Wkurza mnie...

tereniagno

#6350944 Napisano: 27.04.2017 15:32:40
joasiunia napisał(a):

dwaburekoty napisał(a):

A mnie nie wkurza, ale jest mi przykro, że usłyszałam dzisiaj dwie opinie na temat moich konkursów:
1) "Nam nic tak nie spada z nieba jak Tobie. My na wszystko sami musimy zapracować." - a odpowiedzi konkursowe to chyba aniołki mi piszą emotka
2) "Że też Ci się opłaca siedzieć pół dnia nad konkursami za 10pln".
Rzadko biorę udział w promocyjnych, a staram się wybierać konkursy, w których do wygrania są rzeczy, na które, w obliczu zbliżającego się wesela sponsorowanego przez nas samych i remontu, po prostu żal mi było wydać jakiekolwiek pieniądze. I wiem, że to nie jest pół dnia, a kilkanaście minut, ale mimo wszystko obydwie opinie wpędziły mnie w podły nastrój. 

O, znam to! A mnie wkurza moja teściowa, która w każdym konkursie, który w mężem wygramy, dopatruje się oszustwa i wmawia człowiekowi... "Cooo? Wygraliście wyjazd? Ooo, to na pewno Was oszukają i będziecie musieli za wszystko zapłacić! Wygraliście telefon? To pewnie jakieś oszustwo, zobaczycie, żadnego telefonu nie dostaniecie. Wygraliście konkurs na kreatywność? E tam! Pewnie losowali i po prostu Wam się jakimś cudem udało..." emotka I oczywiście też mi wmawia, że nad konkursami siedzę cały dzień, dzień w dzień... emotka

Nie przejmuj sięemotka Kto nie gra,nie wygrywa.Ile razy już słyszałam (jak coś wygram)- TY to masz szczęście! -Wtedy mówię,że żeby wygrać to trzeba grać,a nie biadolić!emotka

monisss

#6350949 Napisano: 27.04.2017 15:34:51
tereniagno napisał(a):

joasiunia napisał(a):

dwaburekoty napisał(a):

A mnie nie wkurza, ale jest mi przykro, że usłyszałam dzisiaj dwie opinie na temat moich konkursów:
1) "Nam nic tak nie spada z nieba jak Tobie. My na wszystko sami musimy zapracować." - a odpowiedzi konkursowe to chyba aniołki mi piszą emotka
2) "Że też Ci się opłaca siedzieć pół dnia nad konkursami za 10pln".
Rzadko biorę udział w promocyjnych, a staram się wybierać konkursy, w których do wygrania są rzeczy, na które, w obliczu zbliżającego się wesela sponsorowanego przez nas samych i remontu, po prostu żal mi było wydać jakiekolwiek pieniądze. I wiem, że to nie jest pół dnia, a kilkanaście minut, ale mimo wszystko obydwie opinie wpędziły mnie w podły nastrój. 

O, znam to! A mnie wkurza moja teściowa, która w każdym konkursie, który w mężem wygramy, dopatruje się oszustwa i wmawia człowiekowi... "Cooo? Wygraliście wyjazd? Ooo, to na pewno Was oszukają i będziecie musieli za wszystko zapłacić! Wygraliście telefon? To pewnie jakieś oszustwo, zobaczycie, żadnego telefonu nie dostaniecie. Wygraliście konkurs na kreatywność? E tam! Pewnie losowali i po prostu Wam się jakimś cudem udało..." emotka I oczywiście też mi wmawia, że nad konkursami siedzę cały dzień, dzień w dzień... emotka

Nie przejmuj się emotka Kto nie gra,nie wygrywa.Ile razy już słyszałam (jak coś wygram)- TY to masz szczęście! -Wtedy mówię,że żeby wygrać to trzeba grać,a nie biadolić! emotka

hehe u mnie to samo. ile razy słyszałam - ale ty to masz szczęście? jak ty wygrywasz?
najśmieszniejsze jest to,że mąż miał stłuczkę i zamiast naszego 10 letniego samochodu dostalismy zastepczak - rocznik 2016;) akurat ten sam model i kolor. sluchajcie jak sie sasiedzi krzywa patrza... jeden 3 razy patrzyl na nas i na samochod.. smialam sie do bardziej zaufanych sasiadow ,ze pojdzie fama,ze wygralam. ale sie zdziwia jak za jakis czas podjedziemy nasza 10latka emotka

ziolko

#6350950 Napisano: 27.04.2017 15:36:18
dwaburekoty napisał(a):

A mnie nie wkurza, ale jest mi przykro, że usłyszałam dzisiaj dwie opinie na temat moich konkursów:
1) "Nam nic tak nie spada z nieba jak Tobie. My na wszystko sami musimy zapracować." - a odpowiedzi konkursowe to chyba aniołki mi piszą emotka
2) "Że też Ci się opłaca siedzieć pół dnia nad konkursami za 10pln".
Rzadko biorę udział w promocyjnych, a staram się wybierać konkursy, w których do wygrania są rzeczy, na które, w obliczu zbliżającego się wesela sponsorowanego przez nas samych i remontu, po prostu żal mi było wydać jakiekolwiek pieniądze. I wiem, że to nie jest pół dnia, a kilkanaście minut, ale mimo wszystko obydwie opinie wpędziły mnie w podły nastrój. 

też to znam emotka  moi rodzice nie widzą sensu w konkursach, w których biorę udział ("ty i te twoje konkursiki..."), po wielu latach grania wygrałam nagrodę za ponad 3 tys. A mój brat pierwszy raz wziął udział w konkursie i od razu wygrał ekspres za 3 tys. 
U mnie apetyt rósł w miarę jedzenia i jak na razie nie mogę przeskoczyć 1 dania, żeby dobrać się do porządnego dania głównego emotka  Zresztą... od kilku miesięcy dopadł mnie jakiś marazm konkursowy i to mnie wkurza. Że widzę coraz mniej sensu grania w konkursach, bo co z tego, że kupię produkt, i/lub coś napiszę, wyślę smsa, skoro i tak nie wygrywam??
A jak widzę, jakie gnioty kartonowe wygrywają, to tym bardziej nic mi się nie chce emotka

Ktoś też tak ma?? 

cudaczek121

#6350957 Napisano: 27.04.2017 15:45:14
ziolko napisał(a):

dwaburekoty napisał(a):

A mnie nie wkurza, ale jest mi przykro, że usłyszałam dzisiaj dwie opinie na temat moich konkursów:
1) "Nam nic tak nie spada z nieba jak Tobie. My na wszystko sami musimy zapracować." - a odpowiedzi konkursowe to chyba aniołki mi piszą emotka
2) "Że też Ci się opłaca siedzieć pół dnia nad konkursami za 10pln".
Rzadko biorę udział w promocyjnych, a staram się wybierać konkursy, w których do wygrania są rzeczy, na które, w obliczu zbliżającego się wesela sponsorowanego przez nas samych i remontu, po prostu żal mi było wydać jakiekolwiek pieniądze. I wiem, że to nie jest pół dnia, a kilkanaście minut, ale mimo wszystko obydwie opinie wpędziły mnie w podły nastrój. 

też to znam  emotka  moi rodzice nie widzą sensu w konkursach, w których biorę udział ("ty i te twoje konkursiki..."), po wielu latach grania wygrałam nagrodę za ponad 3 tys. A mój brat pierwszy raz wziął udział w konkursie i od razu wygrał ekspres za 3 tys. 
U mnie apetyt rósł w miarę jedzenia i jak na razie nie mogę przeskoczyć 1 dania, żeby dobrać się do porządnego dania głównego  emotka  Zresztą... od kilku miesięcy dopadł mnie jakiś marazm konkursowy i to mnie wkurza. Że widzę coraz mniej sensu grania w konkursach, bo co z tego, że kupię produkt, i/lub coś napiszę, wyślę smsa, skoro i tak nie wygrywam??
A ja widzę, jakie gnioty kartonowe wygrywają, to tym bardziej nic mi się nie chce  emotka

Ktoś też tak ma?? 

Kasiu, podpisuję się pod Twoim wpisem obiema rękami.Ostatnio nawet rodzina zauważyła,że jakoś mniej chwalę się swoimi nagrodami, bo i nie ma czym emotka Ojciec marudzi: Kaśka, może byś w końcu jakąś brykę albo najlepiej z milion złotych wygrałaemotka Taaa, już widzę jak chwalę się mojej rodzince,że wygrałam jakiś gruby szmalemotka
2 mia, slonko365 0

tosca

#6350958 Napisano: 27.04.2017 15:48:08
dwaburekoty napisał(a):

A mnie nie wkurza, ale jest mi przykro, że usłyszałam dzisiaj dwie opinie na temat moich konkursów:
1) "Nam nic tak nie spada z nieba jak Tobie. My na wszystko sami musimy zapracować." - a odpowiedzi konkursowe to chyba aniołki mi piszą emotka
2) "Że też Ci się opłaca siedzieć pół dnia nad konkursami za 10pln".
Rzadko biorę udział w promocyjnych, a staram się wybierać konkursy, w których do wygrania są rzeczy, na które, w obliczu zbliżającego się wesela sponsorowanego przez nas samych i remontu, po prostu żal mi było wydać jakiekolwiek pieniądze. I wiem, że to nie jest pół dnia, a kilkanaście minut, ale mimo wszystko obydwie opinie wpędziły mnie w podły nastrój. 

Osobiście nie wygrywam zbyt wiele. W loteriach i promocyjnych biorę udział sporadycznie, bo nie mam w nich szczęścia, a nie chcę zbytnio obciążać swojego skromnego budżetu zakupem produktów, z których nie korzystam. Najczęściej biorę udział w konkursach, w które nie trzeba inwestować. Czasem uda mi się coś utrafić. Są to przeważnie jakieś mało wartościowe rzeczy typu książki, kosmetyki, płyty, itp. Każda z nich jednak mnie cieszy. I choć są to drobiazgi, mam taką zasadę, że nikomu nigdy się nie chwalę, pragnąc uniknąć niepotrzebnych pytań i domniemań. Tobie z całego serca radzę to samo, a kiedy już ktoś spyta, skąd masz, to, czy tamto, odpowiedz stanowczo "ciężko na to zapracowałam!" i nie wdawaj się w dalszą dyskusję. Nie warto, zwłaszcza z tymi, którzy zamiast cieszyć się z Twojego sukcesu, potrafią tylko pałać zazdrością.     
1 bethan 0

agicho

#6350961 Napisano: 27.04.2017 15:51:01
joasiunia napisał(a):

dwaburekoty napisał(a):

A mnie nie wkurza, ale jest mi przykro, że usłyszałam dzisiaj dwie opinie na temat moich konkursów:
1) "Nam nic tak nie spada z nieba jak Tobie. My na wszystko sami musimy zapracować." - a odpowiedzi konkursowe to chyba aniołki mi piszą emotka
2) "Że też Ci się opłaca siedzieć pół dnia nad konkursami za 10pln".
Rzadko biorę udział w promocyjnych, a staram się wybierać konkursy, w których do wygrania są rzeczy, na które, w obliczu zbliżającego się wesela sponsorowanego przez nas samych i remontu, po prostu żal mi było wydać jakiekolwiek pieniądze. I wiem, że to nie jest pół dnia, a kilkanaście minut, ale mimo wszystko obydwie opinie wpędziły mnie w podły nastrój. 

O, znam to! A mnie wkurza moja teściowa, która w każdym konkursie, który w mężem wygramy, dopatruje się oszustwa i wmawia człowiekowi... "Cooo? Wygraliście wyjazd? Ooo, to na pewno Was oszukają i będziecie musieli za wszystko zapłacić! Wygraliście telefon? To pewnie jakieś oszustwo, zobaczycie, żadnego telefonu nie dostaniecie. Wygraliście konkurs na kreatywność? E tam! Pewnie losowali i po prostu Wam się jakimś cudem udało..." emotka I oczywiście też mi wmawia, że nad konkursami siedzę cały dzień, dzień w dzień... emotka

Po co się wkurzać czyimiś przekonaniami ? Ile głów,tyle odmiennych opinii i zdań, życia zabraknie by wszystkim udowadniać jacy jesteśmy "fajni" emotka emotka

apoccalipsa

#6350964 Napisano: 27.04.2017 15:52:19
ja czekam na bon ITM z podaruj dziecięcą radość wedel
a oni mi przysyłają SMS że mam jeszcze raz przesłać wszystko bo pomyłka nastąpiła  emotka
0 0

joasiunia

#6350979 Napisano: 27.04.2017 16:17:21
Mawia się, że "pierwsza myśl - najlepsza" emotka Jeśli zatem ostatnia myśl, po poprawkach, jest taka sama jak pierwsza - zaiste, to MUSI być naprawdę genialne hasło. Telewizor już prawie masz w kieszeni! emotka
cb656 napisał(a):

ziolko napisał(a):

od kilku miesięcy dopadł mnie jakiś marazm konkursowy i to mnie wkurza. Że widzę coraz mniej sensu grania w konkursach, bo co z tego, że kupię produkt, i/lub coś napiszę, wyślę smsa, skoro i tak nie wygrywam??
A jak widzę, jakie gnioty kartonowe wygrywają, to tym bardziej nic mi się nie chce  emotka

Ktoś też tak ma?? 

emotka
...wybacz - nie z Ciebie się śmieję, tylko do swoich myśli, a konkretnie do tego, co widzę.
Złamałem się niedawno w kwestii Laysów emotka i zacząłem grać. Wysłałem kilka haseł. Cisza. Tymczasem na forum co rusz ktoś tam dyskretnie przemyca info o telewizjonie (a niektórzy to nawet o dwóch emotka ) i lekki gul mi skacze: "jak to, JA nie mogę ugrać??! O, nie, potrzymaj mi długopis (to do kota), ja im wszystkim pokażę..."
No i zabrałem się za kolejne hasło. Przed wysłaniem zerkam krytycznym okiem - coś mi zgrzyta. Naniosłem poprawkę. O, duużo lepiej emotka Ale w międzyczasie główka robi swoje. Niby pitu-pitu o różnych innych sprawach, a tam pod kopułką kopulują skłębione myśli natrętne stale o jednym... O hasełku dla Avanti - ale takim, co to jak chwyci za gardło, to nie popuści (tymczasem siedząc nad tą kartką ja już prawie popuszczam, pijąc wodę Żywca niegazowaną z butli 1,5 litra emotka ). Zerk na karteczkę raz jeszcze: a może by tu zastąpić to tym... (za chwilę po zastanowieniu: ...albo tamtym?  emotka )
No i każdą kolejną wersję zapisuję osobno, by móc porównać sobie zbiorczo.
Trwało to trzy dni, zanim zdecydowałem się wysłać. Siadam na świeżo, zaczynam przepisywać i znalazłem jeszcze jeden zgrzyt, ale taki, jaki rozległ się kiedyś, gdy Titanic zderzył się z górą lodową! emotka Pokój zadrżał w posadach, przerazona sąsiadka w szlafroku dzwoni raz po raz, pyta, czy to u mnie, czy na strychu meble przesuwają, bo ma wrazenie, że się z sufitu tynk posypał i woda w kaloryferach ze strachu zamarza...
Jak już doszedłem do siebie po szoku i pozbierałem zgubioną ze zdumienia, że to MNIE się zdarzyło tak wtopić w pisaniu, zanim wszystko połatałem, minęło pół dnia. No i gdzies tak po drugim daniu obiadowym odsunąłem talerz, wybiegłem ze stołowego, by szybko zapisać ABSOLUTNIE GENIALNE rozwiązanie, w pośpiechu zadarł mi się róg kartki i wtedy TO zobaczyłem.
Na odwrotnej stronie. Pierwszą wersję. Odwróciłem ponownie kartkę. Szok. emotka
Ostatnia wersja była prawie jak pierwsza, a zmiana, jakiej dokonałem, mozna powiedzieć, że była kosmetyczna...

Ja się do tego nie nadaję emotka emotka emotka

0 0

agniehaha89

#6350981 Napisano: 27.04.2017 16:22:10
cb656 napisał(a):

ziolko napisał(a):

od kilku miesięcy dopadł mnie jakiś marazm konkursowy i to mnie wkurza. Że widzę coraz mniej sensu grania w konkursach, bo co z tego, że kupię produkt, i/lub coś napiszę, wyślę smsa, skoro i tak nie wygrywam??
A jak widzę, jakie gnioty kartonowe wygrywają, to tym bardziej nic mi się nie chce  emotka

Ktoś też tak ma?? 

emotka
...wybacz - nie z Ciebie się śmieję, tylko do swoich myśli, a konkretnie do tego, co widzę.
Złamałem się niedawno w kwestii Laysów emotka i zacząłem grać. Wysłałem kilka haseł. Cisza. Tymczasem na forum co rusz ktoś tam dyskretnie przemyca info o telewizjonie (a niektórzy to nawet o dwóch emotka ) i lekki gul mi skacze: "jak to, JA nie mogę ugrać??! O, nie, potrzymaj mi długopis (to do kota), ja im wszystkim pokażę..."
No i zabrałem się za kolejne hasło. Przed wysłaniem zerkam krytycznym okiem - coś mi zgrzyta. Naniosłem poprawkę. O, duużo lepiej emotka Ale w międzyczasie główka robi swoje. Niby pitu-pitu o różnych innych sprawach, a tam pod kopułką kopulują skłębione myśli natrętne stale o jednym... O hasełku dla Avanti - ale takim, co to jak chwyci za gardło, to nie popuści (tymczasem siedząc nad tą kartką ja już prawie popuszczam, pijąc wodę Żywca niegazowaną z butli 1,5 litra emotka ). Zerk na karteczkę raz jeszcze: a może by tu zastąpić to tym... (za chwilę po zastanowieniu: ...albo tamtym?  emotka )
No i każdą kolejną wersję zapisuję osobno, by móc porównać sobie zbiorczo.
Trwało to trzy dni, zanim zdecydowałem się wysłać. Siadam na świeżo, zaczynam przepisywać i znalazłem jeszcze jeden zgrzyt, ale taki, jaki rozległ się kiedyś, gdy Titanic zderzył się z górą lodową! emotka Pokój zadrżał w posadach, przerazona sąsiadka w szlafroku dzwoni raz po raz, pyta, czy to u mnie, czy na strychu meble przesuwają, bo ma wrazenie, że się z sufitu tynk posypał i woda w kaloryferach ze strachu zamarza...
Jak już doszedłem do siebie po szoku i pozbierałem zgubioną ze zdumienia, że to MNIE się zdarzyło tak wtopić w pisaniu, zanim wszystko połatałem, minęło pół dnia. No i gdzies tak po drugim daniu obiadowym odsunąłem talerz, wybiegłem ze stołowego, by szybko zapisać ABSOLUTNIE GENIALNE rozwiązanie, w pośpiechu zadarł mi się róg kartki i wtedy TO zobaczyłem.
Na odwrotnej stronie. Pierwszą wersję. Odwróciłem ponownie kartkę. Szok. emotka
Ostatnia wersja była prawie jak pierwsza, a zmiana, jakiej dokonałem, mozna powiedzieć, że była kosmetyczna...

Ja się do tego nie nadaję emotka emotka emotka

kurcze zmarnowałam pół minuty na czytanie tego i się zawiodłam. Myślałam, że na końcu będzie jakaś wesoła nowina, że wkońcu wygrałeś ten tv 
2 andii, alita 0

kalafior

#6351021 Napisano: 27.04.2017 17:49:56
Wkurzenie plus brak snu przeszło dziś w depresje level hard.
0 0

zaczytana-pola

#6351022 Napisano: 27.04.2017 18:04:13
dwaburekoty napisał(a):

A mnie nie wkurza, ale jest mi przykro, że usłyszałam dzisiaj dwie opinie na temat moich konkursów:
1) "Nam nic tak nie spada z nieba jak Tobie. My na wszystko sami musimy zapracować." - a odpowiedzi konkursowe to chyba aniołki mi piszą emotka

Znam to. Kiedyś się przejmowałam, a teraz mam to w nosie. Już nawet często mówię rodzinie, że to taka moja praca.  A niech im gul chodzi, a co! A odkąd mieszkam kilkadziesiat km od nich, to tak naprawdę nie wiedzą nic. Tylko czasami odpowiadam małą złośliwością na niewinne i złośliwe pytania. Nowym znajomym nie mówię wcale czym się zajmuję. Jak się dowiedzą, to się dowiedzą, ale nie ode mnie. W konkursach i życiu tak naprawdę nie chodzi o to, żeby wszyscy wiedzieli jak Ci dobrze, ale żebyś Ty to wiedziała. Bo inni tak naprawdę mają to w d... nosie i zrobią wszystko, żeby Ci ta radość odebrać emotka

akaska

#6351025 Napisano: 27.04.2017 18:13:41
Bimbusia napisał(a):

agniehaha89 napisał(a):

Bimbusia napisał(a):

akaska napisał(a):

A mnie wkurza to, że mi nie przyjęli synka do przedszkola. Powód? Chciałam go zapisać do miasta 6 km od domu, ale mieszkamy na WSI! Mamy szkołę 1,5 km od domu, ale co z tego, kiedy od września ma być rozwiązana?!? Paranoja.

No po prostu świetnie. Ja swoja tez chce poslac do przedszkola od wrzesnia ale 3 lata bedzie miala skonczone 4 stycznia czyli przyjmą ją dopiero jesli zostanie wolne miejsce.I tak sie zastanawiam co mam zrobić, bo przeciez jak z tego powodu będę musiała sie z pracy zwolnić to mi jej nie przyjmą bo przeciez matka niepracująca. Ręce opadają.

Mojego syna przyjęli jak miał 2,5 roku do przedszkola. Może warto pogadać z dyrektorką przedszkola? 

To wlasnie z dyrektorką rozmawiałam.Kompletny bezsens.

Moj 04 września kończy 3,5, wiek w sam raz na te ich wymagania, z dyrektorka rozmawiałam, rozkłada ręce i mówi, że " nawet NASZYCH dzieci nie mogliśmy wszystkich przyjąć". Więc chcąc nie chcąc, MOJE idzie do prywatnego, 300 metrów dalej. A tak mi zależało na tej szkole, bo chciałam żeby tam kontynuowal naukę jak starsza córka.
0 0

Bimbusia

#6351097 Napisano: 27.04.2017 21:45:29
akaska napisał(a):

Bimbusia napisał(a):

agniehaha89 napisał(a):

Bimbusia napisał(a):

akaska napisał(a):

A mnie wkurza to, że mi nie przyjęli synka do przedszkola. Powód? Chciałam go zapisać do miasta 6 km od domu, ale mieszkamy na WSI! Mamy szkołę 1,5 km od domu, ale co z tego, kiedy od września ma być rozwiązana?!? Paranoja.

No po prostu świetnie. Ja swoja tez chce poslac do przedszkola od wrzesnia ale 3 lata bedzie miala skonczone 4 stycznia czyli przyjmą ją dopiero jesli zostanie wolne miejsce.I tak sie zastanawiam co mam zrobić, bo przeciez jak z tego powodu będę musiała sie z pracy zwolnić to mi jej nie przyjmą bo przeciez matka niepracująca. Ręce opadają.

Mojego syna przyjęli jak miał 2,5 roku do przedszkola. Może warto pogadać z dyrektorką przedszkola? 

To wlasnie z dyrektorką rozmawiałam.Kompletny bezsens.

Moj 04 września kończy 3,5, wiek w sam raz na te ich wymagania, z dyrektorka rozmawiałam, rozkłada ręce i mówi, że " nawet NASZYCH dzieci nie mogliśmy wszystkich przyjąć". Więc chcąc nie chcąc, MOJE idzie do prywatnego, 300 metrów dalej. A tak mi zależało na tej szkole, bo chciałam żeby tam kontynuowal naukę jak starsza córka.

Tak, dzis właśnie najłatwiej im rozłożyć ręce. Prorodzinność nas kraju jest wręcz powalająca. Nic tylko rodzić dzieci, a później siedzieć z nimi w domu... emotka   podcinanie skrzydeł niemal na każdym kroku to chyba niestety "norma".
0 0

zezowaty_kot

#6351105 Napisano: 27.04.2017 21:59:03
Jeśli chodzi o przedszkola, to jaka wina dyrektorki, że miejsc ma w każdej grupie maksymalnie 25? Sal też określona ilość. Przecież jakby miała gdzie te dzieci trzymać to by je przyjęła, dlatego rozkłada ręce.

mczarna

#6351106 Napisano: 27.04.2017 22:04:03
zezowaty_kot napisał(a):

Jeśli chodzi o przedszkola, to jaka wina dyrektorki, że miejsc ma w każdej grupie maksymalnie 25? Sal też określona ilość. Przecież jakby miała gdzie te dzieci trzymać to by je przyjęła, dlatego rozkłada ręce.

W naszym właśnie kombinacja, usuwają wszystkie dzieci z 5 latków,by zerówki nie zrobić,bo muszą przyjąć 3 letnie. Szkoda tylko ,że jak moja była 3 latkiem to była odwrotna sytuacja. 
0 0

Bimbusia

#6351109 Napisano: 27.04.2017 22:08:38
zezowaty_kot napisał(a):

Jeśli chodzi o przedszkola, to jaka wina dyrektorki, że miejsc ma w każdej grupie maksymalnie 25? Sal też określona ilość. Przecież jakby miała gdzie te dzieci trzymać to by je przyjęła, dlatego rozkłada ręce.

Tak, ale zamiast otworzyć nowe więcej przedszkoli i dać matkom możliwość samodzielnego kontynuowania pracy zawodowej i rozwoju (w końcu matka też człowiek i oprócz macierzyństwa chce się realizować też w pracy, przecież dziecko nie przysłania całego świata) to oni "dają na tacy" pińcet i się cieszcie kobity....emotka reszta nieistotna.
1 mama2006 0

zezowaty_kot

#6351110 Napisano: 27.04.2017 22:11:58
Ale ja nawiązuję jedynie do ataku na dyrektorkę, mała ilość publicznych przedszkoli w Polsce to osobny temat. To nie dyrektorka konkretnej placówki odpowiada za budowanie kolejnych.

Bimbusia

#6351113 Napisano: 27.04.2017 22:18:26
zezowaty_kot napisał(a):

Ale ja nawiązuję jedynie do ataku na dyrektorkę, mała ilość publicznych przedszkoli w Polsce to osobny temat. To nie dyrektorka konkretnej placówki odpowiada za budowanie kolejnych.

Ba, oczywiście, że nie kocie zezowaty emotka temat przedszkoli jest w ogóle gorący wzbudza we mnie ogrom emocji i pewną lawinę kłopotów.
0 0

kalafior

#6351274 Napisano: 28.04.2017 12:28:20
Od 7 lat mam prawo jazdy. Przez te lata nie dostałam mandatu, ani upomnienia. Na drodze jestem kulturalna i bardzo wyrozumiała. Nawet jeśli się śpieszę i ktoś zawala drogę, to wiem ze to moja wina, bo ja za późno wyszłam z domu. 
Mieszkam na wsi, gdzie drogi są bardzo wąskie (na jedno auto), do tego teren górzysty i sporo zakrętów. Niestety ciągle przybywa mieszkańców i ludzi z zewnątrz, a co za tym idzie aut. Włos mi się na głowie jeży, gdy widzę pędzące auta z ogromną szybkością. Zobrazować te prędkości może nasz podjazd i rów. Co roku przez niedostosowanie prędkości w nasz podjazd uderza, lub wpada w rów spora ilość aut (tracąc zderzaki i uszkadzając podwozie). To wynik tego że chcą uniknąć zderzenia z autem z nad przeciwka. Pisk opon jest codziennością.
Znając panujące realia, oraz to że zawsze z jakieś bramy może wybiec dziecko, drogą może spacerować starsza osoba, lub może przebiec sarna, lub inny zwierzak jadę zazwyczaj 30 do 40km/h. Dalej, jak widzę auto z naprzeciwka zatrzymuję się na pierwszym podjeździe żeby się minąć (tu warto zaznaczyć że zanika proste podziękowanie drugiego kierowcy - machnięcie ręką, czy mrugniecie światłami, kiedyś było to normalne, dziś rarytas). 
Wracam dziś do domu, jestem już bardzo blisko. Dojeżdżam do najbardziej niebezpiecznego zakrętu na którym nie widać nic, bo waśnie drzewa puściły liście. Noga z gazu, tam najlepiej 20-tką.  I co? Wyjeżdżam z zakrętu i z naprzeciwka jedzie szybko auto. Po środku nas akurat jest podjazd gdzie można się minąć. Myślę że tam dojadę i wjadę na podjazd. Jednak facet nie zwalnia, mija podjazd JEDYNIE SWOJĄ DŁUGOŚCIĄ AUTA zatrzymuje się i macha na mnie rękami że mam cofać w zakręt. On ma do cofnięcia jakieś 3 metry i to na prostce, abym mogła wjechać na podjazd. Więc pokazuje mu żeby to on się jednak cofną. Jednak stoi niewzruszony. To ja też, bo nigdzie mi się nie śpieszy. Jednak on ciągle na mnie macha. No tak, uczono mnie w dzieciństwie że "głupszemu się ustępuje". Ale uważam że to bardzo zła taktyka bo potęguje głupotę. W końcu się poddałam i wycofałam w zakręt, a potem na pierwszy podjazd. A TAK ŻAŁUJĘ! Jak mnie mijał postukałam się w głowę dosadnie żeby to dostrzegł. Miałam ochotę na środkowy palec... ale to już przesada. 
W sumie codzienność - denerwująca sytuacja na drodze. Jadnak ta mnie gryzie i dlatego tu piszę żeby wyrzucić swoja złość. Żeby mi ulżyło, bo cisną mi się na usta same niecenzuralne słowa.
Macie też tak czasem że ustępujecie? Czy tylko ja się tak poddaje  emotka

Claudia77

#6351276 Napisano: 28.04.2017 12:34:48
kalafior Macie też tak czasem że ustępujecie? Czy tylko ja się tak poddaje   emotka

mój mąż nigdy nie ustępuje, raz przez to zrobił się korek na pół miasta aż paniusia się poddała bo inni kierowcy zaczęli na nią też naskakiwać emotka