Wkurza mnie...

Muchomor

#6586798 Napisano: 03.04.2019 17:56:22
Wkurza mnie moje roztargnienie emotka Nie ma to jak przeczytać sms z konkursu Milki o wygranej 7 dni po otrzymaniu.
A termin na wysyłkę rachunków minął już 4 dni temu emotka
0 0

atanerka

#6586819 Napisano: 03.04.2019 18:24:34
tereniagno napisał(a):

bruce napisał(a):

Myślę, że nie wspomina się tu (i - ogólnie - w kraju, ilekroć dochodzi do "zaognienia" sytuacji i strajków nauczycieli) o dość ważnym aspekcie pracy nauczyciela - że tak go ujmę - PSYCHOLOGICZNYM. Pracowałam w tym zawodzie ponad 20 lat. Świadomie wybrałam go, naprawdę bardzo chcąc pracować jako nauczyciel i doskonale zdając sobie sprawę, że zarobki są fatalne. I, chociaż jako dziecko bardzo przeżywałam szkołę, nie miałam nigdy świadomości, jak potwornie "rozchwiana" jest psychika współczesnej młodzieży czy dzieci. Sprawdziany, żmudne przygotowywanie ciągle nowych lekcji (moje: historia i wos naprawdę zmieniają się kolosalnie!), wywiadówki, dyżury na wielogodzinnych dyskotekach bądź studniówkach czy konferencje do późnego wieczora, próbne matury, zwykłe matury, sprawdzanie ich potem w weekendy od rana do wieczora w ośrodku zamkniętym (wiem, to inna praca, ale dyrekcja bez takiego sprawdzania z reguły grozi zwolnieniem!), wakacyjne komisje rekrutacyjne, opieka nad praktykantami, obowiązkowe bezpłatne godziny, ocenianie, pretensje wychowawców, innych nauczycieli i dyrekcji, pretensje rodziców czy uczniów - to wszystko jest do przejścia, choć - nie powiem - nie należy do łatwych. Dla mnie prawdziwym problemem były... problemy osobiste uczniów. Im ich więcej się nawarstwiało, tym bardziej nauczyciel stawał się... zastępcą rodzica. "Na bok idą" klasówki czy promocje do następnej klasy, kiedy w grę wchodzą ... ciąże nieletnich, narkotyki, dopalacze, używki, alkohol spożywany litrami!, przemoc w rodzinie, w końcu - samobójstwa z powodów rodzinnych/osobistych... Być nauczycielem to znaczy także mieć naprawdę stalowe nerwy i całodobową pracę. I, żeby być uczciwą sama wobec siebie - nigdy nie poparłam strajku przeprowadzanego kosztem uczniów (choć były takie propozycje wielokrotnie i choć inne zawody tak robiły kosztem swoich podopiecznych), bo nie po to ten zawód wybierałam. emotka

Dodam tu jeszcze, że mówi się, że nauczyciele mają 2 m-ce wakacji, ale w sumie 2 tygodnie w lipcu i ostatni tydzień sierpnia, niestety też chodzi do pracy-tak jak napisałaś -konferencje, matury- poprawki, rekrutacja i dużo z tego co napisałaś należy do jej obowiązków.
Wkurza mnie, ze nie mogę dostać się do dobrego ortopedy, ponieważ terminy wizyt mają już do połowy października zajęte, a ja mam ze szpitala skierowanie do kontroli, na pierwszą połowę maja emotka

A jak to wygląda realnie, (tzn chodzi mi o te 2 tyg w lipcu i ostatni tydzień sierpnia, tj lacznie 3 tyg. ) ile godzin pracy dziennie, co się w tym czasie robi?
0 0

Gość: kermit

#6586832 Napisano: 03.04.2019 18:51:40
W Polsce przede wszystkim mamy fatalny, niewydolny system szkolnictwa: przeładowany program pełen zbędnych definicji, formułek oraz sfrustrowanych, wypalonych nauczycieli, często nie lubiący dzieci i swojej pracy. Z punktu widzenia rodzica - masa prac domowych, dzieci śleczące nad książkami czasem całe popołudnia i niestety często zaangażowani w to rodzice, którzy pomagają, tłumaczą, przepytują lub wydają kasę na korepetycje. Moim marzeniem jest system fiński - tam dziecko uczy się w szkole, a nie popołudniami w domu, a po lekcjach naprawdę może odpocząć, bo prace domowe są rzadkością. Nauczyciel na każdym etapie chętnie służy pomocą, a płatnych korepetycji nie ma. I wówczas niech będzie jak w Finlandii, gdzie nauczyciel jest prestiżowym zawodem jak lekarz czy prawnik, zarabia świetnie i dlatego nauczycielami zostają najlepsi, a nie w większości ci, którzy nie wiedzą co ze sobą w życiu począć. Ale nie teraz kiedy pracę nauczycieli w dużej części odwalają rodzice w domu. Swoją drogą to chyba jedyny zawód, w którym można przerzucić brak efektów swojej pracy na inną osobę ("syn nie umie rozwiazywać równań" hmm bo widocznie pani nie potrafi mu wytłumaczyć ale spoko luz mąż dziś wykona pani pracę i mu wytłumaczy).

donia7

#6586835 Napisano: 03.04.2019 18:57:30
Ja dzieci przeniosłam do innej szkoły i z tego co zauważyłam to można zadawać mniej i uczyć skuteczniej. W drugiej klasie w poprzedniej szkole moja córka czasem kilka godzin robiła zadania, aż płakała (i nie tylko ona!).A teraz ma jakąś kserówkę, coś powtórzyć, zrobić w ćwiczeniach i zajmuje to góra 30-45 minut (jak się skupi) emotka

mia

#6586842 Napisano: 03.04.2019 19:10:11
kermit napisał(a):

W Polsce przede wszystkim mamy fatalny, niewydolny system szkolnictwa: przeładowany program pełen zbędnych definicji, formułek oraz sfrustrowanych, wypalonych nauczycieli, często nie lubiący dzieci i swojej pracy. Z punktu widzenia rodzica - masa prac domowych, dzieci śleczące nad książkami czasem całe popołudnia i niestety często zaangażowani w to rodzice, którzy pomagają, tłumaczą, przepytują lub wydają kasę na korepetycje. Moim marzeniem jest system fiński - tam dziecko uczy się w szkole, a nie popołudniami w domu, a po lekcjach naprawdę może odpocząć, bo prace domowe są rzadkością. Nauczyciel na każdym etapie chętnie służy pomocą, a płatnych korepetycji nie ma. I wówczas niech będzie jak w Finlandii, gdzie nauczyciel jest prestiżowym zawodem jak lekarz czy prawnik, zarabia świetnie i dlatego nauczycielami zostają najlepsi, a nie w większości ci, którzy nie wiedzą co ze sobą w życiu począć. Ale nie teraz kiedy pracę nauczycieli w dużej części odwalają rodzice w domu. Swoją drogą to chyba jedyny zawód, w którym można przerzucić brak efektów swojej pracy na inną osobę ("syn nie umie rozwiazywać równań" hmm bo widocznie pani nie potrafi mu wytłumaczyć ale spoko luz mąż dziś wykona pani pracę i mu wytłumaczy).

Zapomniałaś o jednej bardzo istotnej rzeczy/różnicy. Liczba dzieci w fińskiej klasie, a liczba dzieci w polskiej. I tu też jest przyczyna (i to jedna z ważniejszych), dlaczego pani w szkole "nie potrafi" wytłumaczyć równań. A może nie ma nawet opcji do każdego dzieciaka podejść w ciągu 45 minut (minus czas na wyłożenie tematu - wyłożenie na poziomie tzw. średnim, bo jakiś trzeba przyjąć - jedni nie nadążą, inni się nudzą, trudno emotka ważne, że połowa klasy załapie).

Gość: kermit

#6586844 Napisano: 03.04.2019 19:12:34
mia napisał(a):

kermit napisał(a):

W Polsce przede wszystkim mamy fatalny, niewydolny system szkolnictwa: przeładowany program pełen zbędnych definicji, formułek oraz sfrustrowanych, wypalonych nauczycieli, często nie lubiący dzieci i swojej pracy. Z punktu widzenia rodzica - masa prac domowych, dzieci śleczące nad książkami czasem całe popołudnia i niestety często zaangażowani w to rodzice, którzy pomagają, tłumaczą, przepytują lub wydają kasę na korepetycje. Moim marzeniem jest system fiński - tam dziecko uczy się w szkole, a nie popołudniami w domu, a po lekcjach naprawdę może odpocząć, bo prace domowe są rzadkością. Nauczyciel na każdym etapie chętnie służy pomocą, a płatnych korepetycji nie ma. I wówczas niech będzie jak w Finlandii, gdzie nauczyciel jest prestiżowym zawodem jak lekarz czy prawnik, zarabia świetnie i dlatego nauczycielami zostają najlepsi, a nie w większości ci, którzy nie wiedzą co ze sobą w życiu począć. Ale nie teraz kiedy pracę nauczycieli w dużej części odwalają rodzice w domu. Swoją drogą to chyba jedyny zawód, w którym można przerzucić brak efektów swojej pracy na inną osobę ("syn nie umie rozwiazywać równań" hmm bo widocznie pani nie potrafi mu wytłumaczyć ale spoko luz mąż dziś wykona pani pracę i mu wytłumaczy).

Zapomniałaś o jednej bardzo istotnej rzeczy/różnicy. Liczba dzieci w fińskiej klasie, a liczba dzieci w polskiej. I tu też jest przyczyna (i to jedna z ważniejszych), dlaczego pani w szkole "nie potrafi" wytłumaczyć równań. A może nie ma nawet opcji do każdego dzieciaka podejść w ciągu 45 minut (minus czas na wyłożenie tematu - wyłożenie na poziomie tzw. średnim, bo jakiś trzeba przyjąć - jedni nie nadążą, inni się nudzą, trudno emotka ważne, że połowa klasy załapie).


Pełna zgoda - tak czy siak moim zdaniem bez reformy systemu szkolnictwa nic tego nie zmieni - ani podwyżki dla nauczycieli ani kolejne zmiany programu.
2 @gnieszk@, mia 0

Claudia77

#6586845 Napisano: 03.04.2019 19:13:21
mia napisał(a):

kermit napisał(a):

W Polsce przede wszystkim mamy fatalny, niewydolny system szkolnictwa: przeładowany program pełen zbędnych definicji, formułek oraz sfrustrowanych, wypalonych nauczycieli, często nie lubiący dzieci i swojej pracy. Z punktu widzenia rodzica - masa prac domowych, dzieci śleczące nad książkami czasem całe popołudnia i niestety często zaangażowani w to rodzice, którzy pomagają, tłumaczą, przepytują lub wydają kasę na korepetycje. Moim marzeniem jest system fiński - tam dziecko uczy się w szkole, a nie popołudniami w domu, a po lekcjach naprawdę może odpocząć, bo prace domowe są rzadkością. Nauczyciel na każdym etapie chętnie służy pomocą, a płatnych korepetycji nie ma. I wówczas niech będzie jak w Finlandii, gdzie nauczyciel jest prestiżowym zawodem jak lekarz czy prawnik, zarabia świetnie i dlatego nauczycielami zostają najlepsi, a nie w większości ci, którzy nie wiedzą co ze sobą w życiu począć. Ale nie teraz kiedy pracę nauczycieli w dużej części odwalają rodzice w domu. Swoją drogą to chyba jedyny zawód, w którym można przerzucić brak efektów swojej pracy na inną osobę ("syn nie umie rozwiazywać równań" hmm bo widocznie pani nie potrafi mu wytłumaczyć ale spoko luz mąż dziś wykona pani pracę i mu wytłumaczy).

Zapomniałaś o jednej bardzo istotnej rzeczy/różnicy. Liczba dzieci w fińskiej klasie, a liczba dzieci w polskiej. I tu też jest przyczyna (i to jedna z ważniejszych), dlaczego pani w szkole "nie potrafi" wytłumaczyć równań. A może nie ma nawet opcji do każdego dzieciaka podejść w ciągu 45 minut (minus czas na wyłożenie tematu - wyłożenie na poziomie tzw. średnim, bo jakiś trzeba przyjąć - jedni nie nadążą, inni się nudzą, trudno emotka ważne, że połowa klasy załapie).

dokladnie mia masz rację, a jak koleżanki córka podeszła do nauczyciela i poprosiła o wytłumaczenie, to ta powiedziała, że to już było i co najwyżej może jej jedynkę postawić, że nie umie....
1 brucee 0

nanajka81

#6586859 Napisano: 03.04.2019 19:45:14
atanerka napisał(a):

A jak to wygląda realnie, (tzn chodzi mi o te 2 tyg w lipcu i ostatni tydzień sierpnia, tj lacznie 3 tyg. ) ile godzin pracy dziennie, co się w tym czasie robi?

w zerówce np idą na 3-4 godziny na tzw dyżur, w zeszłym roku była sytuacja że przyszło 1 dziecko i "biedne" panie musiały przyjść na te 4 godziny i we 2 pilnowaly jednego dziecka.... Tak więc wg mnie nauczyciele wcale tak tragicznie nie maja, przynajmniej ci z zerówki i przedszkolanki...
2 brucee, androm 0

Gość: kermit

#6586868 Napisano: 03.04.2019 20:04:54
Jeśli nauczyciele zaczną protestować przeciwko temu, że są więźniami programu, że muszą ładować dzieciom do głów nieprzydatne, niepraktyczne informacje, że nie mają kiedy przekazać im tych najistotniejszych - poprę ich całym sercem. Może coś się zmieni i wtedy dziecko w szkole nie dowie się co to jest morena czołowa, nie będzie wiedziało jak rozwiązuje się reakcje chemiczne i gdzie uprawia się proso, ale za to już zawsze będzie wiedziało jak udzielić pierwszej pomocy, które grzyby są trujące i gdzie leży Antarktyda (zapytajcie 10 swoich znajomych, gwarantuję, że ze trzech wskaże północ)

joan

#6586876 Napisano: 03.04.2019 20:19:51
kermit napisał(a):

Jeśli nauczyciele zaczną protestować przeciwko temu, że są więźniami programu, że muszą ładować dzieciom do głów nieprzydatne, niepraktyczne informacje, że nie mają kiedy przekazać im tych najistotniejszych - poprę ich całym sercem. Może coś się zmieni i wtedy dziecko w szkole nie dowie się co to jest morena czołowa, nie będzie wiedziało jak rozwiązuje się reakcje chemiczne i gdzie uprawia się proso, ale za to już zawsze będzie wiedziało jak udzielić pierwszej pomocy, które grzyby są trujące i gdzie leży Antarktyda (zapytajcie 10 swoich znajomych, gwarantuję, że ze trzech wskaże północ)


Niestety, ale dzieciom spada samoocena - bo nie potrafią wykuć czegoś zupełnie nieprzydatnego albo były chore i nie umieją nadgonić z zupełnie durnym materiałem. Pamiętam, że pierwszymi kolorowymi podręcznikami za moich czasów były te do języków obcych, fest piękne i w pizdoo drogie. Ale gdy się im przyjrzałam bliżej i zobaczyłam, jak poukładany jest materiał (to chyba ktoś w systemie edukacji wymyśla kolejność zagadnień?), załamałam się. Moją specjalnością jest język niemiecki i łatwiej było mi na korkach np. uczyć dziecko od zera, niż reperować takie, które miało niemiecki w szkole. Bo to drugie smuciło się każdorazowo myląc rodzajniki określone, a dzieciak bez wiedzy kompletnie łykał na dzień dobry spójniki zdań wielokrotnie złożonych -> jeszcze mu nikt nie zaszczepił myśli, że to (niby)trudne.

Powiem Wam, żem stara i naprawdę szkoda mi tych wszystkich lat spędzonych w szkole, które niczym nie zaowocowały emotka Oto ja, wzorowa uczennica... pasek na każdym świadectwie i przypinka na mundurku. Żal mi tego czasu bardzo. I smuci mnie świadomość, że współczesnym dzieciakom też kiedyś może być żal.

zielonaszpilka

#6586882 Napisano: 03.04.2019 20:39:42
bruce napisał(a):

joan napisał(a):


Powiem Wam, że naprawdę szkoda mi tych wszystkich lat spędzonych w szkole, które niczym nie zaowocowały emotka   Oto ja, wzorowa uczennica... pasek na każdym świadectwie i przypinka na mundurku. Żal mi tego czasu bardzo. I smuci mnie świadomość, że współczesnym dzieciakom też kiedyś może być żal.

emotka emotka emotka
Nic dodać, nic ująć - podpisuję się pod tym obiema ręcami! emotka
("starość" celowo ominęłam, bo gdzie tam Tobie do mnie, prawdziwej staruchy?! emotka ).  

O tak emotka Zgadzam się praktycznie ze wszystkimi wypowiedziami w tym wątku a propos nauczycieli i strajku. Nauczyciele strajkują, bo zarabiają za mało. To fakt. Mogą się przenieść do innej branży i to robią - niestety ci najlepsi. Oni odchodzą, zmieniają branże, zakładają swoje firmy, bo nie chcą i nie muszą użerać się z rodzicami i ich dziećmi za marne grosze w tak fatalnym systemie edukacyjnym. Zostają mierni nauczyciele, którzy nie mają innej opcji jak zostać w szkole. Poza tym to czego dzieci się uczą w szkole... masakra. Rozbiór logiczny zdania? Po cholere to komu? Jakie zboża i rośliny uprawiają w RPA a jakie w Brazylii? No serio? A wszystkie bitwy starożytności wykute na pamięć, chociaż wiedza o I i II Wojnie Światowej leży i kwiczy. Potrzebna jest gruntowna reforma edukacji. Zaczynając od systemu, przez podstawę programową, metody nauczania, aż po pensje i szkolenie nauczycieli. Finlandii zajęło to 30 lat. Jakbyśmy zaczęli teraz to może w 2050 bylibyśmy potęgą emotka

androm

#6586886 Napisano: 03.04.2019 20:44:48
kermit napisał(a):

Jeśli nauczyciele zaczną protestować przeciwko temu, że są więźniami programu, że muszą ładować dzieciom do głów nieprzydatne, niepraktyczne informacje, że nie mają kiedy przekazać im tych najistotniejszych - poprę ich całym sercem. Może coś się zmieni i wtedy dziecko w szkole nie dowie się co to jest morena czołowa, nie będzie wiedziało jak rozwiązuje się reakcje chemiczne i gdzie uprawia się proso, ale za to już zawsze będzie wiedziało jak udzielić pierwszej pomocy, które grzyby są trujące i gdzie leży Antarktyda (zapytajcie 10 swoich znajomych, gwarantuję, że ze trzech wskaże północ)

Ale oni w ogóle nie martwią się dziećmi tylko kasy chcą więcej. Więcej kasy, ale żeby zostało po staremu.
1 cleo25 0

Gość: kermit

#6586887 Napisano: 03.04.2019 20:46:18
zielonaszpilka napisał(a):

bruce napisał(a):

joan napisał(a):


Powiem Wam, że naprawdę szkoda mi tych wszystkich lat spędzonych w szkole, które niczym nie zaowocowały emotka   Oto ja, wzorowa uczennica... pasek na każdym świadectwie i przypinka na mundurku. Żal mi tego czasu bardzo. I smuci mnie świadomość, że współczesnym dzieciakom też kiedyś może być żal.

emotka emotka emotka
Nic dodać, nic ująć - podpisuję się pod tym obiema ręcami! emotka
("starość" celowo ominęłam, bo gdzie tam Tobie do mnie, prawdziwej staruchy?! emotka ).  

O tak emotka Zgadzam się praktycznie ze wszystkimi wypowiedziami w tym wątku a propos nauczycieli i strajku. Nauczyciele strajkują, bo zarabiają za mało. To fakt. Mogą się przenieść do innej branży i to robią - niestety ci najlepsi. Oni odchodzą, zmieniają branże, zakładają swoje firmy, bo nie chcą i nie muszą użerać się z rodzicami i ich dziećmi za marne grosze w tak fatalnym systemie edukacyjnym. Zostają mierni nauczyciele, którzy nie mają innej opcji jak zostać w szkole. Poza tym to czego dzieci się uczą w szkole... masakra. Rozbiór logiczny zdania? Po cholere to komu? Jakie zboża i rośliny uprawiają w RPA a jakie w Brazylii? No serio? A wszystkie bitwy starożytności wykute na pamięć, chociaż wiedza o I i II Wojnie Światowej leży i kwiczy. Potrzebna jest gruntowna reforma edukacji. Zaczynając od systemu, przez podstawę programową, metody nauczania, aż po pensje i szkolenie nauczycieli. Finlandii zajęło to 30 lat. Jakbyśmy zaczęli teraz to może w 2050 bylibyśmy potęgą emotka


I nasze wnuki z radością chodziłyby do szkoły, nasze dzieci jako rodzice nie musieliby odrabiać z nimi lekcji i wtedy naprawdę niech nauczyciele zarabiają i po 10000 (a rodzic za to zaoszczędzi na korepetycjach emotka ) Ależ byłoby pięknie emotka

mama-l-k-m

#6586907 Napisano: 03.04.2019 21:30:40
Widzę że macie podobne zdanie jak moje odnośnie strajków i całej sytuacji  emotka
Nie mam dzieci w wieku szkolnym ale do czasu kiedy najstarszy syn zacznie edukację szkolną chciałabym aby trafił na nauczycieli z powołania, z wiedzą którą umieją przekazać.
W swojej edukacji miałam szczęście trafiać na cudownych matematyków. W podstawówce naszą matematyczkę uwielbialiśmy - nikt nie był nigdy zagrożony a najniższa ocena na semestr/ koniec roku była 4. Po lekcjach zostawała i tłumaczyła, jak trzeba było to jeszcze raz omawiała ten sam temat mimo że trzeba program zrealizować, każdy się cieszył na lekcję matematyki a jak Pani była chora to smutek w klasie.
W liceum trafiłam na matematyka wymagającego co uwielbiał brać do tablicy ale dzięki niemu zaczęłam na innych przedmiotach chodzić do tablicy bo szybciej pojmowałam jak na głos i z pomocą nauczyciela rozwiązywałam zadanie. Niestety mój wymagający nauczyciel przez 4 lata nie dał mi ani razu 5 na semestr i koniec roku co dla mnie było wyzwaniem i powtarzałam sobie - będę się uczyć bo chce sobie i jemu udowodnić że zasługuję na tą 5. Brałam udział w olimpiadach. W klasie maturalnej jako jedna z nielicznych zdecydowałam się pisać maturę z matematyki mimo że byłam zakochana po uszy - najpierw robiłam zadania z matmy a potem na randkę bo nie chciałam zawieść nauczyciela.
Na studiach znowu trafiłam na matematyka wymagającego ale moja chęć chodzenia do tablicy ratowała całą grupę i dzięki temu nie dostawaliśmy dodatkowych zadań.
Wszyscy czy to w liceum, podstawówce, studiach z matematyki zdawali z lepszymi ocenami nikt nie był zagrożony. Na koniec roku szkolnego to Ci nauczyciele dostawali najwięcej kwiatów.
Chciałabym aby też tak były uczone moje dzieci. I aby miały dzieciństwo - wracają ze szkoły, rzucają plecak, jedzą obiad idą na godzinę pobawić się na dworze z kolegami, na rower, potem siadają na godzinę do zadań domowych a wieczorem mają czas dla nas rodziców - obejrzeć wspólnie film lub upiec ciasteczka itp. Bo ja takie miałam właśnie czasy szkolne a nie w szkole nauka w domu nauka.
Dziś piękna pogoda - na ogrodach same przedszkolaki - szkolniaki albo na korepetycjach albo w domu w książkach emotka  smutne dzieciństwo

mia

#6586913 Napisano: 03.04.2019 21:58:46
mama-l-k-m napisał(a):

(...) I aby miały dzieciństwo - wracają ze szkoły, rzucają plecak, jedzą obiad idą na godzinę pobawić się na dworze z kolegami, na rower, potem siadają na godzinę do zadań domowych a wieczorem mają czas dla nas rodziców - obejrzeć wspólnie film lub upiec ciasteczka itp. Bo ja takie miałam właśnie czasy szkolne a nie w szkole nauka w domu nauka. (...)

Niestety takiego dzieciństwa na razie już nie będzie - i nie tylko z powodu szkoły. Dzieciaki siedzą w domu niekoniecznie nad nauką, lecz na łóżku ze smartfonem, ajfonem lub innym gadem i spędzają z swoje dzieciństwo na fejzbuku lub/i instagramie... emotka
I to jest tragiczne... emotka
Z całą resztą wpisu się zgadzam. emotka emotka

nkba

#6586916 Napisano: 03.04.2019 22:08:08
mia napisał(a):

mama-l-k-m napisał(a):

(...) I aby miały dzieciństwo - wracają ze szkoły, rzucają plecak, jedzą obiad idą na godzinę pobawić się na dworze z kolegami, na rower, potem siadają na godzinę do zadań domowych a wieczorem mają czas dla nas rodziców - obejrzeć wspólnie film lub upiec ciasteczka itp. Bo ja takie miałam właśnie czasy szkolne a nie w szkole nauka w domu nauka. (...)

Niestety takiego dzieciństwa na razie już nie będzie - i nie tylko z powodu szkoły. Dzieciaki siedzą w domu niekoniecznie nad nauką, lecz na łóżku ze smartfonem, ajfonem lub innym gadem i spędzają z swoje dzieciństwo na fejzbuku lub/i instagramie... emotka
I to jest tragiczne... emotka
Z całą resztą wpisu się zgadzam. emotka emotka

Jako wyrodna matka nie kupiłam jeszcze mojej ośmiolatce telefonu - i jeszcze długo nie zamierzam. A w dodatku zabraniam używać telefonów i tabletów dzieciom, które przychodzą się z nią pobawić. Wiem, że jęczą ale max po pół godzinie zaczynają grać w planszówki, bawią się, np. w szkołę, rysują, śpiewają, teraz szaleją na dworze itp. Mam tylko iskierkę nadziei, że kiedyś będą wspominać nie licznik w gierce tylko te zabawy, oczywiście z uśmiechem...

nkba

#6586921 Napisano: 03.04.2019 22:21:18
bruce napisał(a):

nkba napisał(a):

Jako wyrodna matka nie kupiłam jeszcze mojej ośmiolatce telefonu - i jeszcze długo nie zamierzam. A w dodatku zabraniam używać telefonów i tabletów dzieciom, które przychodzą się z nią pobawić. Wiem, że jęczą ale max po pół godzinie zaczynają grać w planszówki, bawią się, np. w szkołę, rysują, śpiewają, teraz szaleją na dworze itp. Mam tylko iskierkę nadziei, że kiedyś będą wspominać nie licznik w gierce tylko te zabawy, oczywiście z uśmiechem...

Na pewno Dziecko niejeden raz Ci za to podziękuje! Zapamięta zwyczajne, rozwojowe zabawy, a nie - bezmyślne "klikanie".  emotka emotka

Oby tak było jak piszesz emotka
1 brucee 0

anialistopad

#6586926 Napisano: 03.04.2019 22:26:23
Wkurzam sie ze usunelam smsa przypadkowo bez przeczytania jego tresci. Widzialam tylko numer 4321 i dalej nie wiem co bylo
0 0

kreatia

#6586930 Napisano: 03.04.2019 22:30:22
anialistopad napisał(a):

Wkurzam sie ze usunelam smsa przypadkowo bez przeczytania jego tresci. Widzialam tylko numer 4321 i dalej nie wiem co bylo

Ja bym zadzwonila do agencji :D spróbuj. 
0 0

dwaburekoty

#6586931 Napisano: 03.04.2019 22:32:41
joan napisał(a):

kermit napisał(a):

Jeśli nauczyciele zaczną protestować przeciwko temu, że są więźniami programu, że muszą ładować dzieciom do głów nieprzydatne, niepraktyczne informacje, że nie mają kiedy przekazać im tych najistotniejszych - poprę ich całym sercem. Może coś się zmieni i wtedy dziecko w szkole nie dowie się co to jest morena czołowa, nie będzie wiedziało jak rozwiązuje się reakcje chemiczne i gdzie uprawia się proso, ale za to już zawsze będzie wiedziało jak udzielić pierwszej pomocy, które grzyby są trujące i gdzie leży Antarktyda (zapytajcie 10 swoich znajomych, gwarantuję, że ze trzech wskaże północ)


Niestety, ale dzieciom spada samoocena - bo nie potrafią wykuć czegoś zupełnie nieprzydatnego albo były chore i nie umieją nadgonić z zupełnie durnym materiałem. Pamiętam, że pierwszymi kolorowymi podręcznikami za moich czasów były te do języków obcych, fest piękne i w pizdoo drogie. Ale gdy się im przyjrzałam bliżej i zobaczyłam, jak poukładany jest materiał (to chyba ktoś w systemie edukacji wymyśla kolejność zagadnień?), załamałam się. Moją specjalnością jest język niemiecki i łatwiej było mi na korkach np. uczyć dziecko od zera, niż reperować takie, które miało niemiecki w szkole. Bo to drugie smuciło się każdorazowo myląc rodzajniki określone, a dzieciak bez wiedzy kompletnie łykał na dzień dobry spójniki zdań wielokrotnie złożonych -> jeszcze mu nikt nie zaszczepił myśli, że to (niby)trudne.

Powiem Wam, żem stara i naprawdę szkoda mi tych wszystkich lat spędzonych w szkole, które niczym nie zaowocowały emotka Oto ja, wzorowa uczennica... pasek na każdym świadectwie i przypinka na mundurku. Żal mi tego czasu bardzo. I smuci mnie świadomość, że współczesnym dzieciakom też kiedyś może być żal.


ja mam niecny plan na swoje dziecko (dzieci):
-z matmy korepetycje u mojej matematyczki z podstawówki. Liczę, że głowę do cyferek odziedziczy po mamusi. Fizyka w ten sposób w większości wjedzie sama.
-geografia i historia -w podróżach. Tatuś obcokrajowiec więc muszę też mu wiedzę o Polsce przemycić, więc dwie pieczenie na jednym ogniu będą.
-języki obce - używamy 3 w domu, H. śmiga bez problemu we wszystkich 3 + wymyśla jeszcze swój,
-biologia w rękach Tatusia zootechnika, ale mieszkając na wsi to mamy ułatwione zadanie.
-oczywiście czytamy na potęgę.
W system szkolnictwa wierzę średnio, mam dużo żalu do moich nauczycieli z liceum, przez których strasznie się rozleniwiłam i którzy zabili moją historyczną i matematyczną smykałkę. A szkoda, bo miałam rewelacyjne podstawy po wiejskiej podstawówce i gimnazjum. I niestety po 12 latach szkoły i 2 kierunkach studiów, stwierdzam, że więcej nauczyłam się i doceniłam swój kraj, podróżując z plecakiem na stopa po Europie.... Gdyby czasy były mniej niebezpieczne, to widziałabym swoją córkę przemierzającą świat i uczącą się tego co najlepsze. Może by została żeńskim odpowiednikiem Piotra Wielkiego.
2 brucee, joan 0