Wkurza mnie...

mysia

#6177111 Napisano: 26.03.2016 11:13:00
Wkurza mnie (właściwie trochę śmieszy) wrzucanie zdjęć super potraw FIT, BEZ GLUTENU itp. jako super pomysł na Święta, do tego oczywiście z rana siłownia bo "nasza jest w Święta otwarta" no i trzeba zaraz zrzucić te fit potrawy.. Ja szanuję to i podziwiam, że ludzie dbają o siebie, ale są Święta i nikomu nic się nie stanie, jak nie pójdzie na siłownie i zje kawałek ciasta emotka
Ja się cieszę, że mam wolne, spędzę czas z rodziną, odpocznę, a siłownia na mnie poczeka, odwiedzę ją po Świętach emotka
0 0

ziolko

#6177151 Napisano: 26.03.2016 16:30:43
dziś dowiedziałam się, że nasz sklep osiedlowy jest otwarty normalnie, czyli do 22:30... noo żenada... nawet tesco, czy polomarket jest otwarte max do 18. 
Ale nie ma to, jak parcie na kasę za wszelką cenę. Mógłby zamknąć nawet o 20 i pracownica miałaby już spokój, a tak jest rozżalona, że tak długo musi pracować. Wcale jej się nie dziwię emotka
Wkurza mnie takie nieludzkie podejście do ludzi emotka
0 0

dolly

#6177163 Napisano: 26.03.2016 17:07:00
Bezlitosny czas, który zostawia swoj ślad na przyjacielu i moment, w którym uswiadamiasz sobie, że mimo 17-tek w sercu, ten wiek juz nas nie dotyczy... a potem chcesz wskoczyć w inny top i sie cieszyć,  bo to przecież mniej ważne,  od wspomnień jakie razem macie i tych wszystkich wariactw i szaleństw, ktore za i przed nami emotka
0 0

cudaczek121

#6177169 Napisano: 26.03.2016 17:26:00
ziolko napisał(a):

dziś dowiedziałam się, że nasz sklep osiedlowy jest otwarty normalnie, czyli do 22:30... noo żenada... nawet tesco, czy polomarket jest otwarte max do 18. 
Ale nie ma to, jak parcie na kasę za wszelką cenę. Mógłby zamknąć nawet o 20 i pracownica miałaby już spokój, a tak jest rozżalona, że tak długo musi pracować. Wcale jej się nie dziwię emotka
Wkurza mnie takie nieludzkie podejście do ludzi emotka

W sumie sam właściciel sklepu powinien stanąć za ladą jak taki mądry.Ale z drugiej strony dzisiaj jeszcze żadnego święta nie ma-świąteczne dni to tak naprawdę niedziela i poniedziałek wielkanocny.Moja koleżanka z pracy wczoraj wieczorem pojechała z narzeczonym do ich rodzinnej miejscowości na święta,ale za wiele to oni sobie z narzeczonym nie poświętują. bo on jest mechanikiem na kolei i jutro po południu i w lany poniedziałek idzie do pracy.Tak ten świat jest urządzony,że ktoś musi pracować,aby odpoczywać mógł ktoś.
0 0

ziolko

#6177179 Napisano: 26.03.2016 18:07:19
tomniewkurza napisał(a):

ziolko napisał(a):

dziś dowiedziałam się, że nasz sklep osiedlowy jest otwarty normalnie, czyli do 22:30

Ciiii... w tajemnicy zdradzę, że to na pewno sklepik, w którym odbywa się jakiś konkurs i ludzie, którzy pracują w soboty do 18 poskarżyli się Organizatorowi (po prostu zasypali go mailami pełnymi pretensji, że są traktowani jako "gorszy sort Klientów") i wymogli na Organizatorze, że sklepik jest otwarty także wieczorem, by ci dotknięci niesprawiedliwością też mogli wziąć udział. No na 100% taka jest prawda emotka emotka

to NIE jest sklep konkursowy, tylko zwykły sklep osiedlowy. Nawet nie jest w sieci, bo to prywatny interes
0 0

mczarna

#6177230 Napisano: 26.03.2016 22:13:52
Dalej mnie wkurza Polsat i te reklamy  trwające u nich ok 15-20 minut. Smerfy 2 dopiero się skończyły...Bajka dla dzieci.
0 0

asiatko

#6177238 Napisano: 26.03.2016 22:56:25
wkurza mnie że koleżankę - złodziejkę inni znajomi próbują wybielić "bo żyć trzeba dalej" i ja z mężem po całej aferze złapania jej będziemy chyba tymi najgorszymi. Okradała nas od lat, kilka par, ale nikt jej na gorącym uczynku nie złapał i nikomu nie mówił. Dopiero niedawno po kolejnej chamskiej akcji się zgadaliśmy, postanowiliśmy to nagrywać i pokazać jej mężowi. Kosztowało nas to wiele nerwów, kombincji, analiz itp jak to najlepiej ugryźć. Wszystko wyszło, nawet o wiele wiecej (jej teściowej złodziejka próbowala wmówić Alzheimera, a przez przypadek wyszło że została złapana w pewnym zakładzie na gorącym uczynku). Potem szły od niej esy z przeprosinami - tylko nie do nas. Teraz jej mąż postanowił zrobić u nich spotkanie - nie do końca wiadomo w jakim celu, może kasę oddać i wszyscy tam poszli oprócz nas - na bank za wcześnie na opinię specjalisty czy to nie choroba, co by w moich oczach ją ułaskawiło. Naszym zdaniem nie powinno odbyć się to u nich, bo niezręcznie, ale to tylko nasze zdanie. Mało tego, tamci poszli i nawet wzięli flachy "dla rozlużnienia atmosfery", i po naszym tekście - to może jeszcze wino dla pani domu? - fochy. A ta dama przez 3 dni łaziła struta, po czym szybko doszła do siebie i znów błyszczy. Dodam jeszcze że bogaci, a ta kradła nie na jedzenie, ale dosłownie - na 4 kurtkę w sezonie lub 5 buty. Niby żyć trzeba dalej ale nie każdy złodziej jest kleptomanem a ja nie mam zamiaru robiąc imprezę zamykać wszystkiego na klucz. Kradła kase z torebek, kosmetyki, a mi nawet kinderjajka - 12 szt z 50 zakupionych do Przedszkola do paczek na Mikołaja. Niech ktoś mnie oświeci bo durnieję - co to za koleżanka która chodziła do innych po to żeby ich okradać? Czy ja mam przejść na tym do porządku dziennego i udawać że się nic nie stało? Niby już tak robić nie będzie - czołg mi tu jedzie. Ciekawe czego ona bardziej żałuje - tego że zawiodła znajomych czy tego że dobrze żarło i zdechło? Przecież robiłaby to dalej. Jak dla mnie chamstwo do potęgi.
0 0

babariba

#6177242 Napisano: 26.03.2016 23:52:40
Nie zgłosiliście tego na policję?
A ludzie durni - i tyle - złodziejstwo z premedytacją to nie kleptomania.
Koleżanka mieszka na malutkim osiedlu - parę nowo wybudowanych domków wśród lasów, gdzie każdy z każdym był zaprzyjaźniony. I też im zaczęły różne rzeczy ginąć - pieniądze, biżuteria, itp. Laska - jedna z sąsiadek - to nawet w lombardach zastawiała.
Kiedy złapali ją na gorącym uczynku, to oczywiście się wypierała, że chora, itp. Zgłosili to na policję, sprawa oczywiście się ciągnęła, ale sąd bezapelacyjnie orzekł jej winę. Ostatecznie nawet sprzedali dom i się wyprowadzili.

A ja dziwię się twoim sąsiadom - ale ludzie są dziwni...
0 0

taalvikki

#6177244 Napisano: 27.03.2016 00:41:44
ziolko napisał(a):

dziś dowiedziałam się, że nasz sklep osiedlowy jest otwarty normalnie, czyli do 22:30... noo żenada... nawet tesco, czy polomarket jest otwarte max do 18. 
Ale nie ma to, jak parcie na kasę za wszelką cenę. Mógłby zamknąć nawet o 20 i pracownica miałaby już spokój, a tak jest rozżalona, że tak długo musi pracować. Wcale jej się nie dziwię emotka
Wkurza mnie takie nieludzkie podejście do ludzi emotka


ejże! jeżeli nie podoba się w danej pracy, to można sobie znalezć inną, np zostać nauczycielem albo - tak dla kontrastu - lekarzem, który, oj, biedactwo, musi pracować na pogotowiu nawet w święta.. praca, to praca, każdy decyduje, na jaką się decyduje. a ja osobiście się cieszę, że parę sklepów, czy knajp było dziś otwartych, bo sobie mogłam spokojnie wyjść na spacer, a potem obejrzeć w knajpie mecz i wypić piwo. czy naprawdę każdy musi być wierzący i siedzieć dziś w domu?  :o  poza tym - sklep nie byłby otwarty, gdyby nie miał w danym dniu klientów. skoro klienci są, to znaczy, że jest popyt, a jak jest popyt, to jest podaż, taka logika handlu, ale przecież nikt nie nakazuje nam w handlu pracować. 
0 0

asiatko

#6177250 Napisano: 27.03.2016 08:04:49
babariba napisał(a):

Nie zgłosiliście tego na policję?
A ludzie durni - i tyle - złodziejstwo z premedytacją to nie kleptomania.
Koleżanka mieszka na malutkim osiedlu - parę nowo wybudowanych domków wśród lasów, gdzie każdy z każdym był zaprzyjaźniony. I też im zaczęły różne rzeczy ginąć - pieniądze, biżuteria, itp. Laska - jedna z sąsiadek - to nawet w lombardach zastawiała.
Kiedy złapali ją na gorącym uczynku, to oczywiście się wypierała, że chora, itp. Zgłosili to na policję, sprawa oczywiście się ciągnęła, ale sąd bezapelacyjnie orzekł jej winę. Ostatecznie nawet sprzedali dom i się wyprowadzili.

A ja dziwię się twoim sąsiadom - ale ludzie są dziwni...

Nie zgłosiliśmy bo mąż tej pani to wieloletni przyjaciel nas wszystkich. Chłopak doznał szoku, baliśmy się że sobie coś zrobi. Powiedział że
wolałby się dowiedzieć że go żona zdradza i gdyby nie miał z nią dzieci
to wiedziałby co z nią zrobić.
My sami jesteśmy w szoku że znajomi tak szybko po akcji chcą przejść nad tym do porządku dziennego - "bo nie można jej tak całkiem skreślić". 3 tygodnie minęły od poinformowania jej męża. I po co najpierw te dochodzenia, te nasze wszystkie spotkania skoro teraz sami ułatwiają jej wszystko? Od przyjaciółki mąż pow. ostatnio mojemu że go to denerwuje że my tak do siebie wydzwaniamy i się pompujemy na tą `biedną` dziewczynę. Znam ich wszystkich już długo i mam wrażenie że oni są w jakimś amoku.
To spotkanie-konfrontacja z nią odbyło się wczoraj i do teraz nikt nas nie raczył poinformować o tym co się działo. Zaczynam żałować że brałam w tym udział. Ja z tą dziewczyną nie miałam wspólnego języka nigdy, więc oprócz mężowych urodzin i jakiś ognisk, sylwestrów itp we własnych domach rzadziej sie spotykaliśmy niż inni. A, no bo przecież raz byli u nas sami i to wtedy właśnie zginęła nam kasa, kosmetyki itp.
Ja już nie wiem co myśleć, może ja czegoś nie rozumiem? Tamci wszyscy znajomi to ludzie nie głupi.
0 0

synk

#6177255 Napisano: 27.03.2016 09:44:37
pogoda...miało być ciepło i słonecznie. Nici z jazdy pierdzikiem dookoła komina emotka
0 0

Gość: zwierzyniec

#6177261 Napisano: 27.03.2016 11:48:49
bzowapani napisał(a):

My sami jesteśmy w szoku że znajomi tak szybko po akcji chcą przejść nad tym do porządku dziennego - "bo nie można jej tak całkiem skreślić". 

askaxxx
Na swoim profilu masz:
KILKA SŁÓW O SOBIE
obrobina dobrej woli wszystkim lepiej żyć pozwoli
:-)
0 0

darog

#6177263 Napisano: 27.03.2016 12:39:43
asiatko napisał(a):

wkurza mnie że koleżankę - złodziejkę inni znajomi próbują wybielić "bo żyć trzeba dalej" i ja z mężem po całej aferze złapania jej będziemy chyba tymi najgorszymi. Okradała nas od lat, kilka par, ale nikt jej na gorącym uczynku nie złapał i nikomu nie mówił. Dopiero niedawno po kolejnej chamskiej akcji się zgadaliśmy, postanowiliśmy to nagrywać i pokazać jej mężowi. Kosztowało nas to wiele nerwów, kombincji, analiz itp jak to najlepiej ugryźć. Wszystko wyszło, nawet o wiele wiecej (jej teściowej złodziejka próbowala wmówić Alzheimera, a przez przypadek wyszło że została złapana w pewnym zakładzie na gorącym uczynku). Potem szły od niej esy z przeprosinami - tylko nie do nas. Teraz jej mąż postanowił zrobić u nich spotkanie - nie do końca wiadomo w jakim celu, może kasę oddać i wszyscy tam poszli oprócz nas - na bank za wcześnie na opinię specjalisty czy to nie choroba, co by w moich oczach ją ułaskawiło. Naszym zdaniem nie powinno odbyć się to u nich, bo niezręcznie, ale to tylko nasze zdanie. Mało tego, tamci poszli i nawet wzięli flachy "dla rozlużnienia atmosfery", i po naszym tekście - to może jeszcze wino dla pani domu? - fochy. A ta dama przez 3 dni łaziła struta, po czym szybko doszła do siebie i znów błyszczy. Dodam jeszcze że bogaci, a ta kradła nie na jedzenie, ale dosłownie - na 4 kurtkę w sezonie lub 5 buty. Niby żyć trzeba dalej ale nie każdy złodziej jest kleptomanem a ja nie mam zamiaru robiąc imprezę zamykać wszystkiego na klucz. Kradła kase z torebek, kosmetyki, a mi nawet kinderjajka - 12 szt z 50 zakupionych do Przedszkola do paczek na Mikołaja. Niech ktoś mnie oświeci bo durnieję - co to za koleżanka która chodziła do innych po to żeby ich okradać? Czy ja mam przejść na tym do porządku dziennego i udawać że się nic nie stało? Niby już tak robić nie będzie - czołg mi tu jedzie. Ciekawe czego ona bardziej żałuje - tego że zawiodła znajomych czy tego że dobrze żarło i zdechło? Przecież robiłaby to dalej. Jak dla mnie chamstwo do potęgi.

Przeczytałem z zaciekawieniem.
Dziwi mnie jednak najbardziej zachowanie reszty znajomych. Chyba wykazując solidarnośc z panią złodziejką i jej mężem doprowadzą niestety do recydywy w jej zachowaniu.
Wystarczy elementarna wiedza z tego zakresu. jeśli ktoś nie zostanie dotkliwie i przykładnie ukarany będzie to robił nadal, może najpierw trochę mniej ale z czasem więcej niż przed 'złapaniem". Zagadka: Dlaczego złodzieje w końcu trafiają za kraty mimo tego, że ukradli "tylko kawe" ze sklepu? Bo zrobili to po raz 22...najpierw ochroniarz puścił, potem w innym sklepie sprzedawczyni podarowała, potem nawet jak już była policja to nawet sprawy nie zrobili "mała szkodliwośc społeczna czynu",, tak więc żadnej kary nie dostawał latami.. aż rozuchwalony ukradł w wielkim markecie pod samym okiem kamer.. i wtedy też sąd łaskawy dał tylko grzwne. tak czy siak. Opłaciło mu się to. Kradł dalej. Żył latami z kradzieży. W końcu po kilku latach posadzili.. A nie można było od razu" batem zlać"? Ta kobieta po pierwsze powinna być wyłaczona ze środowiska i traktowana przez resztę jak "trędowata" i powinna miec poczucie że każdy patrzy na jej ręce i obserwuje. Co więcej wszystko powinna zwrócić, wyprawić za własną kasę przeprosinową imprezę, etc.. Wtedy dopiero grupa znajomych otwarcie powinna powiedzieć- że dostała szansę- i żeby jej nie zmarnowała.
0 0

asiatko

#6177267 Napisano: 27.03.2016 13:43:36
zwierzyniec napisał(a):

My sami jesteśmy w szoku że znajomi tak szybko po akcji chcą przejść nad tym do porządku dziennego - "bo nie można jej tak całkiem skreślić". 

askaxxx
Na swoim profilu masz:
KILKA SŁÓW O SOBIE
obrobina dobrej woli wszystkim lepiej żyć pozwoli
:-)

to akurat pasuje do całej sytuacji jak kwiatek do kożucha
tzn wg Ciebie przymknąć oko, bo zamiast kupić coś dzieciom za np 600 zł (jednym ze znajomych tyle naraz na wczasach podwędziła) dać jej możliwość kupienia sobie kolejnego ciucha, ot tak, niech ma?
0 0

asiatko

#6177268 Napisano: 27.03.2016 13:51:06
darog napisał(a):

asiatko napisał(a):

wkurza mnie że koleżankę - złodziejkę inni znajomi próbują wybielić "bo żyć trzeba dalej" i ja z mężem po całej aferze złapania jej będziemy chyba tymi najgorszymi. Okradała nas od lat, kilka par, ale nikt jej na gorącym uczynku nie złapał i nikomu nie mówił. Dopiero niedawno po kolejnej chamskiej akcji się zgadaliśmy, postanowiliśmy to nagrywać i pokazać jej mężowi. Kosztowało nas to wiele nerwów, kombincji, analiz itp jak to najlepiej ugryźć. Wszystko wyszło, nawet o wiele wiecej (jej teściowej złodziejka próbowala wmówić Alzheimera, a przez przypadek wyszło że została złapana w pewnym zakładzie na gorącym uczynku). Potem szły od niej esy z przeprosinami - tylko nie do nas. Teraz jej mąż postanowił zrobić u nich spotkanie - nie do końca wiadomo w jakim celu, może kasę oddać i wszyscy tam poszli oprócz nas - na bank za wcześnie na opinię specjalisty czy to nie choroba, co by w moich oczach ją ułaskawiło. Naszym zdaniem nie powinno odbyć się to u nich, bo niezręcznie, ale to tylko nasze zdanie. Mało tego, tamci poszli i nawet wzięli flachy "dla rozlużnienia atmosfery", i po naszym tekście - to może jeszcze wino dla pani domu? - fochy. A ta dama przez 3 dni łaziła struta, po czym szybko doszła do siebie i znów błyszczy. Dodam jeszcze że bogaci, a ta kradła nie na jedzenie, ale dosłownie - na 4 kurtkę w sezonie lub 5 buty. Niby żyć trzeba dalej ale nie każdy złodziej jest kleptomanem a ja nie mam zamiaru robiąc imprezę zamykać wszystkiego na klucz. Kradła kase z torebek, kosmetyki, a mi nawet kinderjajka - 12 szt z 50 zakupionych do Przedszkola do paczek na Mikołaja. Niech ktoś mnie oświeci bo durnieję - co to za koleżanka która chodziła do innych po to żeby ich okradać? Czy ja mam przejść na tym do porządku dziennego i udawać że się nic nie stało? Niby już tak robić nie będzie - czołg mi tu jedzie. Ciekawe czego ona bardziej żałuje - tego że zawiodła znajomych czy tego że dobrze żarło i zdechło? Przecież robiłaby to dalej. Jak dla mnie chamstwo do potęgi.

Przeczytałem z zaciekawieniem.
Dziwi mnie jednak najbardziej zachowanie reszty znajomych. Chyba wykazując solidarnośc z panią złodziejką i jej mężem doprowadzą niestety do recydywy w jej zachowaniu.
Wystarczy elementarna wiedza z tego zakresu. jeśli ktoś nie zostanie dotkliwie i przykładnie ukarany będzie to robił nadal, może najpierw trochę mniej ale z czasem więcej niż przed 'złapaniem". Zagadka: Dlaczego złodzieje w końcu trafiają za kraty mimo tego, że ukradli "tylko kawe" ze sklepu? Bo zrobili to po raz 22...najpierw ochroniarz puścił, potem w innym sklepie sprzedawczyni podarowała, potem nawet jak już była policja to nawet sprawy nie zrobili "mała szkodliwośc społeczna czynu",, tak więc żadnej kary nie dostawał latami.. aż rozuchwalony ukradł w wielkim markecie pod samym okiem kamer.. i wtedy też sąd łaskawy dał tylko grzwne. tak czy siak. Opłaciło mu się to. Kradł dalej. Żył latami z kradzieży. W końcu po kilku latach posadzili.. A nie można było od razu" batem zlać"? Ta kobieta po pierwsze powinna być wyłaczona ze środowiska i traktowana przez resztę jak "trędowata" i powinna miec poczucie że każdy patrzy na jej ręce i obserwuje. Co więcej wszystko powinna zwrócić, wyprawić za własną kasę przeprosinową imprezę, etc.. Wtedy dopiero grupa znajomych otwarcie powinna powiedzieć- że dostała szansę- i żeby jej nie zmarnowała.

Dokładnie. Dodam że to jest nauczycielka, która potrzebuje zaświadczenie o niekaralności do pracy. Ale kit z nią, ma mózg, wie czym to grozi. Jestem ciekawa czy reszta znajomych raczy nas poinformować o tym co było na spotkaniu. Mąż pow. że ma to już gdzieś, niech się jeszcze na nas poobrażają. Ze złodzieja zrobią biedną a z nas tych niedobrych. Ja jej nie skreślam, ale nie mam zamiaru jej ułatwić powrotu do normalności, musi sobie na to sama zapracować i przede wszystkim spuścić łeb a nie gwiazdorzyć. Jej teściowa, kobieta ponad 70-letnia chowa się przed ludźmi - tymi o ktorych wie że wiedzą, ze wstydu. A kiedyś jeszcze przed całą akcją powiedziała sąsiadce że jeśli chodzi o synową to ona nie chce nic słyszeć. Razem mieszkają. Ta pani nawet za małe zakupy płaci kartą.
0 0

androm

#6177274 Napisano: 27.03.2016 15:11:09
myślę, że to jakieś zaburzenie, kleptomania albo co
dla mnie to śmieszne i przecież nienormalne żeby kinder jajka nawet ukraść znajomej, to chore, po prostu
zluzujcie z nią kontakt i po prostu, nie wpuszczajcie do domu
to chyba normalne, że nie chce się kumplować ze złodziejem (nauczycielka, masakra!)
0 0

visserarthur

#6177393 Napisano: 29.03.2016 03:08:06
Kolejny raz zmarnowane kilka minut życia... Kolejny raz to samo...
Wpisuję w wyszukiwarkę Magnetic- konkursu brak
Wklejam w link w "dodaj konkurs"-konkursu brak
Wypełniam formularz dodania konkursu, staram się, ładnie opisuję, bo nie lubię byle jak. Docieram do końca... i co...? Konkurs jest już w bazie... Szlag by to!
0 0

ruda88

#6177407 Napisano: 29.03.2016 09:27:15
Właśnie się zorientowałam, że wybuliłam bez sensu kasę na Czarną Żubrówkę, bo konkurs jest tylko w Tesco, a kupiłam w Auchan  emotka  nie ma to jak dokładnie czytać regulamin... emotka  
0 0

ankasss

#6177501 Napisano: 29.03.2016 13:08:20
wkurza mnie, że prawko mam od 10 lat a boję się wsiąść do samochodu, bo wszystko zapomniałam. W dodatku szukam pracy, i muszę rezygnować z fajnych ofert, bo nie mam jak dojechać. Porażka.
0 0

kalka

#6177511 Napisano: 29.03.2016 13:34:24
asiatko napisał(a):

zwierzyniec napisał(a):

My sami jesteśmy w szoku że znajomi tak szybko po akcji chcą przejść nad tym do porządku dziennego - "bo nie można jej tak całkiem skreślić". 

askaxxx
Na swoim profilu masz:
KILKA SŁÓW O SOBIE
obrobina dobrej woli wszystkim lepiej żyć pozwoli
:-)

to akurat pasuje do całej sytuacji jak kwiatek do kożucha
tzn wg Ciebie przymknąć oko, bo zamiast kupić coś dzieciom za np 600 zł (jednym ze znajomych tyle naraz na wczasach podwędziła) dać jej możliwość kupienia sobie kolejnego ciucha, ot tak, niech ma?

Myślę (podobnie jak Androm), że ta kobieta jest chora i powinna się leczyć. Zgadzam się, że absolutnie nie można przejść nad tym do porządku dziennego, ale też napiętnowanie jej, a tym samym chcąc nie chcąc jej rodziny nie jest najlepszym wyjściem. Przecież cóż winne są jej dzieci, że mają matkę kleptomankę uzależnioną od kradzieżyemotka Może ktoś powinien pogadać z jej mężem (i z nią, o ile się da) i zasugerować wizytę u specjalisty, w końcu chorować i leczyć się to nie wstyd - wstyd to kraść! emotka  Ta kobieta nawet nie zdaje sobie sprawy z tego jak jest postrzegana i jaką krzywdę wyrządza (nie tylko okradanym) ale przede wszystkim swoim bliskim:dzieciom, mężowi, teściowej etc i swoją sytuację zrozumie dopiero po leczeniu, gdy spojrzy na to wszystko z boku, ale to kwestia czasu, dobrej woli ze strony kleptomanki i jej otoczenia. Środowisko w którym żyjecie Askaxx powinno dać jej szansę, ale nie można pobłażać i udawać, że nic się nie stało !!!  Trzeba dyskretnie pogadać i nawet jeśli trzeba przycisnąć do muru! Uważam, że takie spotkanie o którym wspomniałaś Askaxxx powinni zorganizować okradani znajomi i przyjaciele, by pomóc i dać szansę emotka  złodziejce kleptomance. Być może jeśli się zorientuje, że ma wokół siebie życzliwych ludzi, którzy mimo wszystko nie potępiają jej i dają szansę (JEDNĄ szansę!), to się kobieta otworzy i nie będzie szła w zaparte, że nic się takiego nie stało, tylko zacznie się leczyć.            
0 0