Wkurza mnie...

aurorcia

#6701333 Napisano: 06.05.2020 14:27:16
ziolko napisał(a):

taalvikki napisał(a):

androm napisał(a):

nanajka81 napisał(a):

wqrza mnie że sklep w którym robię zakupy wystawia na półkę przeterminowane produkty a ja dopiero w trakcie ich spożywania zauważam że produkt jest 2-3 miesiące po terminie.. już zjadłam tak baton Wawela (termin do stycznia) i wypiłam oshee (termin do lutego) oba produkty kupione kilka dni temu...

zgłoś do PIH i zaczną zwracać uwagę na daty


a mnie ciekawi, czy spożywając te rzeczy odczuwacie jakąś różnicę. bo ja zazwyczaj w ogóle. toż na większości jest napis: "najlepiej spożyć przed", a nie "po tej dacie nie można".

To zależy, o jaki produkt chodzi. 
Bo jeśli mąka czy inne produkty trwałe, to ok (pod warunkiem, że nie ma moli), ale jeśli np. czekolada, to już czuć różnicę. W przypadku czekolady gorszej jakości, nawet 2 miesiące do terminu już czuć emotka  ale to też zależy od warunków przechowywania, temperatury itp. W takich przypadkach jest biały nalot i czekolada ma inny posmak.
Z mięsem trzeba uważać, ale np. sery, jogurty, masło można kupować po terminie. Szczególnie sery pleśniowe  emotka  warunek - nie mogą mieć wzdętych wieczek

Ja ostatnio znalazłam skitrane jajko niespodziankę i gumy mamba, przeterminowane 2 lata (schowane po "mikołaju", żeby wszystkiego na raz nie zjedli) i powiem szczerze, że jajko było pyszne, a gumy twarde, więc trzeba je było trochę w buzi potrzymać żeby zębów nie połamaćemotka
0 0

kukunamuniu

#6701360 Napisano: 06.05.2020 15:37:05
Wkurzyło mnie, że dostałam maila dzisiaj o odrzuceniu zgłoszenia do konkursu Lazy Wheel. Powód? Udział biorą dwa zakupione produkty, a nie jeden.
Tylko, że zakupiłam dwa. Nie moja wina, że sklep drugi produkt ma inaczej opisany bez wzmianki „Lazy Wheel”. 
0 0

pikawka

#6701370 Napisano: 06.05.2020 16:11:57
kukunamuniu napisał(a):

Wkurzyło mnie, że dostałam maila dzisiaj o odrzuceniu zgłoszenia do konkursu Lazy Wheel. Powód? Udział biorą dwa zakupione produkty, a nie jeden.
Tylko, że zakupiłam dwa. Nie moja wina, że sklep drugi produkt ma inaczej opisany bez wzmianki „Lazy Wheel”. 

Napisz do niego.  Ja po wygranym rowerze korespondowalam nawet smsowam bez problemu z nim. Wytłumacz, że na paragonie jest drugi produkt tylko inny opis, zaproponuj pieczątkę ze sklepu w ostateczności. 
0 0

kukunamuniu

#6701407 Napisano: 06.05.2020 18:51:00
pikawka napisał(a):

kukunamuniu napisał(a):

Wkurzyło mnie, że dostałam maila dzisiaj o odrzuceniu zgłoszenia do konkursu Lazy Wheel. Powód? Udział biorą dwa zakupione produkty, a nie jeden.
Tylko, że zakupiłam dwa. Nie moja wina, że sklep drugi produkt ma inaczej opisany bez wzmianki „Lazy Wheel”. 

Napisz do niego.  Ja po wygranym rowerze korespondowalam nawet smsowam bez problemu z nim. Wytłumacz, że na paragonie jest drugi produkt tylko inny opis, zaproponuj pieczątkę ze sklepu w ostateczności. 

Napisałam, zobaczymy czy to coś da emotka
1 pikawka 0

domika

#6701551 Napisano: 07.05.2020 12:39:10
Wkurza mnie nauczycielka z geografii mojego dziecka.  Młoda zrobiła kartę pracy, która pani im wysłała uzupełniając wszystko prawidłowo zgodnie z tym co jest zawarte w podręczniku. Dodatkowo uzupełniła informacje o dane z neta. I dostałą 4+. Moim zdaniem same informacje z podręcznika zasługują na piątkę emotka
Nie będę się o te pół oceny spierać ale trochę to mi dziecia zdemotywowało.

Zreszta to nie taka pierwsza akcja tej pani. We wczesniejszej karcie pracy zaznaczyła młodej dwa błędy, gdzie miała odpowiedzi wpisane poprawnie. Nie wiem uwziął się babol czy jak emotka

A tak w ogóle to już serdecznie dość mam tego nauczania zdalnego, czyli robienia wszystkiego za nauczycieli, których rola ogranicza sie do wysłania poleceń co trzeba zrobić.

Claudia77

#6701558 Napisano: 07.05.2020 12:53:12
domika napisał(a):

Wkurza mnie nauczycielka z geografii mojego dziecka.  Młoda zrobiła kartę pracy, która pani im wysłała uzupełniając wszystko prawidłowo zgodnie z tym co jest zawarte w podręczniku. Dodatkowo uzupełniła informacje o dane z neta. I dostałą 4+. Moim zdaniem same informacje z podręcznika zasługują na piątkę emotka
Nie będę się o te pół oceny spierać ale trochę to mi dziecia zdemotywowało.

Zreszta to nie taka pierwsza akcja tej pani. We wczesniejszej karcie pracy zaznaczyła młodej dwa błędy, gdzie miała odpowiedzi wpisane poprawnie. Nie wiem uwziął się babol czy jak emotka

A tak w ogóle to już serdecznie dość mam tego nauczania zdalnego, czyli robienia wszystkiego za nauczycieli, których rola ogranicza sie do wysłania poleceń co trzeba zrobić. 

w której klasie jest dziecko? - jeśli na tyle samodzielne, że może samo z Panią korespondować, niech zada pytanie, co, jak i dlaczego? Jeśli nie Ty zapytaj, to też ludzie i nie ma się co obawiać konwersacji i nurtujących nas pytań i stawiać sprawę jasno i wyrażnie.

domika

#6701561 Napisano: 07.05.2020 12:56:29
Claudia77 napisał(a):

domika napisał(a):

Wkurza mnie nauczycielka z geografii mojego dziecka.  Młoda zrobiła kartę pracy, która pani im wysłała uzupełniając wszystko prawidłowo zgodnie z tym co jest zawarte w podręczniku. Dodatkowo uzupełniła informacje o dane z neta. I dostałą 4+. Moim zdaniem same informacje z podręcznika zasługują na piątkę emotka
Nie będę się o te pół oceny spierać ale trochę to mi dziecia zdemotywowało.

Zreszta to nie taka pierwsza akcja tej pani. We wczesniejszej karcie pracy zaznaczyła młodej dwa błędy, gdzie miała odpowiedzi wpisane poprawnie. Nie wiem uwziął się babol czy jak emotka

A tak w ogóle to już serdecznie dość mam tego nauczania zdalnego, czyli robienia wszystkiego za nauczycieli, których rola ogranicza sie do wysłania poleceń co trzeba zrobić. 

w której klasie jest dziecko? - jeśli na tyle samodzielne, że może samo z Panią korespondować, niech zada pytanie, co, jak i dlaczego? Jeśli nie Ty zapytaj, to też ludzie i nie ma się co obawiać konwersacji i nurtujących nas pytań i stawiać sprawę jasno i wyrażnie.

W piątej. Sama napisze do Pani, ja jej podpowiem tylko co mniej więcej. Pierwsza pomyłkę odpuściła, teraz jest jej przykro po prostu.

0 0

Claudia77

#6701562 Napisano: 07.05.2020 13:03:32
domika napisał(a):

Claudia77 napisał(a):

domika napisał(a):

Wkurza mnie nauczycielka z geografii mojego dziecka.  Młoda zrobiła kartę pracy, która pani im wysłała uzupełniając wszystko prawidłowo zgodnie z tym co jest zawarte w podręczniku. Dodatkowo uzupełniła informacje o dane z neta. I dostałą 4+. Moim zdaniem same informacje z podręcznika zasługują na piątkę emotka
Nie będę się o te pół oceny spierać ale trochę to mi dziecia zdemotywowało.

Zreszta to nie taka pierwsza akcja tej pani. We wczesniejszej karcie pracy zaznaczyła młodej dwa błędy, gdzie miała odpowiedzi wpisane poprawnie. Nie wiem uwziął się babol czy jak emotka

A tak w ogóle to już serdecznie dość mam tego nauczania zdalnego, czyli robienia wszystkiego za nauczycieli, których rola ogranicza sie do wysłania poleceń co trzeba zrobić. 

w której klasie jest dziecko? - jeśli na tyle samodzielne, że może samo z Panią korespondować, niech zada pytanie, co, jak i dlaczego? Jeśli nie Ty zapytaj, to też ludzie i nie ma się co obawiać konwersacji i nurtujących nas pytań i stawiać sprawę jasno i wyrażnie.

W piątej. Sama napisze do Pani, ja jej podpowiem tylko co mniej więcej. Pierwsza pomyłkę odpuściła, teraz jest jej przykro po prostu.

no i zobaczycie jak się sprawy mają, może po prostu się pomyliła lub będzie inne wyjaśnienie, do którego będziecie mogli się odnieść i po problemie. 
0 0

ziolko

#6701570 Napisano: 07.05.2020 13:26:57
domika napisał(a):

A tak w ogóle to już serdecznie dość mam tego nauczania zdalnego, czyli robienia wszystkiego za nauczycieli, których rola ogranicza sie do wysłania poleceń co trzeba zrobić.

No tak... bo nauczyciel to takie zło konieczne... gdyby nie było obowiązku nauczania w Polsce, to ciekawe, ilu byłoby analfabetów.. 
 
Na logikę - rola nauczyciela NIE ogranicza się do wysłania poleceń. Nauczyciel musi najpierw poszukać zadań, jakie może zadać dzieciom, później te zadania wysłać uczniom, sprawdzić je i wystawić oceny. 
Poza tym ma kilka różnych klas o różnym poziomie nauczania, musi się do tego przygotować, każdej klasie coś zadać itp. Ale oczywiście rodzice widzą TYLKO kartę zadań, czy inne prace, jakie dziecko musi zrobić.
1 mia 0

domika

#6701571 Napisano: 07.05.2020 13:29:33
ziolko napisał(a):

domika napisał(a):

A tak w ogóle to już serdecznie dość mam tego nauczania zdalnego, czyli robienia wszystkiego za nauczycieli, których rola ogranicza sie do wysłania poleceń co trzeba zrobić.

No tak... bo nauczyciel to takie zło konieczne... gdyby nie było obowiązku nauczania w Polsce, to ciekawe, ilu byłoby analfabetów.. 
 
Na logikę - rola nauczyciela NIE ogranicza się do wysłania poleceń. Nauczyciel musi najpierw poszukać zadań, jakie może zadać dzieciom, później te zadania wysłać uczniom, sprawdzić je i wystawić oceny. 
Poza tym ma kilka różnych klas o różnym poziomie nauczania, musi się do tego przygotować, każdej klasie coś zadać itp. Ale oczywiście rodzice widzą TYLKO kartę zadań, czy inne prace, jakie dziecko musi zrobić.



Skoro dziecko dostaje w wiadomości polecenie : zrób notatkę z podręcznika ze strony tej i tej oraz napisz odpowiedzi do tabelki z tej a tej strony to jakie to według ciebie nauczanie ? Tak to i ja mogę uczyć.
0 0

ziolko

#6701572 Napisano: 07.05.2020 13:31:07
domika no to ucz. Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś napisała do nauczycielki, że nie podoba Ci się jej sposób nauczania i od teraz będziesz sama uczyła swoje dziecko. Skoro zrobisz to równie dobrze, a może i lepiej od niej. 
Oczywiście masz odpowiednie przygotowanie pedagogiczne i możliwość wystawiania ocen? 

domika

#6701573 Napisano: 07.05.2020 13:31:23
domika napisał(a):

ziolko napisał(a):

domika napisał(a):

A tak w ogóle to już serdecznie dość mam tego nauczania zdalnego, czyli robienia wszystkiego za nauczycieli, których rola ogranicza sie do wysłania poleceń co trzeba zrobić.

No tak... bo nauczyciel to takie zło konieczne... gdyby nie było obowiązku nauczania w Polsce, to ciekawe, ilu byłoby analfabetów.. 
 
Na logikę - rola nauczyciela NIE ogranicza się do wysłania poleceń. Nauczyciel musi najpierw poszukać zadań, jakie może zadać dzieciom, później te zadania wysłać uczniom, sprawdzić je i wystawić oceny. 
Poza tym ma kilka różnych klas o różnym poziomie nauczania, musi się do tego przygotować, każdej klasie coś zadać itp. Ale oczywiście rodzice widzą TYLKO kartę zadań, czy inne prace, jakie dziecko musi zrobić.



Skoro dziecko dostaje w wiadomości polecenie : zrób notatkę z podręcznika ze strony tej i tej oraz napisz odpowiedzi do tabelki z tej a tej strony to jakie to według ciebie nauczanie ? Tak to i ja mogę uczyć.

I nigdzie napisałam że nauczyciel to zło konieczne. W życiu nie chciałabym pracować w tym zawodzie bo to strasznie niewdzięczne zajęcie.
Ale zdalne nauczanie pokazało dobitnie, którym nauczycielom chce się coś robić a którzy mają wszystko w głębokim poważaniu.

0 0

ziolko

#6701575 Napisano: 07.05.2020 13:33:00
domika może i nie napisałaś o tym złu koniecznym, ale tak odebrałam Twoją wypowiedź. 
0 0

zielonaszpilka

#6701577 Napisano: 07.05.2020 13:41:40
ziolko napisał(a):

domika napisał(a):

A tak w ogóle to już serdecznie dość mam tego nauczania zdalnego, czyli robienia wszystkiego za nauczycieli, których rola ogranicza sie do wysłania poleceń co trzeba zrobić.

No tak... bo nauczyciel to takie zło konieczne... gdyby nie było obowiązku nauczania w Polsce, to ciekawe, ilu byłoby analfabetów.. 
 
Na logikę - rola nauczyciela NIE ogranicza się do wysłania poleceń. Nauczyciel musi najpierw poszukać zadań, jakie może zadać dzieciom, później te zadania wysłać uczniom, sprawdzić je i wystawić oceny. 
Poza tym ma kilka różnych klas o różnym poziomie nauczania, musi się do tego przygotować, każdej klasie coś zadać itp. Ale oczywiście rodzice widzą TYLKO kartę zadań, czy inne prace, jakie dziecko musi zrobić.

Moja mama jest nauczycielką i chociaż to tylko plastyka to odkąd jest nauczanie zdalne spędza przy komputerze po kilkanaście godzin dziennieemotka  a rodzicom wydaje się, że wystarczyłoby żeby zadała tematy prac plastycznych na cały maj i byłoby z głowy. Hurtem by je machnęli i tyle. A to tak nie działa. Uczy klasy 4-7, ma ich w sumie 19. Dla każdego poziomu musi przygotować wstęp teoretyczny (bo to nie jest tak, że dzieci rysują co jej się wymyśli - każda praca ma związek z jakimś zagadnieniem, np. perspektywa barwna, barwy podstawowe i pochodne czy techniki impresjonistyczne w malarstwie) więc musi wprowadzić zagadnienie teoretyczne w sposób przystępny, zrozumiały i krótki, (bo dzieci mają też inne lekcje.) Godzinami przeszukuje internet w poszukiwaniu stron i filmów, które mogłyby je zainteresować a nie zanudzić. Sama nie chce kręcić filmów, bo nie umie, nie ma sprzętu, nie czuje się na siłach poza tym musiałby jej ktoś w tym stale pomagac a poza tym wtedy to już chyba w ogóle zabrakłoby jej czasu na spanie. Lekcji zdalnych też nie robi, bo uważa że takie lekcje są bardziej potrzebne przy innych przedmiotach, jak np matematyka gdzie jest dużo tłumaczenia, a lekcje zdalne wiążą się z tym że dzieciaki w określonym czasie muszą być przy komputerach. To trudne bo rodziny często mają kilka dzieci szkolnych i jeden komputer. Potem pisze dokładny opis pracy, która mają wykonać. Sama wykonuje ich kilka żeby im pokazać jak to ma być zrobione, a potem kilka godzin ocenia nadesłane prace odpisując każdemu dziecku, odpisuje na maile rodziców i innych nauczycieli i prowadzi dokumentację. Codziennie dostaje między 50 a 100 maili bo uczniów ma ponad 400 emotka  ale tak, ona tylko wysyła im zadania do zrobienia.

domika

#6701578 Napisano: 07.05.2020 13:47:50
zielonaszpilka napisał(a):

ziolko napisał(a):

domika napisał(a):

A tak w ogóle to już serdecznie dość mam tego nauczania zdalnego, czyli robienia wszystkiego za nauczycieli, których rola ogranicza sie do wysłania poleceń co trzeba zrobić.

No tak... bo nauczyciel to takie zło konieczne... gdyby nie było obowiązku nauczania w Polsce, to ciekawe, ilu byłoby analfabetów.. 
 
Na logikę - rola nauczyciela NIE ogranicza się do wysłania poleceń. Nauczyciel musi najpierw poszukać zadań, jakie może zadać dzieciom, później te zadania wysłać uczniom, sprawdzić je i wystawić oceny. 
Poza tym ma kilka różnych klas o różnym poziomie nauczania, musi się do tego przygotować, każdej klasie coś zadać itp. Ale oczywiście rodzice widzą TYLKO kartę zadań, czy inne prace, jakie dziecko musi zrobić.

Moja mama jest nauczycielką i chociaż to tylko plastyka to odkąd jest nauczanie zdalne spędza przy komputerze po kilkanaście godzin dziennie emotka  a rodzicom wydaje się, że wystarczyłoby żeby zadała tematy prac plastycznych na cały maj i byłoby z głowy. Hurtem by je machnęli i tyle. A to tak nie działa. Uczy klasy 4-7, ma ich w sumie 19. Dla każdego poziomu musi przygotować wstęp teoretyczny (bo to nie jest tak, że dzieci rysują co jej się wymyśli - każda praca ma związek z jakimś zagadnieniem, np. perspektywa barwna, barwy podstawowe i pochodne czy techniki impresjonistyczne w malarstwie) więc musi wprowadzić zagadnienie teoretyczne w sposób przystępny, zrozumiały i krótki, (bo dzieci mają też inne lekcje.) Godzinami przeszukuje internet w poszukiwaniu stron i filmów, które mogłyby je zainteresować a nie zanudzić. Sama nie chce kręcić filmów, bo nie umie, nie ma sprzętu, nie czuje się na siłach poza tym musiałby jej ktoś w tym stale pomagac a poza tym wtedy to już chyba w ogóle zabrakłoby jej czasu na spanie. Lekcji zdalnych też nie robi, bo uważa że takie lekcje są bardziej potrzebne przy innych przedmiotach, jak np matematyka gdzie jest dużo tłumaczenia, a lekcje zdalne wiążą się z tym że dzieciaki w określonym czasie muszą być przy komputerach. To trudne bo rodziny często mają kilka dzieci szkolnych i jeden komputer. Potem pisze dokładny opis pracy, która mają wykonać. Sama wykonuje ich kilka żeby im pokazać jak to ma być zrobione, a potem kilka godzin ocenia nadesłane prace odpisując każdemu dziecku, odpisuje na maile rodziców i innych nauczycieli i prowadzi dokumentację. Codziennie dostaje między 50 a 100 maili bo uczniów ma ponad 400 emotka   ale tak, ona tylko wysyła im zadania do zrobienia.

zielonaszpilka - są NAUCZYCIELE i nauczyciele. Nie wrzucam wszystkich do jednego worka. Ale przecież taka jest ich praca - nauczanie. Jedni jeżdżą samochodem po 12 godzin, inni pracują na kasie w biedronce a nauczyciele powinni nauczać. A wysłanie poleceń co trzeba zrobić, wybacz nauczaniem nie jest.


0 0

zielonaszpilka

#6701580 Napisano: 07.05.2020 13:52:44
domika napisał(a):

zielonaszpilka napisał(a):

ziolko napisał(a):

domika napisał(a):

A tak w ogóle to już serdecznie dość mam tego nauczania zdalnego, czyli robienia wszystkiego za nauczycieli, których rola ogranicza sie do wysłania poleceń co trzeba zrobić.

No tak... bo nauczyciel to takie zło konieczne... gdyby nie było obowiązku nauczania w Polsce, to ciekawe, ilu byłoby analfabetów.. 
 
Na logikę - rola nauczyciela NIE ogranicza się do wysłania poleceń. Nauczyciel musi najpierw poszukać zadań, jakie może zadać dzieciom, później te zadania wysłać uczniom, sprawdzić je i wystawić oceny. 
Poza tym ma kilka różnych klas o różnym poziomie nauczania, musi się do tego przygotować, każdej klasie coś zadać itp. Ale oczywiście rodzice widzą TYLKO kartę zadań, czy inne prace, jakie dziecko musi zrobić.

Moja mama jest nauczycielką i chociaż to tylko plastyka to odkąd jest nauczanie zdalne spędza przy komputerze po kilkanaście godzin dziennie emotka  a rodzicom wydaje się, że wystarczyłoby żeby zadała tematy prac plastycznych na cały maj i byłoby z głowy. Hurtem by je machnęli i tyle. A to tak nie działa. Uczy klasy 4-7, ma ich w sumie 19. Dla każdego poziomu musi przygotować wstęp teoretyczny (bo to nie jest tak, że dzieci rysują co jej się wymyśli - każda praca ma związek z jakimś zagadnieniem, np. perspektywa barwna, barwy podstawowe i pochodne czy techniki impresjonistyczne w malarstwie) więc musi wprowadzić zagadnienie teoretyczne w sposób przystępny, zrozumiały i krótki, (bo dzieci mają też inne lekcje.) Godzinami przeszukuje internet w poszukiwaniu stron i filmów, które mogłyby je zainteresować a nie zanudzić. Sama nie chce kręcić filmów, bo nie umie, nie ma sprzętu, nie czuje się na siłach poza tym musiałby jej ktoś w tym stale pomagac a poza tym wtedy to już chyba w ogóle zabrakłoby jej czasu na spanie. Lekcji zdalnych też nie robi, bo uważa że takie lekcje są bardziej potrzebne przy innych przedmiotach, jak np matematyka gdzie jest dużo tłumaczenia, a lekcje zdalne wiążą się z tym że dzieciaki w określonym czasie muszą być przy komputerach. To trudne bo rodziny często mają kilka dzieci szkolnych i jeden komputer. Potem pisze dokładny opis pracy, która mają wykonać. Sama wykonuje ich kilka żeby im pokazać jak to ma być zrobione, a potem kilka godzin ocenia nadesłane prace odpisując każdemu dziecku, odpisuje na maile rodziców i innych nauczycieli i prowadzi dokumentację. Codziennie dostaje między 50 a 100 maili bo uczniów ma ponad 400 emotka   ale tak, ona tylko wysyła im zadania do zrobienia.

zielonaszpilka - są NAUCZYCIELE i nauczyciele. Nie wrzucam wszystkich do jednego worka. Ale przecież taka jest ich praca - nauczanie. Jedni jeżdżą samochodem po 12 godzin, inni pracują na kasie w biedronce a nauczyciele powinni nauczać. A wysłanie poleceń co trzeba zrobić, wybacz nauczaniem nie jest.


Ciężko się wypowiedzieć nie widząc co wysyła ta pani, jak i jakiego przedmiotu uczy. Bo np myśląc teraz o pracy polonistyto szczerze im współczuję. Codziennie muszą przygotować tematy dla klas które uczą, a do tego w jakiś sposób sprawdzać ich wiedzę żeby wystawić im jakiekolwiek oceny. Wcale bym się nie dziwila że będą wrzucać takie tematy jak przepisz notatkę z podręcznika i zrób zadania z ćwiczeniówki, bo na więcej po prostu mogło im nie starczyć czasu i sił. Rola nauczyciela jest uczyć ale nie na takie uczenie byli przygotowywani, więc ja bym była dla nich wyrozumiała i postawiła na dialog. Nauczanie zdalne to w obecnej formie wymuszone i nieprzygotowane pod każdym względem działanie. Wszystkim jest trudno.
1 ziolko 0

mama-l-k-m

#6701581 Napisano: 07.05.2020 13:53:14
zielonaszpilka napisał(a):

ziolko napisał(a):

domika napisał(a):

A tak w ogóle to już serdecznie dość mam tego nauczania zdalnego, czyli robienia wszystkiego za nauczycieli, których rola ogranicza sie do wysłania poleceń co trzeba zrobić.

No tak... bo nauczyciel to takie zło konieczne... gdyby nie było obowiązku nauczania w Polsce, to ciekawe, ilu byłoby analfabetów.. 
 
Na logikę - rola nauczyciela NIE ogranicza się do wysłania poleceń. Nauczyciel musi najpierw poszukać zadań, jakie może zadać dzieciom, później te zadania wysłać uczniom, sprawdzić je i wystawić oceny. 
Poza tym ma kilka różnych klas o różnym poziomie nauczania, musi się do tego przygotować, każdej klasie coś zadać itp. Ale oczywiście rodzice widzą TYLKO kartę zadań, czy inne prace, jakie dziecko musi zrobić.

Moja mama jest nauczycielką i chociaż to tylko plastyka to odkąd jest nauczanie zdalne spędza przy komputerze po kilkanaście godzin dziennie emotka  a rodzicom wydaje się, że wystarczyłoby żeby zadała tematy prac plastycznych na cały maj i byłoby z głowy. Hurtem by je machnęli i tyle. A to tak nie działa. Uczy klasy 4-7, ma ich w sumie 19. Dla każdego poziomu musi przygotować wstęp teoretyczny (bo to nie jest tak, że dzieci rysują co jej się wymyśli - każda praca ma związek z jakimś zagadnieniem, np. perspektywa barwna, barwy podstawowe i pochodne czy techniki impresjonistyczne w malarstwie) więc musi wprowadzić zagadnienie teoretyczne w sposób przystępny, zrozumiały i krótki, (bo dzieci mają też inne lekcje.) Godzinami przeszukuje internet w poszukiwaniu stron i filmów, które mogłyby je zainteresować a nie zanudzić. Sama nie chce kręcić filmów, bo nie umie, nie ma sprzętu, nie czuje się na siłach poza tym musiałby jej ktoś w tym stale pomagac a poza tym wtedy to już chyba w ogóle zabrakłoby jej czasu na spanie. Lekcji zdalnych też nie robi, bo uważa że takie lekcje są bardziej potrzebne przy innych przedmiotach, jak np matematyka gdzie jest dużo tłumaczenia, a lekcje zdalne wiążą się z tym że dzieciaki w określonym czasie muszą być przy komputerach. To trudne bo rodziny często mają kilka dzieci szkolnych i jeden komputer. Potem pisze dokładny opis pracy, która mają wykonać. Sama wykonuje ich kilka żeby im pokazać jak to ma być zrobione, a potem kilka godzin ocenia nadesłane prace odpisując każdemu dziecku, odpisuje na maile rodziców i innych nauczycieli i prowadzi dokumentację. Codziennie dostaje między 50 a 100 maili bo uczniów ma ponad 400 emotka  ale tak, ona tylko wysyła im zadania do zrobienia.

Nauczyciel z powołania emotka
Nasze nauczycielki z przedszkola - niestety nie podeszły do tematu wcale. Starszak od września idzie do szkoły i dostaje polecenie - zrobić z kart pracy str np. 20  i 21 tylko i aż tyle (czas od 10min do 20min zajęty w ciągu dnia). Młodszy nic nie dostaje. Nic nie sprawdzają.
Jako rodzic sama urozmaicam im pobyt w domu. Dziennie schodzi mi od 30 do 60 minut na wyszukiwanie dla nich materiałów. Drukuje zadania, wyszukuje filmy np. dziś o mleku - jaki jest cykl zanim trafi do sklepu. 
Ciężko mi jako rodzicowi ale pomału wiem już gdzie szukać, czym mogę im zająć czas w ciągu dnia na 2h aby też czegoś się nauczyli, poznali będąc w domu.

domika

#6701582 Napisano: 07.05.2020 13:53:28
ziolko napisał(a):

domika no to ucz. Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś napisała do nauczycielki, że nie podoba Ci się jej sposób nauczania i od teraz będziesz sama uczyła swoje dziecko. Skoro zrobisz to równie dobrze, a może i lepiej od niej. 
Oczywiście masz odpowiednie przygotowanie pedagogiczne i możliwość wystawiania ocen? 


Wiadomość z historii - takie polecenia to chyba nawet bez wykształcenia pedagogicznego można wysłać ?

Przeczytać w podręczniku temat:Społeczeństwo w czasach pierwszych Piastów.-s.183-187
Pisemnie w zeszycie zrobić ćw.1 s.187 i ODESŁAĆ przez zadania domowe.

Całym sercem wspierałam strajk nauczycieli.  Uważam ze nauczyciele z powołania powinni zarabiać godziwe pieniądze bo to niewdzięczny zawód uczyć cudze dzieci.
Jednak w sumie nawet dobrze ze doszło do takiej sytuacji jak konieczność nauczania zdalnego. Pokazało któremu nauczycielowi chce się cokolwiek robić a który robi na odwal.  I takich nauczycieli jak mama zielonej szpilki jest naprawdę  garsteczka.
0 0

zielonaszpilka

#6701584 Napisano: 07.05.2020 13:56:21
domika napisał(a):

ziolko napisał(a):

domika no to ucz. Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś napisała do nauczycielki, że nie podoba Ci się jej sposób nauczania i od teraz będziesz sama uczyła swoje dziecko. Skoro zrobisz to równie dobrze, a może i lepiej od niej. 
Oczywiście masz odpowiednie przygotowanie pedagogiczne i możliwość wystawiania ocen? 


Wiadomość z historii - takie polecenia to chyba nawet bez wykształcenia pedagogicznego można wysłać ?

Przeczytać w podręczniku temat:Społeczeństwo w czasach pierwszych Piastów.-s.183-187
Pisemnie w zeszycie zrobić ćw.1 s.187 i ODESŁAĆ przez zadania domowe.No 

No to słaba opcja, bo do tego rzeczywiście nie potrzebujesz nauczyciela;) ja bym pogadała z wychowawcą
1 domika 0

Claudia77

#6701586 Napisano: 07.05.2020 13:57:25
zielonaszpilka napisał(a):

ziolko napisał(a):

domika napisał(a):

A tak w ogóle to już serdecznie dość mam tego nauczania zdalnego, czyli robienia wszystkiego za nauczycieli, których rola ogranicza sie do wysłania poleceń co trzeba zrobić.

No tak... bo nauczyciel to takie zło konieczne... gdyby nie było obowiązku nauczania w Polsce, to ciekawe, ilu byłoby analfabetów.. 
 
Na logikę - rola nauczyciela NIE ogranicza się do wysłania poleceń. Nauczyciel musi najpierw poszukać zadań, jakie może zadać dzieciom, później te zadania wysłać uczniom, sprawdzić je i wystawić oceny. 
Poza tym ma kilka różnych klas o różnym poziomie nauczania, musi się do tego przygotować, każdej klasie coś zadać itp. Ale oczywiście rodzice widzą TYLKO kartę zadań, czy inne prace, jakie dziecko musi zrobić.

Moja mama jest nauczycielką i chociaż to tylko plastyka to odkąd jest nauczanie zdalne spędza przy komputerze po kilkanaście godzin dziennie emotka  a rodzicom wydaje się, że wystarczyłoby żeby zadała tematy prac plastycznych na cały maj i byłoby z głowy. Hurtem by je machnęli i tyle. A to tak nie działa. Uczy klasy 4-7, ma ich w sumie 19. Dla każdego poziomu musi przygotować wstęp teoretyczny (bo to nie jest tak, że dzieci rysują co jej się wymyśli - każda praca ma związek z jakimś zagadnieniem, np. perspektywa barwna, barwy podstawowe i pochodne czy techniki impresjonistyczne w malarstwie) więc musi wprowadzić zagadnienie teoretyczne w sposób przystępny, zrozumiały i krótki, (bo dzieci mają też inne lekcje.) Godzinami przeszukuje internet w poszukiwaniu stron i filmów, które mogłyby je zainteresować a nie zanudzić. Sama nie chce kręcić filmów, bo nie umie, nie ma sprzętu, nie czuje się na siłach poza tym musiałby jej ktoś w tym stale pomagac a poza tym wtedy to już chyba w ogóle zabrakłoby jej czasu na spanie. Lekcji zdalnych też nie robi, bo uważa że takie lekcje są bardziej potrzebne przy innych przedmiotach, jak np matematyka gdzie jest dużo tłumaczenia, a lekcje zdalne wiążą się z tym że dzieciaki w określonym czasie muszą być przy komputerach. To trudne bo rodziny często mają kilka dzieci szkolnych i jeden komputer. Potem pisze dokładny opis pracy, która mają wykonać. Sama wykonuje ich kilka żeby im pokazać jak to ma być zrobione, a potem kilka godzin ocenia nadesłane prace odpisując każdemu dziecku, odpisuje na maile rodziców i innych nauczycieli i prowadzi dokumentację. Codziennie dostaje między 50 a 100 maili bo uczniów ma ponad 400 emotka  ale tak, ona tylko wysyła im zadania do zrobienia.

ja tam nie wiem, ale z nauczycielami w szkole było różnie u syna, i czasami były spięcia, to na nauczanie zdalne naszych nauczycieli nie mogę narzekać,  starają się jak mogą by wszystko było ok, odpowiadają w dzienniku elektronicznym na pytania, pomagają, czekają na prace, których dzieci po prostu nie robią i nie uczestniczą w zdalnych lekcjach ( i to nie z powodu braku dostępu do kompa). nauczycielom też nie jest łatwo, prowadzą lekcje również opiekując się dziećmi ( co widzę podglądając syna lekcje on line ). Powiadomienia dostajemy na librusa nawet w nocy i nie sądzę, by było to z powodu nudy w ciągu dnia, tylko braku czasu w ciągu dnia. Przecież oni też mają dzieci, którymi muszą się zająć bo szkoła nieczynna, zrobić z nimi lekcje, tak samo jak my. Wyluzujmy i dajmy im żyć i chociaż czasami mi z nimi nie po drodze było w szkole, tak teraz mają moje całkowite wsparcie - nawet napisałam do dyrektora, że gratuluję mu takiej kadry, a poza tym to nie ich wymysł z tym nauczaniem, a to, że jeden nauczyciel zada tylko notatkę lub tylko zadanie chwała mu za to, bo jakby wszyscy byli nadgorliwi, to z dziećmi siedzieliby co poniektórzy po kilkanaście godzin, a poza tym najważniejszy jest dialog - za dużo zadań piszę syn do nauczyciela prośbę o zmianę terminu bo się nie wyrobi i nigdy nie ma z tym problemu, by jeden czy drugi odmówił...