak najbardziej nadaje się do użytku.
Ja w takiej sytuacji kontaktowałbym się z ogólnopolskim biurem obsługi klienta Dino, które poinstruuje sklep do przyjęcia płatności. Oni sprawnie reagują na zgłoszenia.