Wkurza mnie...

asana

#6523645 Napisano: 29.08.2018 16:46:48
Biedronka nigdzie nie ma Surfa.

asana

#6523647 Napisano: 29.08.2018 16:47:50
Delma też mnie wkurza.

mamimamu

#6523750 Napisano: 29.08.2018 21:05:22
mnie dla odmiany wkurza Coccolino - totalny, absolutny BRAK (!!!) weny, inspiracji i "tego czegoś" emotka emotka emotka  chcym - ale nie umimemotka taaak... nieludzko wkurza mnie to coccolinoemotka
1 brucee 0

taalvikki

#6523762 Napisano: 29.08.2018 21:56:59
asantesana napisał(a):

taalvikki napisał(a):

aneczka155-93 napisał(a):

taalvikki napisał(a):


 jeżeli podpisałaś okres wypowiedzenia 3 miesiące, to taki ma być. to była dobrowolna decyzja, bo raczej w umowie nie było zapisu: "jeżeli przyjdę do pracy chora, to skrócę okres wypowiedzenia".

Okres wypowiedzenia 3-miesieczny to nie jest dobrowolna decyzja. Tak jest w kodeksie pracy. Art.36 par.1 KP... 


a ktoś nakazuje komuś podpisywanie tego, co jest w kodeksie pracy (jakoś ja nigdy czegoś takiego nie podpisałam i żyję. inna sprawa to zaś fakt, że pracodawca też chce mieć zabezpieczenie.)? i czy to przypadkiem nie obywatele wybierają tych, którzy kodeks pracy piszą?

A Konstytucję RP podpisywałaś? Nie? A... to dlatego jesteś ponad wszelkim prawem.


kiepskie porównanie, bo konstytucja obowiązuje każdego obywatela, zaś praca na etat nie jest w naszym kraju obowiązkowa. tak, czy tak, nadal nie wiem, w czym problem? w tym, że pracodawca działa zgodnie z umową? 
0 0

taalvikki

#6523764 Napisano: 29.08.2018 21:58:36
kermit napisał(a):

taalvikki napisał(a):

aneczka155-93 napisał(a):

taalvikki napisał(a):


 jeżeli podpisałaś okres wypowiedzenia 3 miesiące, to taki ma być. to była dobrowolna decyzja, bo raczej w umowie nie było zapisu: "jeżeli przyjdę do pracy chora, to skrócę okres wypowiedzenia".

Okres wypowiedzenia 3-miesieczny to nie jest dobrowolna decyzja. Tak jest w kodeksie pracy. Art.36 par.1 KP... 


a ktoś nakazuje komuś podpisywanie tego, co jest w kodeksie pracy (jakoś ja nigdy czegoś takiego nie podpisałam i żyję. inna sprawa to zaś fakt, że pracodawca też chce mieć zabezpieczenie.)? i czy to przypadkiem nie obywatele wybierają tych, którzy kodeks pracy piszą?

Rany...
Kodeks Pracy obowiązuje każdego pracownika i każdego pracodawcę, ponieważ zawarli stosunek pracy, również Ciebie jeśli pracujesz na podstawie umowy o pracę mimo tego, że "nigdy czegoś takiego nie podpisywałaś" (wystarczy, że podpisałaś umowę o pracę). Kierowca też nie podpisuje Kodeksu ruchu drogowego co nie znaczy, że jego przepisy go nie obowiązują...
A jeśli chodzi o drugą kwestię - to owszem wybierają obywatele... Obecnie obowiązuje wciąż Kodeks Pracy z roku... 1974, a osoby, które miały na to wówczas jakikolwiek wpływ dziś są już na emeryturze.


nie podpisywałam, bo wystarczyło, że nie podpisywałam nigdy umowy o pracę (jakoś nikt mnie do tego nie przymusił, jak do przyjęcia konstytucji, więc w pewnym sensie tutaj jestem ponad prawem)  emotka  jeżeli zaś bym takową podpisała, to nie bździłabym się potem, że pracodawca domaga się zapisanego w niej okresu wypowiedzenia. emotka

porównanie z kierowcą, tak samo, jak z konstytucją, jest oczywiście błędne. kierowca bowiem nie ma (choć zawsze może zrezygnować z bycia kierowcą) innych opcji (obywatel też), zaś człowiek, który decyduje się gdzie i na jakiej umowie będzie pracował czy też nie będzie pracował, ma wybór. nie ma w Polsce przymusu pracy na etat, powtarzam. 

-------------------------------------------------
wkurza mnie, że ludzie działają nie tak, jak chcą, tylko tak, jak SIĘ ROBI. bo po szkole to trza na studia, po studiach ślub i - a jakże - weselicho. po roku dziecko i oczywiście żłobek, bo nie ma to jak zostawić dzieciaka obcej kobiecie pół roku po urodzeniu. itd. itd. ludzkość nie myśli, ludzie zachowują się jak automaty, a potem zdziwieni, że coś jest nie tak. 
0 1 anula18

olunka

#6523770 Napisano: 29.08.2018 22:16:55
bruce napisał(a):

taalvikki napisał(a):

wkurza mnie, że ludzie działają nie tak, jak chcą, tylko tak, jak SIĘ ROBI. bo po szkole to trza na studia, po studiach ślub i - a jakże - weselicho. po roku dziecko i oczywiście żłobek, bo nie ma to jak zostawić dzieciaka obcej kobiecie pół roku po urodzeniu. itd. itd. ludzkość nie myśli, ludzie zachowują się jak automaty, a potem zdziwieni, że coś jest nie tak. 

emotka Z Twoich słów zawsze jasno dla mnie wynika, że masz niesamowicie silną osobowość, co mnie wyraźnie fascynuje i zdumiewa. Ty naprawdę umiesz postawić na swoim i tak mocno bronić swej racji, że każdy, kogo napotkasz w życiu, ustąpi? Gdyby można było postępować tak, jak Ty to opisujesz, ludzie pracowaliby i żyli szczęśliwie oraz beztrosko. Tylko - czy tak się da?  emotka
No bo - kiedy iść na studia, jeśli nie zaraz po szkole? Kiedy brać ślub, jeśli nie w młodości? Kiedy mieć dzieci, jeżeli nie po ślubie? To nie tylko dlatego, że "tak się robi i że to automatyczne", ludzie tak postępują, ale także dlatego, że … tak po prostu wskazuje zdrowy rozsądek/logika/dojrzałość decyzji.  emotka   emotka

ale ja chyba trochę taalvikki rozumiem tzn o co jej chodzi, bo ostatnio ciągle spotykam się z ludźmi, którzy uważają, że tylko to jak oni postępują jest jedyne słuszne i prawidłowe, a jakiekolwiek inne zachowanie jest karygodne i nienormalne co oczywiście potrafia wprost powiedzieć z nutą pogardy w głosie

Claudia77

#6523802 Napisano: 30.08.2018 06:59:24
taalvikki napisał(a):

wkurza mnie, że ludzie działają nie tak, jak chcą, tylko tak, jak SIĘ ROBI. bo po szkole to trza na studia, po studiach ślub i - a jakże - weselicho. po roku dziecko i oczywiście żłobek, bo nie ma to jak zostawić dzieciaka obcej kobiecie pół roku po urodzeniu. itd. itd. ludzkość nie myśli, ludzie zachowują się jak automaty, a potem zdziwieni, że coś jest nie tak. 

sorki, ale w moim otoczeniu nie mam takich osób, wręcz wszystko z reguły jest odwrotnie, nawet w moim przypadku, więc ja nie wiem skąd takie wnioski...ja nigdy bym na to nie wpadła.), a poza tym myślę, że właśnie dzisiaj ludzie są bardziej świadomi swoich wyborów, bo z roku na rok kobiety rodzą coraz później dzieci, coraz później wychodzą za mąż, lub wręcz żyją w związkach nieformalnych, a i przy szukaniu pracy nie biorą byle czego, takie obserwacje mam właśnie ja.)
1 staszek 0

Claudia77

#6523805 Napisano: 30.08.2018 07:26:00
superloser napisał(a):

Claudia77 napisał(a):

taalvikki napisał(a):

wkurza mnie, że ludzie działają nie tak, jak chcą, tylko tak, jak SIĘ ROBI. bo po szkole to trza na studia, po studiach ślub i - a jakże - weselicho. po roku dziecko i oczywiście żłobek, bo nie ma to jak zostawić dzieciaka obcej kobiecie pół roku po urodzeniu. itd. itd. ludzkość nie myśli, ludzie zachowują się jak automaty, a potem zdziwieni, że coś jest nie tak. 

sorki, ale w moim otoczeniu nie mam takich osób, wręcz wszystko z reguły jest odwrotnie, nawet w moim przypadku, więc ja nie wiem skąd takie wnioski...ja nigdy bym na to nie wpadła.), a poza tym myślę, że właśnie dzisiaj ludzie są bardziej świadomi swoich wyborów, bo z roku na rok kobiety rodzą coraz później dzieci, coraz później wychodzą za mąż, lub wręcz żyją w związkach nieformalnych, a i przy szukaniu pracy nie biorą byle czego, takie obserwacje mam właśnie ja.)

Nie wiem w jakiej bajce żyjesz, bo w Polsce 500plus dają na te bycie AUTOMATEM / inkubatorem pokolenia zadłużonego bardziej niż Grecja.

widocznie żyję w tej lepszej i nie było tu mowy o 500+, bo raczej ta grupa beneficjentów 500+, o której ja myślę, że ty myślisz, to raczej nie idzie na studia, bierze ślub, robi dziecko i idzie do pracy, raczej tylko robią dzieci, więc nie tego dotyczyła ta dyskusja...
0 0

Claudia77

#6523808 Napisano: 30.08.2018 07:43:06
superloser napisał(a):

Claudia77 napisał(a):

superloser napisał(a):

Claudia77 napisał(a):

taalvikki napisał(a):

wkurza mnie, że ludzie działają nie tak, jak chcą, tylko tak, jak SIĘ ROBI. bo po szkole to trza na studia, po studiach ślub i - a jakże - weselicho. po roku dziecko i oczywiście żłobek, bo nie ma to jak zostawić dzieciaka obcej kobiecie pół roku po urodzeniu. itd. itd. ludzkość nie myśli, ludzie zachowują się jak automaty, a potem zdziwieni, że coś jest nie tak. 

sorki, ale w moim otoczeniu nie mam takich osób, wręcz wszystko z reguły jest odwrotnie, nawet w moim przypadku, więc ja nie wiem skąd takie wnioski...ja nigdy bym na to nie wpadła.), a poza tym myślę, że właśnie dzisiaj ludzie są bardziej świadomi swoich wyborów, bo z roku na rok kobiety rodzą coraz później dzieci, coraz później wychodzą za mąż, lub wręcz żyją w związkach nieformalnych, a i przy szukaniu pracy nie biorą byle czego, takie obserwacje mam właśnie ja.)

Nie wiem w jakiej bajce żyjesz, bo w Polsce 500plus dają na te bycie AUTOMATEM / inkubatorem pokolenia zadłużonego bardziej niż Grecja.

widocznie żyję w tej lepszej i nie było tu mowy o 500+, bo raczej ta grupa beneficjentów 500+, o której ja myślę, że ty myślisz, to raczej nie idzie na studia, bierze ślub, robi dziecko i idzie do pracy, raczej tylko robią dzieci, więc nie tego dotyczyła ta dyskusja...

Ale to ta grupa jest jak AUTOMAT się rozmnaża. Inni się wyłamali od tych standardów jak za komuny, kiedy matki miały po 20-25 lat, 2 dzieci a Mąż o 15ej wracał. 

tylko, że za komuny był obowiązek pracy, a teraz tego nie ma, a mój tato nie wracał o 15 tylko ciężko pracował icałe dnie nie było go w domu i mama też pracowała, więc nie uogólniajmy wszystkiego, mam znajomych co mają po 3/4 dzieci i bardzo dobrze im się powodzi i biorą też 500+ ( bo niby czemu nie skoro płacą bardzo wysokie podatki) i sama mam sąsiadów co żyją tylko z 500+ i też mnie to wkurza niemiłosiernie, tylko ja odniosłam się do postu taalvikki, w której była dyskusja o czymś zupełnie innym, a 500+ uważam, że byłoby ok, tylko powinna ją dostać każda rodzina, w której przynajmniej jeden rodzic pracuje i odprowadza podatki

asantesana

#6523899 Napisano: 30.08.2018 13:05:17
taalvikki napisał(a):

kermit napisał(a):

taalvikki napisał(a):

aneczka155-93 napisał(a):

taalvikki napisał(a):


 jeżeli podpisałaś okres wypowiedzenia 3 miesiące, to taki ma być. to była dobrowolna decyzja, bo raczej w umowie nie było zapisu: "jeżeli przyjdę do pracy chora, to skrócę okres wypowiedzenia".

Okres wypowiedzenia 3-miesieczny to nie jest dobrowolna decyzja. Tak jest w kodeksie pracy. Art.36 par.1 KP... 


a ktoś nakazuje komuś podpisywanie tego, co jest w kodeksie pracy (jakoś ja nigdy czegoś takiego nie podpisałam i żyję. inna sprawa to zaś fakt, że pracodawca też chce mieć zabezpieczenie.)? i czy to przypadkiem nie obywatele wybierają tych, którzy kodeks pracy piszą?

Rany...
Kodeks Pracy obowiązuje każdego pracownika i każdego pracodawcę, ponieważ zawarli stosunek pracy, również Ciebie jeśli pracujesz na podstawie umowy o pracę mimo tego, że "nigdy czegoś takiego nie podpisywałaś" (wystarczy, że podpisałaś umowę o pracę). Kierowca też nie podpisuje Kodeksu ruchu drogowego co nie znaczy, że jego przepisy go nie obowiązują...
A jeśli chodzi o drugą kwestię - to owszem wybierają obywatele... Obecnie obowiązuje wciąż Kodeks Pracy z roku... 1974, a osoby, które miały na to wówczas jakikolwiek wpływ dziś są już na emeryturze.


nie podpisywałam, bo wystarczyło, że nie podpisywałam nigdy umowy o pracę (jakoś nikt mnie do tego nie przymusił, jak do przyjęcia konstytucji, więc w pewnym sensie tutaj jestem ponad prawem)  emotka  jeżeli zaś bym takową podpisała, to nie bździłabym się potem, że pracodawca domaga się zapisanego w niej okresu wypowiedzenia. emotka

porównanie z kierowcą, tak samo, jak z konstytucją, jest oczywiście błędne. kierowca bowiem nie ma (choć zawsze może zrezygnować z bycia kierowcą) innych opcji (obywatel też), zaś człowiek, który decyduje się gdzie i na jakiej umowie będzie pracował czy też nie będzie pracował, ma wybór. nie ma w Polsce przymusu pracy na etat, powtarzam. 

Błędem to jest najwyżej czytanie tego co wypisujesz, bo najpierw piszesz, że nigdy nie podpisywałaś "czegoś takiego", i "jeżeli podpisałaś okres wypowiedzenia 3 miesiące, to taki ma być", i "nie podpisywałam i żyję" a na końcu okazuje się, że Twoje niepodpisywanie kodeksu pracy wynika z niepodpisywania umowy o pracę, byle włożyć kij w mrowisko, byle pokazać jaka Ty jesteś ponad ludem. Żyj jak chcesz, rób co chcesz, ale nie każ innym żyć wg swojego obrazu świata, bo dla niektórych niepodpisanie umowy o pracę to nie jest beztroska tylko głupota. I może oni by już nie żyli... a już na pewno nie tak beztrosko jak Ty.

joan

#6523904 Napisano: 30.08.2018 13:28:22
bruce napisał(a):

(...) No bo - kiedy iść na studia, jeśli nie zaraz po szkole? Kiedy brać ślub, jeśli nie w młodości? Kiedy mieć dzieci, jeżeli nie po ślubie? To nie tylko dlatego, że "tak się robi i że to automatyczne", ludzie tak postępują, ale także dlatego, że … tak po prostu wskazuje zdrowy rozsądek/logika/dojrzałość decyzji.  emotka   emotka


Oj nie zgadzam się - choćby dlatego, że nasze państwo nie przewiduje OBOWIĄZKU zaliczenia tych wydarzeń. Zatem są one dobrowolne i powinny być dobrze przemyślane. To nie jest scenariusz automatyczny, którego należy się trzymać, żeby żyć długo i szczęśliwie. Dla mnie wyznacznikiem tego, czy decyzja była rozsądna / logiczna / dojrzała jest odpowiedź na pytanie: "A kto za to zapłaci?" Jedyna prawidłowa odpowiedź (wg mnie oczywiście!) to: ja / my emotka

cherry_coke

#6523905 Napisano: 30.08.2018 13:28:26
W obliczu rzeczy, które niektórzy tu wypisują przypomniało mi się, że empatia to chyba jest zupa z Azji.
Na szczęście wciąż w przewadze są tu osoby, które zawsze podniosą człowieka na duchu, wesprą dobrym słowem i pomogą, kiedy jest taka potrzeba. emotka

cherry_coke

#6523918 Napisano: 30.08.2018 13:55:29
bruce napisał(a):

cherry_coke napisał(a):

W obliczu rzeczy, które niektórzy tu wypisują przypomniało mi się, że empatia to chyba jest zupa z Azji.
Na szczęście wciąż w przewadze są tu osoby, które zawsze podniosą człowieka na duchu, wesprą dobrym słowem i pomogą, kiedy jest taka potrzeba.  emotka

emotka Tylko wiesz, z tą osą, to tak dla żartu było...  emotka Bo wpis Cebe tak mnie przeraził, że całymi godzinami drżałam, czy sobie aby krzywdy sama nie zrobisz... emotka O szefa, bynajmniej, się nie przejmowałam-byłamemotka emotka

Tego dnia osa wleciała do nas do firmy i pokazałam ten żart mojemu szefowi. O dziwo się śmiał emotka  
1 brucee 0

joan

#6523939 Napisano: 30.08.2018 14:53:18
bruce napisał(a):

Ja bym bardzo chciała, aby tak było, ale to raczej w praktyce niemożliwe: tak zwani "młodzi" rzadko kiedy są w stanie zapłacić sobie za wszystko: dom/mieszkanie, wczasy, utrzymanie dzieci, utrzymanie siebie, studia/kursy/szkolenia. emotka


To jest możliwe, tylko trzeba mieć poukładane w głowie, a nie oczekiwać, że np. rodzice czy teściowe będą się zarzynać, żeby wspomóc ludzi nieporadnych. I jak zawsze mówię takim ludziom: nie stać Cię? To nie kupuj emotka

Gość: kermit

#6524024 Napisano: 30.08.2018 18:43:06
Wkurzają mnie ludzie z ego napompowanym do granic, tak rozdętym, że aż ciężko to pojąć. Ludzie, którzy tak się zapamiętali w swoim wymądrzaniu,  że nic do nich nie dociera, a gadający przy tym takie bzdury, że sprawiają wrażenie jeszcze głupszych niż są w rzeczywistości.

bridget

#6524441 Napisano: 31.08.2018 20:31:53
jak mnie wkur virgin mobile i te ich platformy większość mam starterów w tej sieci no i dziś cokolwiek chciałam powysyłać , srodki  na koncie są ale smsy  nie ida i nie pojda... i  m nie chyba cos strzeli....... jak nie grałam ostatnio   w ogole to jeszcze jak chciałam cos wysłać to nie mogę....
2 brucee, jokan 0

alan84

#6524453 Napisano: 31.08.2018 21:03:01
pseudo agencja foxhunter i jej konkurs fcbarcelonawine.... sciema z nagrodami i wynikami. agencja unika kontaktu.
0 0

jokan

#6524454 Napisano: 31.08.2018 21:03:24
bridget napisał(a):

jak mnie wkur virgin mobile i te ich platformy większość mam starterów w tej sieci no i dziś cokolwiek chciałam powysyłać , srodki  na koncie są ale smsy  nie ida i nie pojda... i  m nie chyba cos strzeli....... jak nie grałam ostatnio   w ogole to jeszcze jak chciałam cos wysłać to nie mogę....

to standard u nich, ja mam 1 stary numer to wszystko smiga, a na nowym jak chce, a jak do nich napisalam co jest grane, to odpisali "ze ten moj numer XXX znajdujesię na naszej nowszej platformie technicznej, na której nie obsługujemy numeru
premium XXXX" i mozna sie pocalowac....proponuje zmienic na inna siec, tylko nie doradzę....
0 0

tosca

#6524553 Napisano: 01.09.2018 09:35:04
joan napisał(a):

bruce napisał(a):

Ja bym bardzo chciała, aby tak było, ale to raczej w praktyce niemożliwe: tak zwani "młodzi" rzadko kiedy są w stanie zapłacić sobie za wszystko: dom/mieszkanie, wczasy, utrzymanie dzieci, utrzymanie siebie, studia/kursy/szkolenia. emotka


To jest możliwe, tylko trzeba mieć poukładane w głowie, a nie oczekiwać, że np. rodzice czy teściowe będą się zarzynać, żeby wspomóc ludzi nieporadnych. I jak zawsze mówię takim ludziom: nie stać Cię? To nie kupuj emotka

Dokładnie.
Można wszystko, wystarczy tylko chcieć, zwłaszcza, że rynek pracy, zmienił się mocno na plus. Prz odrobinie dobrej woli zawsze można znaleźć dla siebie odpowiednie zajęcie i zapracować na  spełnienie swoich własnych oczekiwań. 
W czasach, kiedy ja zaczynałam swoją dorosłość, było znacznie gorzej. Dostanie jakiegokolwiek etatu, graniczyło z cudem. Nie chcąc być "obciążeniem" dla domowego, bardzo skromnego budżetu matki samotnie wychowującej trójkę dzieci, po ukończeniu szkoły policealnej (niestety o studiach ze względu na brak funduszy mogłam tylko pomarzyć ) , z torbą wypełnioną trzema kompletami ubrań ( tak, dosłownie, to był cały mój dobytek na start ), udałam się do odległego miasta, zamieszkałam w wynajętym mieszkaniu i rozpoczęłam pierwszą w życiu pracę, jedyną zresztą, jaką udało mi się wtedy znaleźć. I tak dorabiałam się od jednej łyżki. Nie było łatwo, zarobki kiepskie i choć brałam nadgodziny, po których padałam na twarz,  lwia część wypłaty szła na czynsz. Pomimo tego założyłam rodzinę. Nie stać mnie było na luksusy, a jednak potrafiłam cieszyć się tym, co mam. Nigdy też, nawet wtedy, kiedy było krucho ze względu na niesprzyjające okoliczności losu, nie przyszło mi do głowy, aby wyciągać rękę po pomoc do kogokolwiek. Dziś po kilkunastu latach prawie kończę  spłacanie kredytu mieszkaniowego ( jeśli dobrze pójdzie za 3 lata mieszkanie wyposażone w sprzęty, na które wraz z mężem zapracowaliśmy własnymi rękoma, stanie się naszą własnością ). Nie dorobiliśmy się może zbyt wiele, jednakże satysfakcja z tego, że nikomu nic nie musimy zawdzięczać-bezcenna...   
Czasami obserwując w swoim otoczeniu młodych ludzi, którzy potrafią mieć tylko roszczenia, nie dając od siebie nic w zamian, nie wróżę im żadnej przyszłości. Myślę, że w wielu przypadkach zjawisko to wynika ze zbyt dużego poświęcenia rodziców, którzy "chodując" ( nie mylić z wychowaniem ), "wypruwają" sobie żyły, aby ich pociechom niczego nie zabrakło, zapominając już o tym, by tłumaczyć, że pieniądze nie spadają z nieba, że na te, dzięki którym można spełniać zachcianki, trzeba często ciężko zapracować.
"No bo wiesz, ja nie miałam w dzieciństwie niczego, dlatego nie pozwolę, aby mój syn czuł się gorszy od innych dzieci"-usłyszałam ostanio od znajomej, która pochwaliła mi się kupionym na kredyt za kilka tysięcy dla czternastoletniego syna wypasionym  laptopem. Uznałam to za trochę nienormalne, bo sama rezygnuje ze wszystkiego, odejmując sobie od ust. Za to synuś chodzi w markowych ubraniach, kosztujących krocie, co chwilę żąda nowszego modelu telefonu, do szkoły, choć ma przysłowiowy "rzut beretem", musi być podwożony, bo na piechotę nie pójdzie, i to tylko samochodem ojca, bo ten matki jest za stary i on nie będzie się wstydził przed kolegami ...itd, itp. Oczywiście nie ma mowy o żadnej wdzięczności. Jemu się należy i już! Ostatnio, kiedy w mojej obecności, bardzo brzydko odezwał się do swojej rodzicielki, nie wytrzymałam i zwróciłam Mu uwagę, że tak nie można. Obrócił sie na pięcie, mrucząc coś pod nosem, na co Jego mamusia  szybko zareagowała słowami " Ja już jestem przyzwyczajona. To taki trudny wiek". Ręce mi opadły. Czy Ona jest naprawdę aż tak bardzo ślepa, że nie zastanawia się, co będzie za kilka lat, skoro teraz już nie jest szanowana przez rozpieszczonego chłystka? Rodziny pewnie długo nie założy, a jak już, to będzie się oglądał, aby sponsorowali go rodzice, bo, jak znam życie, dla takich osobników, w ich zbyt dużym mniemaniu o sobie, utwierdzonym bardzo często przez rodziców, "odpowiedniej" pracy zwykle nie ma. W tym miejscu nie omieszkam dodać, iż ów młodzieniec do nauki wogóle się nie garnie, bo jak twierdzi szkoła do niczego nie jest mu w życiu potrzebna.                                  Siedzi później jeden z drugim "na garnuszku" innych, mając wyrąbane na wszystko i coraz większe potrzeby. Kiedy spotykam się z takimi pasożytami, od razu ciśnie mi się na usta "Żyj i daj żyć innym!" . A jeśli chcesz żyć na poziomie- zapracuj sobie na to!
Oczywiście rodzicom, których "zaślepienie" zmierza w złym kierunku, życzę jak najszybszego opamiętania...  
Ot się wygadałam...
               

synk

#6524554 Napisano: 01.09.2018 09:37:35
wkurza mnie pogoda...dziś i jutro będzie śliczna (a wcześniej zapowiadali deszcz)...zamiast spędzić czas na wycieczce gdzieś w nieznane, muszę iść na wesele...
0 0