Wkurza mnie...

donia7

#6497161 Napisano: 12.06.2018 20:45:49
dolly napisał(a):

mietowa napisał(a):

(...)
Ale uważajcie - najbardziej zaskakujący był nietoperz, który pewnej nocy wleciał przez uchylone okno. Schowałam się pod łóżko, a ten mały dziad usiadł na podłodze, metr od mojej kryjówki. Niemal wpadłam w histerię. Mąż ryje ze śmiechu, ja wyję z przerażenia, krzyczę: "weź stąd moje dziecko!" (niby w chwili zagrożenia MOJE, ale TY je zabierz  emotka ), 10-miesięczniak stoi w łóżeczku o 2 w nocy, kompletnie rozbudzony i ryje ze śmiechu jak ojciec.
Także ten. Komary to pikuś emotka .
Oczywiście ta piękna historia opowiadana jest na każdej imprezie rodzinnej. 

Dobrze, że nie widziałaś, jak mnie goniła wiewiórka w parku emotka

ja też kiedyś uciekałam przed wiewiórkami w parku w Anglii :P było ich tam mnóstwo emotka
1 dolly 0

petunija1

#6497162 Napisano: 12.06.2018 20:45:51
dolly napisał(a):

mietowa napisał(a):

(...)
Ale uważajcie - najbardziej zaskakujący był nietoperz, który pewnej nocy wleciał przez uchylone okno. Schowałam się pod łóżko, a ten mały dziad usiadł na podłodze, metr od mojej kryjówki. Niemal wpadłam w histerię. Mąż ryje ze śmiechu, ja wyję z przerażenia, krzyczę: "weź stąd moje dziecko!" (niby w chwili zagrożenia MOJE, ale TY je zabierz  emotka ), 10-miesięczniak stoi w łóżeczku o 2 w nocy, kompletnie rozbudzony i ryje ze śmiechu jak ojciec.
Także ten. Komary to pikuś emotka .
Oczywiście ta piękna historia opowiadana jest na każdej imprezie rodzinnej. 

Dobrze, że nie widziałaś, jak mnie goniła wiewiórka w parku emotka

U mnie  w pracy wpadła latem jaskółka.
Zdezorientowana jak nie wiem co przyczaiła się za koszem na śmieci.
Tymczasem moja koleżanka wpadła w jakąś mega histerię.
Krzyczała:"Ptasia grypa,ptasia grypa!!!!"
Nie sądziłam,że wyciąga tak wysokie dźwięki.emotka
Po czym zwiała na korytarz. emotka
Turlałam się dosłownie ze śmiechu po podłodze.
Jak się uspokoiłam wzięłam bidulkę w ręcznik i wypuściłam,tzn,jaskółkę.emotka

dolly

#6497163 Napisano: 12.06.2018 20:46:30
mietowa napisał(a):

Mogę to sobie wyobrazić  emotka

emotka  no wtedy do śmiechu mi nie było emotka
1 petunija1 0

dolly

#6497166 Napisano: 12.06.2018 20:50:55
donia7 napisał(a):

dolly napisał(a):

mietowa napisał(a):

(...)
Ale uważajcie - najbardziej zaskakujący był nietoperz, który pewnej nocy wleciał przez uchylone okno. Schowałam się pod łóżko, a ten mały dziad usiadł na podłodze, metr od mojej kryjówki. Niemal wpadłam w histerię. Mąż ryje ze śmiechu, ja wyję z przerażenia, krzyczę: "weź stąd moje dziecko!" (niby w chwili zagrożenia MOJE, ale TY je zabierz  emotka ), 10-miesięczniak stoi w łóżeczku o 2 w nocy, kompletnie rozbudzony i ryje ze śmiechu jak ojciec.
Także ten. Komary to pikuś emotka .
Oczywiście ta piękna historia opowiadana jest na każdej imprezie rodzinnej. 

Dobrze, że nie widziałaś, jak mnie goniła wiewiórka w parku emotka

ja też kiedyś uciekałam przed wiewiórkami w parku w Anglii :P było ich tam mnóstwo emotka

tam mnie nie goniły, ale tam nie było rudych tylko brązowe emotka
za to pierwszy raz widziałam gołębie gody emotka

@petunija, moze kolezanke tez trzeba było w ten recznik opatulic i przytulic emotka
1 petunija1 0

ankasss

#6497173 Napisano: 12.06.2018 20:59:14
Przy okazji Waszych wpisów przypomniała mi się sytuacja w pracy. Pracowałam w biurze hurtowni, sprzedającej różne pierdoły do domu. Między innymi  metalowe gary. Pewnego dnia kierownik magazynu przyniósł mi jakiś garnek dość dużych rozmiarów z pokrywką. Niby miałam sprawdzić, mu cenę. A że kody są zawsze na spodzie, więc odruchowo zdjęłam pokrywkę, odwróciłam garnek....i w ryk, bo na biurko wypadła mi żywa mysz emotka . A oczywiście pozostali magazynierzy wszyscy, w tym czasie potrzebowali czegoś z biura, więc mieli niezły ubaw. Później się dowiedziałam, że tydzień na mysz polowali, żeby zrobić mi żarcik emotka

budryska

#6497174 Napisano: 12.06.2018 21:05:46
Miałam kiedyś nietoperza w kuchni u rodziców jako poranną niespodziankę. Przyczepił się do firanki, a na każdą próbę zbliżenia się reagował otwarciem pyszczka i odstraszającym w jego mniemaniu odgłosem "khyyyy". Opanowana zwykle mama zamarła w bezruchu, a ja niewiele myśląc włożyłam wielka rękawicę kuchenną, złapałam go jak mogłam najdelikatniej i wypuściłam za okno. Pamiętam, ze ciężko go było odczepić od tej firanki. Był całkiem ładny i jakoś wcale się go nie bałam. Miło było zobaczyć go z bliska. Ciekawe zwierzątko.

jokan

#6497175 Napisano: 12.06.2018 21:08:00
ankasss napisał(a):

Przy okazji Waszych wpisów przypomniała mi się sytuacja w pracy. Pracowałam w biurze hurtowni, sprzedającej różne pierdoły do domu. Między innymi  metalowe gary. Pewnego dnia kierownik magazynu przyniósł mi jakiś garnek dość dużych rozmiarów z pokrywką. Niby miałam sprawdzić, mu cenę. A że kody są zawsze na spodzie, więc odruchowo zdjęłam pokrywkę, odwróciłam garnek....i w ryk, bo na biurko wypadła mi żywa mysz emotka . A oczywiście pozostali magazynierzy wszyscy, w tym czasie potrzebowali czegoś z biura, więc mieli niezły ubaw. Później się dowiedziałam, że tydzień na mysz polowali, żeby zrobić mi żarcik emotka

to sie ciesz, ze tylko na biurko wypadla....mi z torby wypadla wprost na moja reke i po rece smyk na mnie....ale jakos opanowalam sytuacje emotka
0 0

asantesana

#6497190 Napisano: 12.06.2018 21:57:26
budryska napisał(a):

Miałam kiedyś nietoperza w kuchni u rodziców jako poranną niespodziankę. Przyczepił się do firanki, a na każdą próbę zbliżenia się reagował otwarciem pyszczka i odstraszającym w jego mniemaniu odgłosem "khyyyy". Opanowana zwykle mama zamarła w bezruchu, a ja niewiele myśląc włożyłam wielka rękawicę kuchenną, złapałam go jak mogłam najdelikatniej i wypuściłam za okno. Pamiętam, ze ciężko go było odczepić od tej firanki. Był całkiem ładny i jakoś wcale się go nie bałam. Miło było zobaczyć go z bliska. Ciekawe zwierzątko.

Dobrze zrobiłaś, ze założyłaś rękawicę (którą nota bene powinnaś wyprać potem), ponieważ nietoperze przenoszą wściekliznę. Miałam historię z wyrzucaniem nietoperza z mieszkania, ale temu rękawica nie pomogła, był tak wściekły, ze przy każdej probie zbliżania się rozkładał wielkie skrzydła i sycząc atakował ze strachu. W końcu nakryłam go dużą miską kuchenną, wsunęłam karton pod spód i tak wyniosłam na balkon, skubany jeszcze atakował drzwi balkonowe, w końcu odleciał.
Ps. W lecie nietoperze przelatują nisko nawet w miastach, warto się na nie przygotować w mieszkaniach. I pamiętajcie, żeby ich nie wyrzucać w dzień, bo dzienne światło bardzo je razi i tracą orentację emotka   

Gość: awi

#6497204 Napisano: 12.06.2018 22:42:56
cb656 napisał(a):

koper napisał(a):

ace napisał(a):

cb656 napisał(a):

ace napisał(a):

defed napisał(a):

Wysokość mieszkania też gra rolę: im wyżej, tym mniej owadów. U mnie na 4p. to nawet komarom nie chce się latać, więc całe lato śpię przy otwartym oknie, bez wspomagaczy typu Rajd

u mnie się mięsa nie je a muchy są. Ale ja mieszkam na 1 piętrze

Potwierdzam - jadam mięso i muchy są, mimo iż to 10 piętro emotka

może razem uda nam się jakiś schemat ułożyć emotka

emotka  2 pietro. Mieso jemy, ale tylko max 3 razy w tygodniu. W domu ani jednej muchy. Ale to pewnie dlatego, że w każdym oknie moskitiera  emotka  

Hm, chyba psuję ten schemat - mięso jadam raz w tygodniu, prowokacyjnie w piątki emotka w kuchennym oknie moskitiera i mimo dziesiątego piętra, muchy upodobały sobie moje słoneczne mieszkanko. Jak wracam do domu, to zaczyna się ruch - zeskakują z firan, szyb i dalejże jazgotać:
- A gdzie to się było, a o nas to całkiem zapominasz, my tu takie samotne, ani jeść nie dajesz, ani pogadać do kogo nie ma!
I tak codziennie emotka

1 piętro bezmięsne, ruch much bardzo mały. Sporadycznie kilka wleci (często przed burzą, ulewą) ale po paru godzinach wylatują, czasem muszę im pomóc bo uparcie chcą wylecieć przez szybę. Mam okna od wschodu - prawie nigdy w okna nie pada deszcz i bardzo rzadko wieje wiatr a słońce świeci tylko rano. Poza tym od wiosny do zimy nie usuwam pajęczyn, które pająki tkają w okolicach okna, zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz. Śmietniki są z drugiej strony budynku. Wpadają wieczorami komary ale jakoś nie za dużo, za to w tym roku często odwiedzają mnie ćmy (niektóre są przepiękne jak im się dokładnie przyjrzeć).
Kilka lat temu siedząc przy kompie nagrałam telefonem walkę pająka z komarem, wygrał oczywiście pająk, zatłukł biedaka, owinął nicią i wciągnął pod parapet.
1 joan 0

ziolko

#6497210 Napisano: 12.06.2018 23:13:56
Mięso czasami jemy, mieszkamy na parterze, w pobliżu jest śmietnik. Muchy pal licho, ale kilka lat temu było zatrzęsienie os. Co otworzyłam okno czy drzwi balkonowe to zaraz jakaś menda wleciała, albo i kilka. 
A ja mam taki odruch, ze jak tylko mam osę w mieszkaniu to tak długo mam gęsią skórkę na ramionach, aż nie ubiję gada  emotka  nawet jakby miało to trwać kilkanaście minut. Widać mam jakiś system obronny...

Co do much jeszcze... ze 2-3 lata temu pojechaliśmy do rodziny, wróciliśmy na drugi dzień. Odwieźliśmy rodziców do domu i weszliśmy z nimi. Jak weszliśmy to słyszeliśmy dziwny odgłos, jakby szum. 
Mama myślała, że nie wyłączyła wentylatora, ale to nie było to... 
Na oknach od południa, na parterze i na piętrze były setki, jeśli nie tysiące - MUCH!!! i to one tak szumiały. 
Trochę na oknach od zachodu. Małe i te duże, zielonkawe gnojowe. Wyobrażacie sobie, jakie były okna upaćkane od nich??? pomazane, ob.srane.. a mama kilka dni wcześniej pomyła okna i musiała myć znowu...
Nie wiem, skąd się wzięły w domu, skoro wszystkie okna były pozamykane (jak zawsze, jak gdzieś jedzie się na dłużej), mięsa w domu nie było, szczególnie świeżego, do którego muchy by przyleciały. 
Przypuszczam, że wleciały kominem i przez okap kuchenny a później nie miały jak wylecieć, a na południowych oknach nieźle się wygrzały.
Jedyne rozwiązanie, na jakie wpadł mój mąż, to to, że dzień wcześniej były czyszczone wielkie kurniki niecałe 2 km dalej (było czuć charakterystyczny zapaszek), na drugim końcu wsi i możliwe, że to od nich tyle much było. Ale nie jesteśmy pewni i do dziś pozostaje to zagadką, skąd ich tyle było...
0 0

Gość: kasiaj110

#6497233 Napisano: 13.06.2018 07:50:08
ziolko napisał(a):

Mięso czasami jemy, mieszkamy na parterze, w pobliżu jest śmietnik. Muchy pal licho, ale kilka lat temu było zatrzęsienie os. Co otworzyłam okno czy drzwi balkonowe to zaraz jakaś menda wleciała, albo i kilka. 
A ja mam taki odruch, ze jak tylko mam osę w mieszkaniu to tak długo mam gęsią skórkę na ramionach, aż nie ubiję gada  emotka  nawet jakby miało to trwać kilkanaście minut. Widać mam jakiś system obronny...

Co do much jeszcze... ze 2-3 lata temu pojechaliśmy do rodziny, wróciliśmy na drugi dzień. Odwieźliśmy rodziców do domu i weszliśmy z nimi. Jak weszliśmy to słyszeliśmy dziwny odgłos, jakby szum. 
Mama myślała, że nie wyłączyła wentylatora, ale to nie było to... 
Na oknach od południa, na parterze i na piętrze były setki, jeśli nie tysiące - MUCH!!! i to one tak szumiały. 
Trochę na oknach od zachodu. Małe i te duże, zielonkawe gnojowe. Wyobrażacie sobie, jakie były okna upaćkane od nich??? pomazane, ob.srane.. a mama kilka dni wcześniej pomyła okna i musiała myć znowu...
Nie wiem, skąd się wzięły w domu, skoro wszystkie okna były pozamykane (jak zawsze, jak gdzieś jedzie się na dłużej), mięsa w domu nie było, szczególnie świeżego, do którego muchy by przyleciały. 
Przypuszczam, że wleciały kominem i przez okap kuchenny a później nie miały jak wylecieć, a na południowych oknach nieźle się wygrzały.
Jedyne rozwiązanie, na jakie wpadł mój mąż, to to, że dzień wcześniej były czyszczone wielkie kurniki niecałe 2 km dalej (było czuć charakterystyczny zapaszek), na drugim końcu wsi i możliwe, że to od nich tyle much było. Ale nie jesteśmy pewni i do dziś pozostaje to zagadką, skąd ich tyle było...

Przeżyłam do samo w zeszłym roku. Gotując kapusty na bigos zaczęły się zlatywać muchy. Zamknęłam drzwi do kuchni i okna  a muchy się pojawiały. Zaobserwowałam że przeciskały się przez kratkę wentylacyjną!!!!! Zakleiłam kratkę taśmą klejącą, one chciały się przez tą taśmę przedrzeć! Mało kto uwierzy że muchole przez wentylację mogą się dostać ale jak wiem ze tak jest. Wabił je zapach wciągany do komina emotka  
0 0

kupila88

#6497235 Napisano: 13.06.2018 07:59:51
Wkurza mnie, że za ludzie co mają już po kilka czy kilkanascie sztuk piłkarzyków i koszulek w lapsach ale grają dalej, bo potem będą sprzedawać niż pozwolą wygrać innym.
0 0

kreatia

#6497236 Napisano: 13.06.2018 08:06:58
kupila88 napisał(a):

Wkurza mnie, że za ludzie co mają już po kilka czy kilkanascie sztuk piłkarzyków i koszulek w lapsach ale grają dalej, bo potem będą sprzedawać niż pozwolą wygrać innym.

jesteś za wprowadzeniem kartek na wygrane? nie można nikomu zabronić wygrywać choćby i miliard razy, jeśli jest to zgodne z regulaminem, no bo w imię czego? 
skąd wiesz, że będą sprzedawać? a może pójdą do Domu Dziecka, co też się tu, na forum dzieje emotka  albo dla dzieciaków z okolicy - to źle?
a nawet jakby ktoś miałby je sprzedać - cena na pewno będzie atrakcyjna  emotka
/nie biorę udziału w łapsach, ale jestem za WOLNOŚCIĄ emotka

No i nie mogłam się powstrzymać:

atyde25

#6497243 Napisano: 13.06.2018 08:47:54
No nie czyli inny nie może kilku a ona tak hahhhahah
Super podejście chciałabym mieć takie egoistyczne do życia i grania to by mi się lepiej żyło:P
0 0

donia7

#6497246 Napisano: 13.06.2018 09:09:43
A może kupila88 miała koszulkę i zagrała jeszcze raz z myślą, że trafi piłkarzyki- stąd ta wymiana? emotka  Sądząc po jej postach, to próbuje ugrać te piłkarzyki emotka  więc trochę ją rozumiem. Bo mnie wkurza, że ludzie mają już trochę gier z Lubisi (a ja nie mogę jednej, bidnej trafić emotka )
0 0

Gość: buziolek

#6497249 Napisano: 13.06.2018 09:19:56
donia7 napisał(a):

A może kupila88 miała koszulkę i zagrała jeszcze raz z myślą, że trafi piłkarzyki- stąd ta wymiana? emotka  Sądząc po jej postach, to próbuje ugrać te piłkarzyki emotka  więc trochę ją rozumiem. Bo mnie wkurza, że ludzie mają już trochę gier z Lubisi (a ja nie mogę jednej, bidnej trafić emotka )

A ja jestem zdania że każdy ma równe szanse w konkursach/loterii, mi nic do tego że ktoś ma nawet 20 gier a ktoś zero. Wygrał uczciwie, niech ma   emotka  . To nie przedszkole, żeby każdy miał po równo, w stylu"Prose Pani bo on dostał trzy cukierki a ja jednego" Nikomu niczego nie zazdroszczę, jak się nie uda w tym konkursie, trudno , będą inne konkursy/loterie emotka  

donia7

#6497250 Napisano: 13.06.2018 09:27:35
buziolek napisał(a):

donia7 napisał(a):

A może kupila88 miała koszulkę i zagrała jeszcze raz z myślą, że trafi piłkarzyki- stąd ta wymiana? emotka  Sądząc po jej postach, to próbuje ugrać te piłkarzyki emotka  więc trochę ją rozumiem. Bo mnie wkurza, że ludzie mają już trochę gier z Lubisi (a ja nie mogę jednej, bidnej trafić emotka )

A ja jestem zdania że każdy ma równe szanse w konkursach/loterii, mi nic do tego że ktoś ma nawet 20 gier a ktoś zero. Wygrał uczciwie, niech ma   emotka  . To nie przedszkole, żeby każdy miał po równo, w stylu"Prose Pani bo on dostał trzy cukierki a ja jednego" Nikomu niczego nie zazdroszczę, jak się nie uda w tym konkursie, trudno , będą inne konkursy/loterie emotka  

a ja "zazdroszczę" gry z Lubisi i chciałabym  w końcu jedną trafić emotka  a tylko dlatego, że moje dzieci ją chcą i kiedy widzą reklamę w tv to ciągle słyszę pytania, kiedy ją w końcu wygram emotka
0 0

Gość: buziolek

#6497253 Napisano: 13.06.2018 09:38:18
donia7 napisał(a):

buziolek napisał(a):

donia7 napisał(a):

A może kupila88 miała koszulkę i zagrała jeszcze raz z myślą, że trafi piłkarzyki- stąd ta wymiana? emotka  Sądząc po jej postach, to próbuje ugrać te piłkarzyki emotka  więc trochę ją rozumiem. Bo mnie wkurza, że ludzie mają już trochę gier z Lubisi (a ja nie mogę jednej, bidnej trafić emotka )

A ja jestem zdania że każdy ma równe szanse w konkursach/loterii, mi nic do tego że ktoś ma nawet 20 gier a ktoś zero. Wygrał uczciwie, niech ma   emotka  . To nie przedszkole, żeby każdy miał po równo, w stylu"Prose Pani bo on dostał trzy cukierki a ja jednego" Nikomu niczego nie zazdroszczę, jak się nie uda w tym konkursie, trudno , będą inne konkursy/loterie emotka  

a ja "zazdroszczę" gry z Lubisi i chciałabym  w końcu jedną trafić emotka  a tylko dlatego, że moje dzieci ją chcą i kiedy widzą reklamę w tv to ciągle słyszę pytania, kiedy ją w końcu wygram emotka

ja mam inne podejście emotka  nie wygrałam trudno, w innym konkursie się uda , dlatego nigdy nie wpisałam się w wątek"dzisiaj nic nie wygrałem" , brak wygranej to nie koniec świata  emotka  chciałam jedną parę crocsów z lubisi, nie udało się, Córka chciała, to jej kupiłam emotka  Z lubisi jeszcze będzie losowanie dodatkowe, może Ci sie uda jeszcze wygrać, powodzenia emotka
W tamtym roku chciałam wygrac jeden rower, nie udało się,a w następnych konkursach w ciągu 3 miesięcy udało się wygrać 4 rowery emotka   

kupila88

#6497266 Napisano: 13.06.2018 10:00:49
Bo jak chciałam się wymienić to zaproponowano.mi za 50 zł na priv a swoją drugą oddał osobie która też bardzo chciała coś wygrać.
0 0

kupila88

#6497293 Napisano: 13.06.2018 10:37:18
A ja nie zazdroszczę gry za 59 zł tylko po prostu stwierdzam fakt, że tak bardzo chciałam wygrać ale niektórzy nie.pozwola bo 18 sztuk to wciąż mało, mogą sprzedać za 50 zł ale nawet nie wymienia, a jeśli chodzi o mnie to tak mam 1 sztuke koszulki bo druga oddałam.
0 0